Site icon All About Music

Mela Koteluk – Migawka (2018), recenzja Nikoli Niny Skopowskiej

Mela Koteluk, którą śmiało można nazwać ikoną polskiej muzyki alternatywnej, przybywa do nas po czteroletniej przerwie z tajemniczą Migawką.

Meli można by pisać bardzo wiele, jednak nie jest to zbytnio potrzebne z racji tego, że twórczość artystki wystarczająco obrazuje jej osobowość i wybitną charyzmę. Jest diamentem polskiej muzyki i nie można jej tego tytułu odmówić.

Mela w swojej twórczości jednoczy zarówno fanów popu, jak i bardziej alternatywnych brzmień. Jej piosenki usłyszeć można zarówno w najpopularniejszych rozgłośniach radiowych, jak i w tych nastawionych na konkretnego odbiorcę. Dzięki temu zaraża wszystkich doskonałym brzmieniem.

Uznanie jakim ludzie darzą Melę można bardzo łatwo zauważyć poprzez zaangażowanie fanów, którzy czekali tyle czasu, aż wokalistka będzie już gotowa, aby podzielić się ze światem swoją nową muzyką.

Wiadomość o premierze Migawki bardzo szybko obiegła internet i wręcz odliczano do niej dni. Wreszcie doczekaliśmy się tego momentu! Powiem jedno: zdecydowanie było warto czekać tyle czasu.

https://www.instagram.com/p/BozA25OF1wg/?taken-by=mela_koteluk_official

Pierwszym singlem – zapowiadającym album został utwór Odprowadź, który jest jednocześnie kawałkiem otwierającym wydawnictwo. Utwór sam w sobie jest  niezwykle klimatyczny i bogaty w piękną oprawę muzyczną,  a to tylko namiastka tego co zawiera w sobie Migawka. Warte zachwytu jest lyric video do tej właśnie piosenki, które dzięki swojej prostocie utrzymuje całość spójnie i idealnie uzupełnia warstwę muzyczną. Po obejrzeniu go, widz ma ochotę na więcej!

https://youtu.be/FQiHzx2bg2k

Na szczęście to „więcej” dostajemy w dalszych utworach z „Migawki”.

Faktem jest, że jest to album bez żadnej złej nuty. Dostajemy bardzo różniące się od siebie, ale jednocześnie spójne elementy. Warto wspomnieć, że niektóre utwory jeszcze przed jesienną trasą miały już swoją premierę na żywo podczas koncertu na Orange Warsaw Festiwal. Dzięki temu wiedziałam już po części, co mnie czeka i pamiętałam brzmienie niektórych kompozycji. Tak było między innymi z Doskonale. Kiedy usłyszałam ten numer w wersji audio, nie umiałam wyjść z przekonania, że gdzieś to już słyszałam.  Dopiero później połączyłam wątki i uświadomiłam sobie, że znam ten utwór właśnie z Warszawy. Zapadł mi w pamięć bardzo mocno i myślę, że pozostanie jednym z moich faworytów na tym albumie.

Kolejną kompozycją wartą większej uwagi jest Wschód. W tle można usłyszeć gitarę elektryczną, mocną perkusję, które pięknie uzupełniają się z lirycznym głosem Meli.

Wielkim plusem Migawki są bardzo długie fragmenty tylko instrumentalne. Części słuchaczy na pewno ten zabieg się spodoba, jednak mogę się domyślić, że wiele osób będzie narzekało na zbyt małą ilość wokali. Ja postawię się jednak po stronie tych pierwszych, gdyż jest to moim zdaniem świetne zagranie, które pozwala na dokładniejsze wsłuchanie się w brzmienie samych instrumentów a także lepsze skupienie się na tekście, gdy Mela śpiewa. To zdecydowanie nadaje albumowi charakteru.

Na pewno na wyróżnienie zasługują jeszcze takie kawałki jak Los Hipokampa, Ja Nie, Hen, Hen i Ogniwo” Wszystkie są doskonałe lirycznie. Nie pierwszy raz Mela postawiła naprawę wysoką poprzeczkę polskim songwriterom. Wielkim plusem też jest, że artystka ma ze sobą grupę świetnych muzyków z wieloletnim doświadczeniem, których dźwięki celebrują śpiewane przez nią słowa. Mogłabym opisać także pozostałe utwory z Migawki, ale zapoznanie się z nimi pozostawię już innym słuchaczom.

To co otrzymujemy na Migawce pokazuje, że na niektóre powroty naprawdę warto czekać. Czas nadał całości bardzo dojrzałe brzmienie. Wszystko jest doskonale wyważone i wypolerowane, co w rezultacie daje nam na prawdę dobrą i godną polecenia płytę.

Exit mobile version