
Mazolewski i Porter stanowią bezapelacyjnie świetny zespół. Ich relacja owocuje nie tylko nietuzinkowym materiałem, ale też przekłada się na ich występy. Podczas koncertu nie sposób nie zauważyć wspaniałej chemii, jaka jest między muzykami.
Poniedziałkowy wieczór był wypełniony jazzem, ale artyści śmiało przeplatali z nim różne gatunki. Momentami romansując z rockiem (Melancholy), czy czerpiąc z tradycji katalońskiej (Barcelona).
Wspomnieć trzeba też o samym prowadzeniu koncertu. Muzycy po za tym, że między sobą komunikują się wprost genialny, to w żaden sposób nie odrzucają publiki, a wręcz zachęcają słuchaczy do interakcji/dialogu. Prowokują do uśmiechu i stwarzają niezwykłą atmosferę intymności, przez przemycane między utworami krótkie wypowiedzi/zapowiedzi. Kilka przykładów słów, jakie padły z ust Porter’a:
Teraz zagramy utwór Melancholy … czyli coś, co ja przeżywam na co dzień.
Questions … questions … pieprzone pytania. Nienawidzę pytań, w ogóle nie lubię rozmawiać z ludźmi.
Oczywiście te i inne wypowiedzi miały żartobliwy wydźwięk, i spotkały się z ogromną sympatią publiki, przypieczętowanej nieraz serdecznym śmiechem. Praktycznie przed każdym numerem występowała zapowiedź okraszona wesołym komentarzem, uwagą, co składało się na magię tego wieczoru.
Wartozwrócić uwagę na żywą ekspresję artystów podczas występów. Mazolewski często wykonuje śmiałe pozy, bądź poprzez mimikę wyraża skumulowane w nim emocje (co widać najlepiej na poniższych zdjęciach). Porter zaś czaruje swoim charakterystycznym wokalem. Także, obecną w niektórych utworach, melorecytacją przywodzi na myśl słynnego, kanadyjskiego barda – Leonarda Cohena. W estetykę przywołanego twórcy, wpisują się poszczególne piosenki duetu – zwłaszcza Czarna sukienka i pogrzeb. Nie można zapomnieć też o Kubie Janickim, który perkusją fantastycznie dopełniał duet.
Także samo miejsce, w którym odbył się koncert ma ogromne znaczenie dla całego wieczoru. Klub Vertigo przez swój wyjątkowy klimat i szalenie kameralną przestrzeń, tworzył idealną scenerię do koncertu Mazolewski&Porter. Co raz mniej jest takich miejsc, a też i my rzadziej do nich zaglądamy, dlatego warto rozglądać się za takimi perełkami w swojej okolicy!
Na koniec prezentujemy kilka kadrów z opisywanego występu i pożegnam się tak, jak Wojciech Mazolewski w poniedziałek: Niech moc będzie z Wami!

