
Śmiało można powiedzieć, że obecna trasa Natalii Nykiel jest niezwykle ekskluzywnym wydarzeniem. Przede wszystkim ze względu na niewielką liczbę miast, jaką odwiedzi piosenkarka. Wrocław był jednym z pięciu wybranych miejsc. Ta z pozoru krótka trasa wynika m.in. z oprawy wizualnej koncertu, która jest kręgosłupem widowiska. Artystka sama podkreśla, że zależało jej na tym, by stworzyć coś unikalnego i na miarę konceptualnych wystąpień gwiazd światowego formatu.
Nie da się ukryć pasji i poświecenia włożoną w przygotowanie całego show. Muszę przyznać, że nie jestem wielką fanką electro-pop, ale koncert Natalii wywarł na mnie ogromne wrażenie. Głos piosenkarki na żywo zadziwiał swoją wyrazistością i siłą. Oczywiście scena, oświetlenie, projekcje – także oczarowywały, choć nieraz były nieznośne ze względu na swoją intensywność i szybkie sekwencje, jednak z czasem można oswoić się ze scenografią. Artystka zaskakiwała też lekkością i łatwością, z jaką nawiązywała kontakt z fanami. W przerwach podczas występu, opowiadała o emocjach, jakie towarzyszyły jej w trakcie tworzenia. Rozbrajała też publiczność swoim uśmiechem i gorąco zachęcała wszystkich do tańca.
Na występ składało się ok. 18 piosenek, z czego większość pochodziła z płyty Discordia. Wśród energicznych Kokosanek, tanecznego Riki tiki, nieco mrocznego Total błękit i ostatniego hitu Natalii – Spokój, wybrzmiały też utwory z pierwszego albumu piosenkarki, takie jak Bądź duży, Error, czy Ekrany.

