Ci, którzy choć trochę mnie znają, zapewne wiedzą, że wielbię Metallikę. Głównie tą wczesnej daty, warto dodać (ich nowsze płyty takie jak ReLoad czy St. Anger są mocno średnie). Za to już chociażby Master of Puppets czy …And Justice for All kocham całym sercem. Dziś, w 30. rocznicę wydania Kill 'Em All przyjrzyjmy się płycie dokładniej. Spróbuję udowodnić, czemu uznawana jest za genialną. Punkt pierwszy: bo taka właśnie jest.
Na debiutanckim albumie Metallica łączy heavy metal oraz thrash metal. Wynikiem ich pracy jest 10 świetnych utworów (wersja podstawowa; poza tym na niektórych wydaniach płyty znajdziemy dwa covery oraz wykonania na żywo). Niektóre nagrane jeszcze z Davem Mustainem (najlepsze kawałki na krążku), inne już po jego odejściu. I wszystkie nadal bardzo dobre.
Utwory na płycie są ostre, metalowe, ale i rozbudowane. W piosenkach takich jak The Four Horsemen czy Phantom Lord znajduje się sporo przejść, riffów, zmian tempa i brzmienia. W tej drugiej usłyszymy nawet krótki fragment zagrany na gitarze akustycznej. Jest to najspokojniejszy moment na całym albumie. Oba te kawałki pokazują ponadto progresywne muzyczne myślenie Metalliki. Nie jest to może coś na miarę utworów Orion czy …And Justice for All, gdzie przejść i urozmaiceń znacznie więcej, ale wciąż początki eksperymentowania.
Pozostałe utwory są od tych dwóch prostsze, ale również bardzo dobre, efektowne. Zachwyca Hit the Lights – licznymi gitarowymi riffami i przede wszystkim krzykami Jamesa Hetfielda. Świetne wrażenie robią także numery takie jak Jump in the Fire, które szybko wpada w ucho (co na tej płycie jest rzadkością) oraz jeszcze ostrzejsze i bardziej wściekłe Metal Militia. W tym drugim uwagę zwraca przede wszystkim sama końcówka. Słychać w niej deszcz. Ponieważ utwór zamyka płytę, uważam, że ten deszcz symbolizuje smutek, że to już koniec. Warto poza tym posłuchać granego wielokrotnie na koncertach Seek and Destroy. Ze względu na schematyczny (ale dobry) refren łatwo go zapamiętać. Na tle wyżej wymienionych kawałków nieco słabiej wypada instrumentalne (Anesthesia) Pulling Teeth. Po wielu przesłuchaniach jednak i ten utwór polubiłem. To popisówka Cliffa Burtona – ważną rolę odgrywa w nim gitara basowa. Na sam koniec warto posłuchać dwóch coverów nagranych przez Metallikę: Am I Evil? (oryginał: zespół Diamond Head) oraz Blitzkrieg (Blitzkrieg). Pierwsza z tych piosenek jest ciekawsza i bardziej rozbudowana. Druga z kolei krótsza, szybsza, bardziej w klimacie całej płyty. Jednak obu coverów słucha się bardzo dobrze.
http://www.youtube.com/watch?v=J-tvJcTPxHc
Teksty może nie są tak dobre jak te z kolejnych płyt, ale również ciekawe. Wielokrotnie pojawia się temat śmierci i wojny (Phantom Lord, No Remorse, Seek and Destroy). W Hit the Lights James śpiewa natomiast o fanach, graniu na metalowych koncertach. Jednak najbardziej podobają mi się dwa fragmenty: jeden z Jump in the Fire:
With hell in my eyes and with death in my veins The end is closing in Feeding on the minds of man (PL: Z piekłem w mych oczach, ze śmiercią w mych żyłach Mój koniec jest coraz bliższy Żywię się ludzkimi myślami)
oraz z Whiplash:
Hotel rooms and motorways, life out here is raw But we’ll never stop, we’ll never quit, ’cause we’re Metallica (PL: Autostrady, pokoje hotelowe Życie tutaj jest surowe Lecz my nigdy się nie wycofamy Nigdy tego nie rzucimy Bo jesteśmy Metalliką)
Swoim debiutem Metallica zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Może nie jest albumem na miarę genialnego Master of Puppets, mocno rozbudowanego i progresywnego …And Justice for All czy słynnego Metallica, ale to wciąż świetny longplay. Choć to nie on przyniósł grupie największą popularność, jest uzasadnieniem, dlaczego tak uwielbiam ten zespół. To kwintesencja thrash i heavy metalu. Naprawdę polecam.
