Site icon All About Music

Mitch Winehouse – Amy. Moja córka (2012), recenzja Łukasza Jaćkiewicza

Zbliża się czwarta rocznica tragicznej śmierci Amy Winehouse. Choć minęło tyle czasu, wciąż nie mogę uwierzyć, że już nigdy nie usłyszę jej magicznego głosu i charakterystycznych utworów na żywo. Dopiero w trzy lata po tym wydarzeniu zdecydowałem się przeczytać wspomnienia jej ojca. Bardzo subiektywne, ale równie autentyczne.

Wydanie rok po śmierci wokalistki wspomnień jej ojca, mogło się wydawać trochę kontrowersyjne. Złośliwi twierdzili, że Mitch Winehouse chciał po prostu podreperować swój domowy budżet, a że natrafiła się taka „okazja”, postanowił wydać książkę o zmarłej córce. Tezy te jednak zostały już na samym początku tych wspomnień obalone. Autor wyjaśnia, że książkę o córce chciał napisać od dawna, wciąż zbierał potrzebne informacje, a w swoim notatniku opisywał emocje jakie towarzyszyły mu każdego dnia z Amy. Tragedia jednak zmieniła wszystko w jego życiu i zamiast cieszyć się z jej sukcesów, postanowił uczcić jej pamięć wydając owe wydawnictwo. Na pochwałę zasługuje fakt, że cały dochód z wydania książki trafia wciąż do fundacji im. Amy Winehouse, którą stworzył sam autor i którą opiekuje się do dnia dzisiejszego. Fundacji, która pomaga osobom w trudnej sytuacji, w takiej jakiej znalazła się Amy, ale także ludziom potrzebującym po prostu pomocy finansowej i mających trudną sytuację finansową.

Książka od samego początku odnosi się do  trzech aspektów: muzyki, uzależnień i relacji ojciec-córka. Pierwsze rozdziały opisują drogę wokalistki do wielkiej kariery. Patrząc obiektywnie na jej życie, miała szczęście, że trafiła na osoby, które umiały wskazać jej właściwe tory w show-biznesie. Oczywiście nie można jej odmówić wielkiego talentu, który ujawniał się od najmłodszych lat. Sama pisała utwory, śpiewała, chciała się kształcić w tym kierunku. Patrząc jednak na jej charakter, trudno było ją poskromić. Miała problemy w szkole z podstawowymi przedmiotami, a jedyne co ją interesowało to muzyka. Dalsze etapy w życiu pokazują jednak jak wyjątkową artystką była. Wydając płytę Frank chyba sama zainteresowana nie spodziewała się tak wielkiego sukcesu płyty. Nie spodziewała się, że tak wielu osobom spodoba się to co śpiewa, to jak śpiewa i to, że teksty opowiadają prawdziwe historie z jej życia. A co dopiero przy Back to Black…Autor opisuje ze wszystkimi szczegółami procesy twórcze swojej córki, zarówno te pozytywne jak i negatywne, ujawnia szczegóły do tej pory ukrywane, a czasami po prostu zapomniane. Wątkiem głównym książki są jednak niestety używki, z którymi się borykała, i walka z nimi. Amy uzależniona była od narkotyków twardych i alkoholu, a także od swojego chłopaka, a później męża Blake’a. Walkę z narkotykami wygrała po ciężkich bojach, z dwoma kolejnymi jednak do samego końca miała problemy. Ojciec opisuje niezmienną walkę z uzależnieniami, jej wzloty, ale i pięciokrotnie więcej upadków. Za wszystko obwinia jej męża, którego uznaje za głównego winowajcę jej problemów, człowieka który sprowadził ją na złe tory. I choć ocena ojca jest taka krytyczna, wydaje się, że Amy prawie do samego końca zakochana była w Blake’u i nie przeszkodził jej w tym nawet rozwód i późniejsza miłość w kim innym. Wciąż mu pomagała i była w stanie zrobić dla niego wszystko.

Pomiędzy tymi dwoma aspektami, przeplata się jednak relacja ojca z córką. Mitch ukazuje się w książce jako przykładny ojciec, który pomimo rozwodu z żoną i ułożeniu sobie życia na nowo, wciąż bardzo interesuje się córką. Między nimi tworzy się więź bardzo przyjacielska, wspierają się nawzajem i są w stanie powiedzieć sobie o wszystkim. Mimo wielu zawodów córki, ojciec wciąż spierał ją w walce z uzależnieniami. Jawi nam się tu jako doskonały ojciec.Jego wizja ich relacji jest bardzo idealistyczna, jednak jak inaczej kochający ojciec opisywać może własną córkę. Całkowicie pominięta została tu rola matki. Choć Mitch wspomina przez chwilę o swojej byłej żonie, całkowicie idealizuje tylko swoją postawę, a matkę zrzuca na dalszy plan.

Amy. Moja córka to opowieść – wspomnienie. Warto ją przeczytać chociażby z błahego powodu jakim jest poznanie jej historii na nowo, poznanie szczegółów, o których nie mieliśmy pojęcia. Autor bardzo idealizuje postać córki, ale trudno się dziwić patrząc na ich relacje, Gdy komuś zabraknie obecności Amy w naszym świecie, z całą pewnością może włączyć sobie jej dwie wydane płyty oraz powrócić do lektury tej książki.

Exit mobile version