Site icon All About Music

Meek, Oh Why? powraca do NIEBA, czyli Offline Tour w Warszawie. Relacja Alicji Surmiak

Od początku zdawało się być jasne, że koncert Meek, Oh Whya? w warszawskim NIEBIE będzie wydarzeniem wyjątkowym. Pamiętam jak dwa lata temu, tuż przed niespodziewanym lockdownem raper zagrał koncert właśnie tam i pamiętam, że był to naprawdę urokliwy wieczór – gościnią była Sarsa, z którą artysta odśpiewał przebój Zachód, a z nimi śpiewało całe NIEBO. Ten chóralny śpiew musiał zapaść w głowę nie tylko mi, lecz samemu Meek, Oh Whyowi?, bo gdy zjawił się na tej samej scenie 28 kwietnia od razu wspomniał jak wielkie wrażenie to na nim zrobiło. W tym tygodniu to nie album Zachód grał jednak główną rolę, lecz najnowsze wydawnictwo muzyka – Offline. Ale niespodzianek i tak nie zabrakło.

Myślę, że Meek, Oh Why? i ja (i pewnie cała reszta słuchaczy) doskonale się rozumiemy pod względem nostalgii wobec repertuaru z minionej już trasy – mimo, że uwielbiam Offline nie umiem wybierać między nim a Zachodem. Oba albumy robią na mnie równie dobre wrażenie. Dobrze się składa, że i sam artysta zdążył już zatęsknić za graniem także nieco starszych utworów, bo fantastycznie było usłyszeć ponownie takie utwory jak Zew czy Billie Bounce

Nie zmienia to faktu, że nowe utwory wypadają równie fenomenalnie, szczególnie gdy Uśpionych Agentów można było usłyszeć u boku Kuby Więcka, który wpadł ze swoim saksofonem na scenę by odegrać ten utwór, a przy okazji dograć się do Niech się stanie – starszego utworu Meek, Oh Whya?, który wyszedł jeszcze bardziej emocjonalnie. Nie był to jedyny gość wieczoru, bo pojawiła się także Zalia – początkująca artystka z kilkoma singlami na koncie. Wspólnie z raperem wykonali jeden z jej utworów – Bezsensownie, a następnie Zalia zastąpiła Sarsę w evergreenie artysty – utworze Zachód. Z  najnowszych kompozycji muzyka na żywo największe wrażenie zrobiły na mnie melodyjne Planety, emocjonalne Kormorany, eksperymentalne Z Tobą chcę i definitywnie Nocne Niebo – choć ten ostatni utwór nie byłby taki sam, gdyby nie publiczność, która przyjęła go na tyle entuzjastycznie, że od razu prosiła o bis (Meek, Oh Why? szybko spełnił tę prośbę). 

Swoim koncertem Meek, Oh Why? po raz kolejny utwierdził mnie w przekonaniu, że to w polskim hip hopie postać zupełnie wyjątkowa, choć trudno pisemną relacją oddać te wszystkie emocje i wytłumaczyć dlaczego. Ale gdy ten artysta, w towarzystwie reszty muzyków wychodzi na scenę, i jeszcze sam chwyta trąbkę w dłoń, trudno przeczyć, że drugiego takiego jak on nie ma. Meek, Oh Why? jest jednym z nielicznych, którzy nie poddali się współczesnym trendom w rapie i robi wszystko po swojemu, a wychodzi mu to niezmiennie poruszająco i znakomicie. Jego występy są godne polecenia każdemu.

Exit mobile version