Proszę Państwa, Mela Koteluk sprawiła, że Miasto Ogrodów rozkwitło. W ramach trasy koncertowej Zmienne tętno – kończącej promocję płyty Migracje – artystka w miniony czwartek wystąpiła w Katowicach. Zapraszamy do przeczytania relacji i obejrzenia zdjęć z koncertu.
Są co najmniej dwa słowa, które idealnie opisują ostatni koncert Meli Koteluk w Katowicach, jak również całą trasę Zmienne tętno: różnorodność i wynikająca z niej wyjątkowość. Zgodnie z wrześniowymi zapowiedziami, wszystkie utwory wykonywane na jesiennych koncertach zyskały nowe, zupełnie inne od studyjnych aranżacje. Dźwięki, które pozornie nie powinny ze sobą współgrać, komponowały się idealnie.
Przewrotnie, koncert rozpoczęła piosenka z debiutanckiego albumu Meli – Stale płynne. Już tutaj mieliśmy okazję wczuć się w klimat zgoła inny od tego, który znamy ze studia. Było znacznie wolniej i spokojniej. W dalszej części wieczoru pojawiły się jeszcze trzy piosenki ze Spadochronu, z czego największym zaskoczeniem była aranżacja utworu Działać bez działania. O tym, że to właśnie ta piosenka, zdawały się świadczyć wyłącznie słowa.
Szczególną wartość dodaną w nowych aranżacjach stanowiły takie smaczki, jak choćby przesympatyczne ukulele w Żurawiach origami czy samplerowe wstawki w Tango katana (obecne, co prawda, również w wersji studyjnej utworu, ale zyskujące na odbiorze podczas słuchania na żywo). Innym urozmaiceniem było zmienne tempo (tak, tempo :)) niektórych utworów. I tak na przykład Przeprowadzki były do pewnego momentu bardzo stonowane. Dopiero w drugiej części utworu perkusja znacznie przyspieszyła, a Mela spotęgowała swój wokal. Ponad półtoragodzinny koncert zakończyło przedstawienie przez Melę swojego ośmioosobowego zespołu i wspólne wykonanie utworu Stan dusz na bis. Kompozycja rozbrzmiała w wersji a capella – najbardziej zaskakującej tego wieczoru, bo przywodzącej mi na myśl muzykę rodem z Afryki.
Spoza muzycznych rzeczy, warto było zwrócić uwagę na światła – może chwilami zbyt ciemne, niewystarczająco oświetlające muzyków, ale zjawiskowo odbijające się od lustrzanej rozety zawieszonej nad sceną. I brokat! Pełno brokatu, którym oprószona była Mela, i który po koncercie znalazł się także na ubraniach fanów artystki oraz podpisywanych przez nią płytach.
Katowicki koncert był przedostatnim występem Meli Koteluk w ramach ogólnopolskiej trasy koncertowej Zmienne tętno. Ostatnia, niepowtarzalna okazja do posłuchania Migracji w nieoczywistych aranżacjach nadarzy się już jutro w krakowskim Centrum Kongresowym ICE. Polecam gorąco.
Setlista
- Stale płynne
- Migracje
- Jak w obyczajowym filmie
- Działać bez działania
- Tragikomedia
- To nic
- Melodia ulotna
- Święty chaos
- Przeprowadzki
- To trop
- Fastrygi
- Żurawie origami
- Tango katana
- Wielkie nieba
- Dlaczego drzewa nic nie mówią
- Pobite gary
- Stan dusz (bis)
Galeria zdjęć
Fot. Karolina Karkowska

