Site icon All About Music

Mike Shinoda – Post Traumatic (2018), recenzja Dominiki Mrówczyńskiej

Ludzie w różnoraki sposób próbują poradzić sobie ze śmiercią bliskiej osoby. Czasami zamykają się we własnej skórze na jakiś czas, czasami wręcz odwrotnie. Tak chyba właśnie stało się w przypadku Mike’a Shinody. W zeszłym roku cały świat muzyczny zabolała informacja o samobójczej śmierci frontmana Linkin ParkChestera Benningtona. To właśnie ta dwójka odpowiedzialna jest za powstanie bandu. Nic więc dziwnego, że obok rodziny, to Shinoda jest osobą, którą dotknęła strata najbliższego przyjaciela. Wtedy powstało Post Traumatic.

Czy kiedykolwiek jeszcze doczekamy się płyty spod znaku Linkin Park – tego nie wie nikt. Stworzenie jej na pewno nie będzie to łatwe. Jednak sam Mike Shinoda postanowił wydać pierwszą płytą pod własnym nazwiskiem. Krążek nie należy do radosnych. Opowiada bowiem o wszystkich uczuciach, jakie przytłoczyły artystę już prawie rok temu. Smutek i ból przewijające się przez większą część albumu, to tylko jedne z emocji jakie jesteśmy w stanie w niej dostrzec. Co ciekawe, pomysł na to, żeby poprzez muzykę przejść własną terapię pogodzenia się z rzeczywistością, okazał się trafionym w 10.

Na samym początku zostajemy powitani przez Place To Start, gdzie Mike stara się określić samego siebie. Wszystko po to, żeby znaleźć miejsce, z którego teraz będzie mógł na nowo rozpocząć kolejną linię życia. Pomiędzy owym, a następnym utworem wsłuchujemy się w pocztę głosową. Jedyne co się w niej pojawia, to kondolencje składane na ręce Shinody po śmierci przyjaciela. Jest to dość mocny moment, szczególnie dla fanów Benningtona. Zaraz potem wpadamy w Over Again, w którym Mike opowiada historię, co działo się na przestrzeni tych wszystkich miesięcy. Mowa jest o tym jak ciężko jest odnaleźć się teraz jemu, jak i rodzinie Chestera, a także o show jakie zespół stworzył. Na myśli ma zapewne o koncert oddający hołd Benningtonowi, Linkin Park & Friends, który grupa zagrała kilka miesięcy temu na Hollywood Bowl w Kalifornii.

We were texting, we were calling, we were checking in
We said we ought to play a show in honor of our friend
Well now that show’s finally here, it’s tonight
Supposed to go to the bowl, get on stage, dim the lights
With our friends and our family, in his name, celebrate

Utrzymana w wolnym tempie kompozycja Nothing Makes Sense Anymore, poza dotkliwym tekstem, posiada w sobie również trochę dramaturgii. Wszystko poprzez dźwięki piana, powolne tempo i smutek, który bez problemu można usłyszeć w tonie wokalu. Wchodząc na tory prawdziwego rapu trafiamy na About You. Mocny, wyraźny beat, w refrenie stający się melodyjnym. Tutaj Shinodę wspomógł blackbear. Crossing The Line jest tym momentem albumu, gdzie powoli zaczynamy żegnać się z żałobnymi uczuciami i wchodzimy w fazę tytułową utworu. Kompozycja zahaczająca o synth-popowe granie, pozwala Shinodzie oderwać się od negatywnych emocji i zacząć żyć na nowo. Na kolejny silny, ale utrzymany w brzmieniu rapu, klimat trafiamy w Ghosts. Ciekawą propozycją jest Make It Up As I Go. Rytmiczny i ciekawy beat, wzbogacony o wokal K.Flay, to jedna z jaśniejszych stron Post Traumatic. Przechodzimy jeszcze przez popowe Lift Off, aby dotrzeć do starego dobrego rapu I.O.U.. Aby nie pozostawać jedynie w takim brzmieniu Mike postanowił pobawić się także elektroniką. Efekty możemy usłyszeć w World’s On Fire. Jednak zabawa okazuje się nie do końca udana. Płytę zamyka Can’t Hear You Now, którym Shinoda wraca na poprawne tory zarówno rapu, jak i swoich własnych umiejętności. Jest to najbardziej energetyczny, a tym samym kompozycyjne udany utwór.

Myślę, że z jednej strony, ciężko jest oceniać ten album pod jakimkolwiek względem. Na pewno niektórzy z Was stanęli już w sytuacji, w jakie znalazł się Mike. Wiedzą jak trudno jest wtedy poradzić sobie z uczuciami. Co moim zdaniem najważniejsze, że Shinoda potrafił ukazać całemu światu swoje uczucia, w najlepszy z możliwych sposobów. Może muzycznie album nie sięga nieba, jednak zdecydowanie tam dotarł w tekstach kierowanych do Chestera.

Exit mobile version