Site icon All About Music

Mikromusic – Mikromusic w kwietniu (2016), recenzja Łukasza Jaćkiewicza

Mamy już co prawda nowy, 2017 rok, ale pamięcią pragniemy jeszcze wracać do poprzedniego. Pod jego koniec ukazało się wyjątkowe wydawnictwo, będące zapisem koncertów polskiej grupy Mikromusic. Co na nim znajdziemy i czy warto go posłuchać?

Mikromusic w kwietniu – tak nosi tytuł nowe wydawnictwo grupy, będące już trzecim albumem zespołu jeśli chodzi o krążki koncertowe. Tradycja zapoczątkowała się w 2012 roku wydaniem Mikromusic w Eterze, by dwa lata później zaprezentować swoim słuchaczom Mikromusic w Capitolu. Nowe wydawnictwo jest jednak o tyle wyjątkowe, że było rejestrowane przez wszystkie dwanaście koncertów grupy, które odbyły się w kwietniu ubiegłego roku. Wówczas na mapie znalazły się Toruń (byłem obecny!), Poznań, Warszawa, Rzeszów czy Tarnów. Wielki misz masz, który zaowocował tym o to wydawnictwem, został stworzony na różnych salach koncertów, z różną akustyką, energią słuchaczy i innymi emocjami. Już teraz mogę powiedzieć, że wyszło naprawdę bardzo dobrze.

Ciężko mi sobie jednak wyobrazić jak wyglądała selekcja utworów na ten krążek. Na 12 koncertach zagrano przecież 18 tych samych utworów. Na 12 koncertach każdy z nich zaśpiewano praktycznie perfekcyjnie, bez żadnych wpadek i niuansów. Oczywiście byłem tylko na jednym z nich, ale to nie jest moje pierwsze koncertowe zetknięcie z zespołem i głosem Natalii, dlatego mogę być pewny o perfekcyjność z jakiej słyną. Wybór nagranych utworów w wersji live musiał być naprawdę ciężki patrząc na mnogość wersji. To wydawnictwo jednak po prostu nie mogło się nie udać. Jeżeli chodzi zaś o dobór odpowiednich utworów to rzecz jasna większość z nich pochodzi z ich ostatniego studyjnego albumu. Nawet sobie nie wyobrażam, gdyby nie znalazły się na nim takie utwory jak Matka Teresa, Zakopolo czy Pocałuj pochowaj. Zespół jednak ku uciesze wielu powplatał między nie starsze, dobrze znane utwory zespołu. Koncert Mikromusic bez Takiego chłopaka i Lato 1996 byłby nadal świetny, ale jakiś tam niedosyt można byłoby odczuć.  Wyjątkowa trasa zaowocowała też dwoma utworami ze specjalnym gościem. Skubas podczas każdego koncertu dołączał do Natalii Grosiak przy piosence Bezwładnie (perfekcyjnie i czysto wykonanej!) oraz przy Szarości czyli solowym utworze tego pana. Świetne posunięcie.

Mikromusic w kwietniu to płyta perfekcyjnie zagrana i zaśpiewana. Zarówno instrumenty brzmią tu autentycznie, jak i mix został tu wykonany perfekcyjnie. To co jednak tu najpiękniejsze to głos Natalii Grosiak. On brzmi i na żywo i w wersji studyjnej zniewalająco. Czyste dźwięki są tu na porządku dziennym, nie ma mowy o niedoskonałościach wokalnych. Cieszę się także, że słychać zarejestrowane krzyki i brawa publiczności, bo to stworzyło nowe znaczenie tego krążka. Jeśli miałbym doszukiwać się minusów, to jest jeden. Pani Grosiak i cały zespole – prosimy następnym razem także o DVD!

Exit mobile version