Przekorny Piękny Koniec to już piąta płyta zespołu Mikromusic. Wizytówką jest oniryczny głos Natalii Grosiak, który i tym razem w całej swojej delikatności współgra ze skomponowaną przez Dawida Korbaczyńskiego muzyką.
Zespół istnieje już od dziesięciu lat. Od tego czasu nieprzerywanie koncertuje. Dodatkowo zbiera same pochlebne recenzje. Założycielami są wspomniani powyżej: Natalia Grosiak oraz Dawid Korbaczyński. Obskoczyli już wszystkie ważniejsze festiwale w naszym kraju. Na swoim koncie mają występy także poza granicami Polski: Francja, Hiszpania, Niemcy i Czechy.
Sformułowanie „piękny koniec” można uznać za oksymoron. Ale takie właśnie jest Mikromusic. A przynajmniej takie są teksty tego składu. Pełne przekory, oksymoroniczne, nieprzewidywalne i zdecydowanie niebanalne. Natalia, która przede wszystkim jest autorką, bawi się słowem zarówno pisząc jak i je wyśpiewując. Zapożyczając wers z piosenki Turnaua: liryka tkliwa dynamika- takie są utwory znajdujące się na tym krążku: tkliwe, aczkolwiek dynamiczne, no po prostu liryczne. Tematyka krążka oscyluje wokół tematu różnych odcieni rozstania: śmierć, koniec świata, zerwanie, przemijanie. Mimo melancholijnych brzmień, płytę można przepełnioną optymistyczną energią. Znajdziemy w niej refleksyjność. Teksty traktują o zrozumieniu i zgodzie, które są terapią na zakańczany etap życia.
Singlami promującymi płytę są Takiego Chłopaka oraz Zostań Tak. Pierwszy utwór to sprzeczność wynikająca z obawy przed byciem samotną. Niepożądane cechy męskie, w obliczu pozostania pojedynkę, nie są już przeszkodą. Zostają pominięte. Liczy się tylko chęć bycia z kimś. Natomiast Zostań Tak to refleksyjne wyrażenie tęsknoty. Błogość wspomnienia wzmaga uroczy głos wokalistki i delikatne brzmienie. Na dodatek oglądając teledysk, który jest iście wakacyjny, nie pozostaje nic innego jak rozpłynąć się i uśmiechnąć do własnych upojnych chwil.
Poniżej oba utwory:
ten przekorny. W zasadzie smutny:
oraz ten kojący:
I w końcu Mikromusic zostało docenione przez stacje radiowe, dzięki czemu utwory promujące krążek możemy usłyszeć z głośników.
Jedenaście utworów- tyle liczy sobie płyta. Mniej tu fali ludowej, jak to miało miejsce w poprzednich wydawnictwach, za to więcej rockowych brzmień. Dalej jednak jest osobiście i nastrojowo. Wraz z upływem czasu zmienia się nacechowanie emocjonalne krążka. Słuchając wybieramy się w podróż od euforii, poprzez smutek, do zrozumienia, wyciszenia.
Jeśli ktoś miałby wątpliwości, czy zmiana stylistyki jest zmianą na lepsze, powinien odrzucić te myśli. Rozwój nieuchronnie wiąże się z próbowaniem nowego. Mikromusic nie bało się tego uczynić. Instynktowne podążanie za nowością, to szczere odkrywanie siebie. Bo każdy z muzyków tworzących tę płytę po troszeczku odsłania kawałek swojej emocjonalności, wrażliwości. Poproszę Was o przywdzianie słuchawek i, jeśli jeszcze nie mieliście przyjemności, przesłuchanie krążka. Gwarantuję, wraz z wypływającą muzyką „pod sercem [robi się] tak ciepło, że topi lód”.
