W dobie pandemii i odwołanych wydarzeń muzycznych, słuchanie albumów koncertowych wydaje się być lekkim masochizmem. W przypadku koncertu honorującego wczesne dokonania zespołu Fleetwood Mac i jego założyciela, Petera Greena, można odczuć jednak pewną nostalgię i magię tego wydarzenia.
Perkusista legendarnej grupy Fleetwood Mac, Mick Fleetwood, zaprosił całą plejadę gwiazd do udziału w koncercie. Odbył się on 25 lutego 2020 r. w londyńskim teatrze Palladium, legendarnym miejscu, w którym występowały takie gwiazdy, jak Frank Sinatra, Marvin Gaye czy zespół Slade. Podobno swego czasu miał tam wystąpić Elvis Presley, ale wszystko, jak zwykle, rozbiło się o pieniądze i „król rock and rolla” nie wystąpił nigdy w Europie. Trudno więc byłoby znaleźć lepsze miejsce dla upamiętnienia jednego z najważniejszych zespołów grających na styku bluesa, rocka i muzyki folkowej.
Wydarzenie było także okazją do przywrócenia blasku nieco zapomnianej gwieździe bluesa, Petera Greena, na którego wpływy powołuje się wielu wybitnych gitarzystów, jak choćby Mark Knopfler, Gary Moore czy Joe Perry. Szczególną uwagę zwracał jego styl gry na gitarze, który z pewnością można byłoby określić podejściem less is more. Była w tym jednak niemała wirtuozeria, zwłaszcza przy stosowaniu podciągania, które Green opanował do perfekcji i nie pozwalał sobie nawet na pół fałszywego dźwięku w pulsujących vibratach. Tę techniczną perfekcję słychać dobrze w instrumentalnych utworach The Supernatural czy Albatross (którego interpretację w wykonaniu Davida Gilmoura możecie usłyszeć na recenzowanej płycie). Sam Peter Green nie wziął udziału w wydarzeniu, jego stan zdrowia nie pozwalał już na przyjazd do Londynu. Zmarł kilka miesięcy później, w lipcu 2020 r. niedługo po tym, jak Fleetwood Mac zapowiedziało wydanie albumu nawiązującego do wczesnych lat działalności zespołu.
Wspomniany David Gilmour z Pink Floyd, ale też wielu innych, jak Pete Townshend z The Who, Kirk Hammett z Metalliki, Billy Gibbons z ZZ Top czy Noel Gallagher z Oasis – to tylko kilka głośnych nazwisk, legend w pełnym znaczeniu tego słowa, które wzięły udział w koncercie. Oprócz nich, w Palladium zebrali się niemal wszyscy członkowie Fleetwood Mac występujący w zespole w różnych etapach jego działalności – Mick Fleetwood, Jeremy Spencer, Rick Vito, Christine McVie czy Neill Finn. Śmietanka brytyjskiej sceny rockowej z domieszką amerykańskich legend.
Koncert trwa prawie dwie godziny i słychać, że ekipa dobrze się przy tym bawi. Nastrój udziela się słuchaczowi, który ma okazję być świadkiem kumulacji wielu talentów (zwłaszcza gitarowych), a setlista i kunsztowne wykonanie z pewnością przemówi zarówno do starszych i wyrobionych słuchaczy, znających wczesne dokonania Fleetwood Mac, jak i tych, którzy do tej pory się z nimi nie zetknęli. To niewątpliwie duży plus tego koncertu, że potrafi spełnić wymagania kilku różnych pokoleń muzycznych o często odmiennych gatunkowych smakach.
Historia Fleetwood Mac i muzycznych przeobrażeń zespołu to kawał historii światowej muzyki. Od bluesowych korzeni przez art rock w kierunku bardziej popowego i soft rockowego brzmienia. Muzycy nigdy nie bali się eksperymentować z brzmieniem, nierzadko podejmując ryzyko, również komercyjne, zaskakując woltami gatunkowymi. Celebrate The Music Of Peter Green And The Early Years Of Fleetwood Mac jak sama nazwa wskazuje nawiązuje do wczesnego okresu zespołu, w którym blues był dominującym rodzajem granej przez nich muzyki i choć z perspektywy czasu nie ocenia się nagranych wtedy płyt, jako szczytowe osiągnięcie w dyskografii Fleetwood Mac, jest to materiał, do którego warto wrócić i który mimo upływu lat, dobrze się zestarzał.

