Mimo, że był to już drugi koncert Mery Spolsky w Pradze Centrum w te wakacje, publiczności nie brakowało i był prawdziwy szał! Ta dziewczyna wie jak porwać widownię i Nie Zrobić Nas W Konia! Przyznam, że był to mój drugi koncert Mery podczas tegorocznego lata, ale bez wahania zdecydowałam się pójść po raz kolejny. Jeżeli jeszcze nie wiecie dlaczego, mam nadzieję, że po przeczytaniu tej relacji będziecie znać odpowiedź!
Przed koncertem Mery Spolsky nie było suportu, artystka rozpoczęła muzyczne wydarzenie chwilę po godzinie 20.00, a całe show potrwało standardowo, około 1,5 h. Przed wejściem na docelowe miejsce koncertu można było zakupić merch artystki, czyli min. jej płyty, bluzy czy skarpetki. Na samym wstępie należy zaznaczyć, że jak zawsze, Mery wraz z No Echoesem przygotowali na ten wieczór piękne stroje, a także wygląd samej scenerii.
Mery Spolsky przywitała Ludzi Spolsky swoim Dekalogiem, czyli dziesięcioma przykazaniami Spolsky, których nie należy łamać! Na koncercie można było usłyszeć głównie utwory z ostatniej płyty artystki, czyli właśnie z Dekalogu Spolsky, który ukazał się we wrześniu 2019 roku, ale nie zabrakło kilku utworów z pierwszej płyty Mery.
Koncert rozpoczął utwór Blond Włosy, a następnie zaprezentowano Liczydło, podczas, którego nie zabrakło wspólnego liczenia z Mery. 15 września był specjalnym dniem dla artystki, ponieważ dokładnie tego dnia, trzy lata temu, została wydana jej pierwsza płyta, Miło Było Pana Poznać. Nie zabrakło odśpiewania „Sto lat” z tej okazji! Był to dodatkowy powód, żeby świętować kawałki właśnie z tej płyty, dlatego po Liczydle, bonusowo, Mery zaśpiewała kawałek utworu Salvador Spolsky. Kolejnym zaprezentowanym utworem było Sorry From The Mountain, podczas którego nie zabrakło emocji, ale to przy KA Mery zaprosiła publiczność do wspólnego tańca! Działo się naprawdę dużo podczas tego utworu. Kiedy przyszedł czas na Szafę Meryspolsky, czyli chyba najbardziej osobisty utwór artystki, publiczność zrobiła światełko latarkami w telefonach, co jest już swojego rodzaju tradycją. Mery Nie Zrobiła Nas w Konia i na koncercie na Pradze zaśpiewała utwór Wrzesień!
Zaletą koncertów Spolsky odbywających się po „lockdownie” jest to, że Mery śpiewa na nich swój #hot16challengespolsky, nie inaczej było tym razem, muszę przyznać, że super było usłyszeć ten krótki rap na żywo! Mimo wzięcia udziału w tym challengu, Mery zapowiedziała, że nie zamierza przejść na tworzenie rapu, jednak wierzę, że i w tym gatunku by się odnalazła i tworzyła świetne kawałki!
Na koncercie Mery zrobiła publiczności małą niespodziankę zapraszając pewnego gościa. Był to Igorilla, czyli raper, z którym Mery Spolsky nagrała studyjną wersję UPS-a! i właśnie na wtorkowym koncercie, na żywo, mogliśmy usłyszeć ich duet śpiewający ten kawałek. Kiedy przyszedł czas na utwór Cieliste Rajstopy Mery zapytała publiczność czy ktoś z Nas ma dzisiaj takie rajstopy na sobie. Nieśmiało, ale zgłosiła się pewna dziewczyna. Co zrobiła Mery, aby ta fanka już nigdy nie popełniła tego błędu (bo przecież jedno z przykazań mówi „Nie noś cielistych rajstop”)? Otóż podarowała jej Skarpetky Spolsky, które można kupić w jej merczu! Jak widać na koncercie nie zabrakło niczego, nawet prezentów od samej artystki! Trzeba też przyznać, że Mery ma świetny kontakt z publicznością podczas koncertów, ale co ważne, publiczność chce tego kontaktu! Po Cielstych Rajstopach nastąpił krótki przerywnik, podczas którego Mery zniknęła ze sceny, za to został z Nami No Echoes. No właśnie, wymieniam ten pseudonim już któryś raz, ale może nie każdy wie, że No Echoes to gitarzysta, basista, operator pada elektronicznego, a także producent Mery Spolsky. Został z Nami na scenie podczas tzw. interludium, czyli przerywnika, podczas którego mogliśmy usłyszeć jeszcze kilka zasad Spolsky. Ale chwilę po przerywniku znów był prawdziwy szał, szał podczas Mazowieckiej Kiecki. Tego dnia nie tylko kręciła się ulica Mazowiecka (jak śpiewa Mery w utworze), ale przede wszystkim ulica Szwedzka! Kolejny utwór, Bigotkę, usłyszeliśmy w dwóch wersjach, jednej z oficjalnym tekstem, a drugą…z tekstem Ludzi Spolsky, kto był kiedyś na koncercie Mery, wie jak brzmi ta nieoficjalna wersja. Można powiedzieć, że pokazuje kreatywność Ludzi Spolsky, a z drugiej strony świadczy o tym, że fani Mery są tak samo szaleni jak sama artystka. Po Bigotce przyszedł czas na ostatni, przed Bisami, utwór, czyli zabrzmiał FAK! Tak jak napisałam, pojawił się i Bis, na którego wcale tak długo nie musieliśmy wywoływać Mery. Na Bisa zostały zaśpiewane dwa utwory, Miło Było Pana Poznać oraz Technosmutek, żeby nie było Nam smutno! Było to piękne zakończenie całego koncertu.
Pisząc o koncercie należy wspomnieć o Ludziach Spolsky, czyli o osobach należących do Fanklubu Mery, którzy jak zwykle nie zawiedli i ubrali pasky i inne outfity idealnie wpasowujące się w klimaty Mery. Marysia i jej fani żyją w ogromnej symbiozie, każdemu artyście życzę, żeby miał takich „oddanych” i kochających słuchaczy!
To nie był zwykły koncert, to było show. Każdy kto był kiedyś na wydarzeniu tej Dziewczyny Spolsky dobrze o tym wie, że dzieje się tam bardzo dużo oraz widać ogromne zaangażowanie artystki w całe show. Warto dodać, że od Mery bije ogromna energia, radość, którą zaraża swoją publiczność. Jeżeli jeszcze nie byliście na koncercie Mery, koniecznie wybierzcie się na takie wydarzenie, zdecydowanie nie będzie to stracony czas, a ogromna dawka wspaniałej muzyki i emocji! Mery Spolsky, Miło Było Panią Usłyszeć po raz kolejny!
A tak dygresyjnie, poza koncertowo, dodam, że trzymamy kciuky za Mery 1 października, ponieważ wtedy poznamy laureatów Fryderyków, a ta Dziewczyna Spolsky ma szansę zdobyć nagrodę w kategorii Album roku elektronika, za album Dekalog Spolsky.
Koncert odbył się w przepięknej Pradze Centrum, było to wydarzenie plenerowe, ale pogoda zdecydowanie dopisała, wtorek był ciepłym dniem i nawet wieczorem temperatura była dość wysoka, zresztą Mery i tak tak mocno rozgrzała Nas swoją muzyką, śpiewem, tańcami, że i tak nie byłoby miejsca na chłód!

