Site icon All About Music

Męskie Granie 2018 w Poznaniu. Relacja Łukasza Jaćkiewicza

Zdjęcie użytkownika Męskie Granie.
Fot. LIVE / Damian Kramski / FB Męskie Granie

Lato to nie tylko wielkie festiwale z zagranicznymi gwiazdami. To także duże imprezy pokazujące wszechstronność i bogatość polskiej muzyki, która jest prezentowana w ostatnich latach. Z tego właśnie założenia wychodzą organizatorzy Męskiego Grania.

Męskie Granie to pewnego typu fenomen na polskim rynku koncertowym. Corocznie trasa obiega duże polskie miasta, gdzie przez kilka godzin świętuje się owoc ostatnich poczynań muzycznych naszych rodzimych artystów. Koncerty są na tyle rozchwytywane, że bilety rozchodzą się w kilka godzin, a na miejscu możemy zobaczyć, że są to tak naprawdę mini festiwale. Tegoroczna edycja rozpoczęła się koncertem w Poznaniu i trzeba przyznać, że zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie – od kwestii muzycznej, po wizerunkową, ale i także kwestię bezpieczeństwa. Zgodnie z zapowiedzimy tego wieczoru mogliśmy obcować z muzyką na dwóch scenach. Na Dużej Dcenie pojawiły się oczywiście główne gwiazdy tego wieczoru, na Scenie Ż mogliśmy obejrzeć krótkie występy artystów mniej znanych, ale równie atrakcyjnych. Dzięki temu zabiegowi, nie mieliśmy żadnych przerw technicznych związanych ze zmianą sprzętu. Przeciwnie – cały czas grała muzyka.

I to właśnie od artystów mniejszej sceny chciałbym zacząć, bo uważam, że jest to dobra zapowiedź polskiej muzyki, która się wciąż rozwija. Na scenie podczas krótkich piętnastominutowych setów swoje występy dali Miro Kępiński, Hubert Tas & The Small Circle czy Limboski. Bardzo cieszy mnie również zaproszenie Basi Wrońskiej, której płytą zachwycałem się od kilku miesięcy, gdy objęliśmy jej krążek naszym patronatem medialnym. Na scenie prezentuje się solowo równie atrakcyjnie jak na płycie. To co mnie jednak najbardziej zachwyciło to występ Króla – artysty, o którym słyszałem od dawna, muzyka, którego płyt słuchałem, ale którego nigdy nie słyszałem na żywo. Trzeba przyznać, że jest niezwykle charyzmatyczny i uczyć może się tego od niego wielu artystów. Niebanalnie wygląda, świetnie gra i co najważniejsze swoim śpiewem przyciąga nawet najbardziej zobojętniałego słuchacza. I choć przez wielu jest nieznany i niezrozumiały, myślę, że tworzy przyszłość polskiej muzyki.

Główne koncerty jednak odbywały się na Dużej Scenie, gdzie od godziny 17 swoje skrócone występy dali Pogodno czy Coma. Trochę spóźniony pojawiłem się dopiero na koncercie Fisz Emade Tworzywo, którzy zaprezentowali przekrojówkę swoich utworów z całej dyskografii, nie zapominając oczywiście o swoich ostatnich przebojach. To przy nich publiczność śpiewała najgłośniej i przy nich bawiła się najbardziej żywiołowo. Koncertem, na który najbardziej czekałem jednak był Krzysztof Zalewski śpiewający piosenki Czesława Niemena. Nie udało mi się pojawić nigdy wcześniej na jego koncercie z tej trasy, dlatego też byłem bardzo podeksytowany słuchając na żywo jego interpretacji. Nie można tu również zapomnieć o siostrach Przybysz śpiewających w chórkach, nadających tym interpretacjom specjalnego uroku.

Obok Zalewskiego, trzon tegorocznej edycji Męskiego Grania tworzą jeszcze Kortez, którego utwory wzruszają wiele tysięcy osób, a także powracający powoli do koncertowania Dawid Podsiadło. Ten drugi zrobił sobie półtoraroczną przerwę, wracając na scenę tydzień wcześniej podczas Open’er Festival. I choć nowa płyta ma się ukazać na jesieni, to już teraz na scenie możemy oprócz Małomiasteczkowego usłyszeć kolejny premierowy utwór.

Wisienką na torcie poznańskiego koncertu był oczywiście występ Orkiestry Męskiego Grania, którego oprócz Korteza, Podsiadło i Zalewskiego, tworzą wybitni instrumentaliści w składzie Andrzej Markowski, Kuba Staruszkiewicz, Marcin Macuk, Olek Świerkot oraz Pat Stawiński. Zgodnie z tradycją, koncert ten był poświęcony utworom innych artystów, których piosenki zostały specjalnie przygotowane na ten cel. Usłyszeliśmy zatem i Nie mam dla Ciebie miłości Skubasa, Sorry Polsko Marii Peszek, Grandę Brodki z gościnnym udziałem Kasi Groniec czy Szare miraże Maanamu z udziałem Macieja Maleńczuka. I trzeba przyznać, że muzycy stanęli naprawdę na wysokości zadania. Koncert był urozmaicony i ciekawy, wciąż zaskakujący i skupiający na sobie słuchacza.

Pamiętajcie, że Męskie Granie 2018 dopiero się rozpoczęło i wciąż możecie tam być. Warto!

Exit mobile version