Szara czy różowa? Jaka jest nowa płyta Much? Muchy – Szaroróżowe, 2021 (recenzja)

Inne recenzje

Na najnowszy album poznańskiego zespołu muzycznego Muchy musieliśmy czekać kilka lat. Dopiero teraz wyszedł ich krążek zatytułowany Szaroróżowe. Jak bardzo „szaroróżowa” jest płyta?

Zacznijmy od utworu otwierającego płytę Szaroróżowe Much, czyli… Szaroróżowe. Jest to pierwszy singiel i ma taki sam tytuł, jak cały album. Kiedy pierwszy raz usłyszałam Szaroróżowe, to od razu mi się spodobało. Choć faktycznie, linia melodyczna jest długa – lecz dla mnie pasuje ona idealnie do całości. Ogólnie to ja zawsze wolę długogrające, pełne wersje – niż te radiowe, znane jako „radio edit”. Wówczas wiem, czego słucham i znam wszystkie szczegóły. Przyznam szczerze – nie myślałam początkowo, że aż tak mi „siądzie”. Ale posłuchałam jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze… no i „siadło”. Co ciekawe, gościnnie usłyszeć możemy głos Beli Komoszyńskiej z zespołu Sorry Boys i dźwięki, pochodzące z gitary solowej, zagrane przez Jana Borysewicza z grupy Lady Pank. Czego chcieć więcej?

Czas na numer Psy miłości – czyli drugi z całkiem bogatej tracklisty. Postanowiłam owe Psy miłości uwzględnić w tekście swojej recenzji, gdyż jest to po prostu dobry utwór godny polecenia. Posiada bardzo przyjemną i dającą do myślenia warstwę tekstową, a muzycznie bym napisała, że przypomina pewne elementy z dyskografii Lady Pank i… Republiki. Co innego jest z następną propozycją, czyli z Na pół. Jest to jeden z najbardziej wzruszających tekstów, które usłyszałam w całym swoim, dotychczasowym życiu. Już dawno tak bardzo się nie wzruszyłam. Zwyczajnie pękłam na pół, a resztę powiedz sobie sam po przesłuchaniu całości.

22 godziny to prawdopodobnie najbardziej rytmiczna i taneczna piosenka z całej płyty Szaroróżowe – o tym przekonać się możemy szczególnie po zagranych pierwszych pięćdziesięciu sekundach. W życiu bym nie pomyślała, że aż tak energetyczny numer idealnie się wpasuje do dość różnorodnego albumu. Jest to perfekcyjne zagranie, na ocenę celującą. Myślę, że w trakcie grania koncertów z nowym materiałem, Muchy odkryją nieznany wcześniej talent ich fanów i ogólnej publiczności. Odkryją to, iż każdy umie tańczyć. Zwłaszcza do 22 godzin. Całe szczęście, że jest to kolejny singiel!

Lato 2010, z gościnnym udziałem Moniki Borzym, to drugi singiel Much z albumu Szaroróżowe. Nie myślałam na początku, że tak jest… lecz rzeczywiście czuć już od pierwszych dźwięków wakacyjną przeszłość przepełnioną nostalgią. W prostych słowach opowiedziana została historia ludzi żegnających swoją młodość. Kurczę, aż się wzruszyłam słuchając i jednocześnie pisząc. Muchy, w ostatnich sekundach teledysku, zadały bardzo istotne pytanie – „nie powtórzą się te noce?” – a ja, pomimo ogromnych starań, nie potrafię odpowiedzieć. Chyba, że chodzi o koncerty! To tak, to takie noce się powtórzą. Muszą.

Wspomniałam w którymś akapicie, iż Szaroróżowe to różnorodny album. Podtrzymuję tę opinię i o tym mogą świadczyć takie utwory jak Z poradnika podróżnika, Plemiona, Nie wiem jak Ty czy Nie tak. Skupmy się może na ostatnim kawałku pochodzącym z tracklisty płyty, czyli Nie tak. Jest to najdłuższy numer z całej płyty, ponieważ trwa on ponad sześć minut. Może to na początku dziwić, aczkolwiek jak przesłuchamy ów numer – to możemy wywnioskować, iż muzykom fantazja poniosła w górę i chcieli wręcz zaszaleć ze wszystkimi, lubianymi gatunkami muzycznymi. Wszystko po to, aby z przytupem zakończyć płytę oraz zachęcić słuchacza do odtworzenia jej na nowo. Czy tak się stało? U mnie na pewno, gdyż nie potrafię przestać słuchać Szaroróżowe „tak o”. Podświadomie czuję, że Wy także nie będziecie mogli. Warto dodać, iż współautorem kawałka jest Zbigniew Krzywański.

Czas na podsumowanie, jednakże nie jest to dla mnie łatwe zadanie w tej chwili. Bo bardzo bym chciała pisać, pisać i pisać – tak samo jak odtwarzać, odtwarzać i odtwarzać Szaroróżowe Much. O czym już zresztą wspomniałam w poprzednim akapicie. Ten album jest iście genialny i jeden z najbardziej niezwykłych oraz magicznych w polskim przemyśle muzycznym od wielu, wielu lat. Szaroróżowe to płyta „wakacyjna”, ale jeśli miałabym przeanalizować całą, dotychczasową dyskografię Much to… jest to ich najlepszy album. Absolutny numer jeden. Bez dwóch zdań, nie mam nic innego do powiedzenia, a właściwie – do napisania. Muzycy wykonali przepiękną robotę z wieloma wspaniałymi gośćmi. Chapeau bas! Niech teraz Muchy „latają” po koncertach, ponieważ bardzo na to zasłużyli. Nasz kraj musi usłyszeć cały materiał i poczuć „szaroróżowy” klimat, który mną wręcz zawładnął.

Muchy - Szaroróżowe
  • Data premiery: 16 07 2021
  • Single: Szaroróżowe, Lato 2010
Najlepsze utwory: Na pół, 22 godziny, Lato 2010
Najsłabsze utwory: -


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Jagoda Dobrzyńska
Jagoda Dobrzyńska
Freelancerka | Fotografka | D̶z̶i̶e̶n̶n̶i̶k̶a̶r̶k̶a radiowa | Rysowniczka | Podcasterka / linktr.ee/d0brzynska

Czytaj również

Na najnowszy album poznańskiego zespołu muzycznego Muchy musieliśmy czekać kilka lat. Dopiero teraz wyszedł ich krążek zatytułowany Szaroróżowe. Jak bardzo "szaroróżowa" jest płyta? Zacznijmy od utworu otwierającego płytę Szaroróżowe Much, czyli... Szaroróżowe. Jest to pierwszy singiel i ma taki sam tytuł, jak cały album. Kiedy pierwszy raz usłyszałam Szaroróżowe, to od razu...Szara czy różowa? Jaka jest nowa płyta Much? Muchy – Szaroróżowe, 2021 (recenzja)