Site icon All About Music

„Mogłaby zaśpiewać więcej niż dane nam było usłyszeć” – Rita Ora na OWF 2019. Relacja Łukasza Jaćkiewicza i zdjęcia Doroty Kutnik

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie rEWB1UL.jpg

Za nami Orange Warsaw Festival a przed Wami kilka słów o tym co nam się podobało, a co mniej. Pierwszego dnia na scenie wystąpiła między innymi Rita Ora.

Złośliwi śmieli się, że jej występ jest niepewny aż do ostatniej minuty. Wszystko przez fakt, że kilka lat temu Ora miała być gwiazdą tego festiwalu, ale nieoczekiwanie zmieniła plany i odwołała swój występ. Na szczęście w tym roku się udało i brytyjska wokalistka zjawiła się w naszym kraju w pełnej okazałości.

Jaki był jej występ? Naprawdę dobry. Rita przyjechała do Polski z całym zespołem, chórkiem i tancerzami i jeżeli bierzemy pod uwagę show radiowej gwiazdki to naprawdę było ono udane. Na scenie zaprezentowała praktycznie wszystkie swoje największe przeboje poczynając od solowych, po te, które nagrała gościnnie z innymi artystami. Dzięki temu dało się wyczuć, że śpiewa ona tak naprawdę jeden wielki miks best ofowy, a ludzie naprawdę dobrze się przy tym bawią. Tego wieczoru po raz pierwszy zaśpiewała również Ritual, który nagrała z Tiesto.

Rita zaskoczyła mnie także swoim głosem, który brzmi bardzo czysto i widać, że była skupiona, aby wszystko jej wyszło. Inną sprawą jest jednak jej niesamowity chórek, który czasami odwala za nią największą robotę. Nie oszukujmy się, ale Rita mogłaby na scenie więcej śpiewać niż dane nam było usłyszeć. A tak trochę potańczyła, pochodziła i się powyginała. A jak to mówią – co niedośpiewa, to dowygląda.

Jej pierwszy koncert w Polsce uznać trzeba jednak za dość udany i mimo mojego czepialstwa, stwierdzam, że naprawdę mi się podobało.

Exit mobile version