Site icon All About Music

„Melancholijnie, bardzo klimatycznie, ale słabo wokalnie”. Lana Del Rey wystąpiła na Open’er Festival 2019. Relacja Łukasza Jaćkiewicza

Obraz może zawierać: 1 osoba, na scenie, noc i koncert
Fot. FB Open’er Festival.  Zuzanna Sosnowska/Monika Stolarska

Pod względem szeroko rozumianego hype’u Lana Del Rey była jedną z głównych gwiazd tegorocznej edycji Open’er Festival. Nic więc dziwnego, że pod sceną zebrała jedną z większych publiczności tych dni.

Lanę można lubić lub nie, ale nie można jej odmówić pewnego rodzaju charyzmy i konsekwentnego podążania za swoim stylem muzycznym. Takiego, który nie tylko jest słyszany na jej płytach, ale również takiego, który bezpośrednio słychać na żywo w jej koncertach. Od samego początku występu czuć było melancholijny, spokojny i stonowany rytm jej piosenek, przy których zazwyczaj można nostalgicznie pomyśleć o swoim życiu, powoli się poruszać i wsłuchać w piękne słowa.

Amerykanka nie jest też wybitną wokalistką i nie ma co tego ukrywać. Słyszymy głośne wokalne półplaybacki, w niektórych momentach wręcz jej głos brzmi jakby był zmieniony. Ma także dwie utalentowane chórzystki, które pomagają jej jak umieją. Najczęściej słyszymy ją solo w zwrotkach, ale i one nie brzmią nadzwyczaj perfekcyjnie. Nadrabia za to klimatem i scenografią, którą przenosi nas to Kalifornii i tamtejszych palm. No i to przepiękne bujanie się na huśtawce. To jej się naprawdę udało.

To co jednak jest najważniejsze, to świetny kontakt z publicznością. Lana co chwile zwracała się do polskiej publiczności, rozmawiała z fanami, była z nimi blisko. Dwukrotnie podczas koncertu zeszła do swoich fanów – robiła sobie z nimi zdjęcia, rozdawała autografy i… zebrała ogromną ilość prezentów. To naprawdę rzadkość. Sama zainteresowana widać, że nie udaje wzruszenia i pewnej nieśmiałości, często uroczo się uśmiecha. Polscy fani odwdzięczyli się za to ogromnymi brawami, piskami, krzykami. Naprawdę było słychać, że fanów Lany przyjechało na Babie Doły bardzo wielu. Inną rzeczą jest jednak nie zawsze ich godne zachowanie. Przy początku koncertu ochrona musiała usunąć dwie fanki spod barierek, które najpierw pobiły się między sobą, a później podrapały ochroniarza, a jednemu z fotografów skopały aparat. Muzyka ma łączyć, a nie powodować agresję…

Mimo niedociągłości głosowych, mój drugi koncert Lany uznaję za udany. Mam nadzieję, że już wkrótce, wraz z premierą nowej płyty, ogłosi nowy koncert w Polsce. Tego jestem pewny!

Exit mobile version