We wtorek w Studiu U22 zebrało się więcej ludzi niż zazwyczaj, a to za sprawą wyjątkowego gościa z Kayaxu – Natalii Przybysz.
Natalia ma już niezły dorobek i występuje na scenie od wielu lat, także można by powiedzieć, że ma wyrobioną pozycję na rynku muzycznym. Jednak po premierze płyty, którą przedpremierowo promowała w Nowym Świecie Muzyki to się moim zdaniem zmieni – z artystki alternatywnej, poważnej, stanie się jedną z najważniejszych wokalistek polskiej muzyki. Oby!
Nowa płyta „Jak malować ogień” (dostępna już w sprzedaży i serwisach streamingowych) jest wyjątkowa z wielu powodów. Po pierwsze częściową inspiracją dla niej były dzieci Natalii, które są autorami nie tylko fragmentów piosenek, ale nawet tytułu płyty. Po drugie Natalia, jak sama mówi, miała przy tej płycie ogromną swobodę tworzenia, dzięki czemu przez utwory przebija absolutna szczerość. Ponadto taka wolność pozwoliła na rozwinięcie możliwości głosowych Natalii w pełni – a głos to ona ma. Poza tym, choć to oklepane, ten album naprawdę brzmi dojrzale, jest bardzo dobrej jakości i można by go śmiało porównywać do najlepszych zachodnich produkcji, ale po co, skoro jest dobry sam w sobie.
Ciekawe i różnorodne utwory wyśpiewane charakterystycznym, niezwykłym głosem, to nie jedyne atuty tej płyty, choć z pewnością największe. Na uwagę zasługuje też piękna okładka i artystyczny teledysk towarzyszący mojemu ulubionemu kawałkowi z płyty: „Ciepły wiatr”.
Na ogromny plus zasługuje również sposób produkcji płyt winylowych i CD, na których zapisany jest ten album. Krążki stworzone są ze skrawków innych płyt, dzięki czemu nie wyprodukowano nowego plastiku. W płytach CD zmniejszono zawartość aluminium, które w dużej mierze odpowiada za wygląd, ale nie jakość płyty. Folia opakowaniowa została z kolei uzyskana z kukurydzy. Dzięki tym wszystkim zabiegom wielbiciele ekologii i Natalii Przybysz nie muszą się teraz dwa razy zastanawiać, stojąc przed półką w Empiku – można śmiało kupować! Naprawdę, naprawdę warto.

