To była wiosna w klasie maturalnej. Powietrze na zmianę pachniało mrozem i słońcem. Końcem szkoły i nadzieją na nowe. Znałam układ i spis treści moich podręczników na pamięć, a w szkole zasypiałam na kaloryferach z filiżanką herbaty – bo oczywiście, że jako bardzo pretensjonalna osiemnastolatka miałam specjalną, szkolną filiżankę. Włosy właśnie obcięłam do ramion bo od siedzenie pod podręcznikami stały się zupełnie zaniedbane. Co prawda lekcje matematyki przeczekiwałam z przyjaciółkami w kawiarni, ale oprócz tego, praktycznie zapomniałam czym jest życie towarzyskie – i czym są moje ulubione długie spódnice, przemieszczałam się właściwie tylko w workowych dżinsach i jeszcze bardziej workowych bluzach.
Ale w tym wszystkim, w tym jednym wielkim marcowym przedwiośniu był On. Kupiony trzy miesiące wcześniej, w innej rzeczywistości psychiczno – pogodowej, bilet na koncert. Prezent od przeszłej mnie, której chciało się robić rzeczy.
Pamiętam to bardzo dobrze, nawet nie zmieniłam bluzy z domowej – ale w akcie desperacji użyłam czerwonej szminki i rozplątałam włosy i doturlałam się do koncertu przez senny Olsztyn. Sala była kompletnie ciemna, ale pełna ludzi spokojnych, nie tylko ja nie byłam w nastroju koncertowym.
Zapaliły się światła, zaczęła grać perkusja. Natalia Grosiak zaczęła śpiewać. I wtedy stało się jasne. Nic nie może się równać słuchaniu jak Mikromusic gra, a cała sala śpiewa z nimi, że; TAK MI SIĘ NIE CHCE, TAK BARDZO NIE CHCE, LECZ KIEDYŚ JESZCZE BĘDĘ SEKSI. Od tego czasu wyszukuję ich koncertów każdej wiosny. To jest katharsis, rytuał przejścia, obowiązkowy element każdego marca w tym kraju.
Śpieszę więc z informacją; tej wiosny Mikromusic jest w trasie!!! Nazywa się ona Mikromusic Acoustic Trio i w jej toku zespół wystąpi 26. kwietnia w Kuźni Kulturalnej. Miejsce to zresztą zaprasza wielu wspaniałych artystów, nie tylko tych rozpoznawalnych, ale też nowych, bardzo słusznie nazywając się Kuźnią Jazzu.
Wracając do Mikromusic – tym którzy, nie znają tego zespołu, czy też fenomenu, śpieszę z informacją, że łączy on inspiracje słowiańskim folkiem, jazz, rock i elektronikę z poezją. Tym którzy znają, ale nie wystarczająco, śpieszę z informacją, że po dwóch latach oczekiwania na nowy materiał, zespół w końcu wydał w tym roku dwa single. Czekam więc na nowy album, tak jak czekam na wiosnę, a obie te czynności należy robić słuchając materiału Mikromusic – najlepiej na żywo. Zapraszam więc na koncert w Kuźni Kulturalnej w Warszawie 26 kwietnia.
Bilety dostępne są pod tym linkiem: https://biletyna.pl/koncert/MIKROMUSIC/acoustic-trio?fbclid=IwAR2cDllYrFpYcdwLhxUf2wu94bULpNsCbPmvF__CZHZhQZGYZqGUleF7ZQs

