Maria Sadowska to kobieta wielu talentów, a jednym z nich jest śpiew. Choć ta nigdy nie miała zbyt wiele wspólnego z najbardziej klasycznym obliczem popu, tak nie można odmówić jej pomysłowości jeśli chodzi o muzyczną twórczość. Będąc ogromnym fanem niezwykle energetycznej osobowości Marysi, Początek Nocy jest dla mnie artystycznym spełnieniem marzeń, na które przyszło mi czekać parę ładnych lat.
Nie wiem czy problem tkwi w moich wygórowanych oczekiwaniach, czy po prostu polscy twórcy nie mają odpowiednich narzędzi, ale jednak trudno nam o naprawdę dobry i soczysty nadwiślański mariaż popu oraz elektroniki. Oczywiście mamy Reni Jusis, mamy Natalię Nykiel, była też Ramona Rey, lecz pod szyldem „popowa muzyka do tańca” jest gorzej, jak lepiej. Aż tu nagle wchodzi cała Maria Sadowska o blond włosach i w zupełnie mnie zaskakuje. Początek Nocy to niezwykle zgrabna i przyjemna w odbiorze popowa płyta, która pod czerwonym kawałkiem plastiku kryje subtelny komentarz na temat polskiego społeczeństwa. A gdzie ta elektronika?
Tak naprawdę Początek Nocy jest muzycznym amalgamatem popu, gdzie zaczynamy od klasycznych dyskotekowych brzmień, przez równie klasyczny pop instrumentalny, a kończymy na tak zwanej muzyce świata, trafiając do zupełnie innej, wręcz marzycielskiej, rzeczywistości. Pod płaszczykiem niezobowiązującej zabawy, do której zaprasza pierwsza czwórka kompozycji, Maria Sadowska ma coś zdecydowanie więcej do zaoferowania, niż może się Wam wydawać. Nie sądziłem, że w naszych dość przaśnych i prostolinijnych muzycznych realiach będzie kogoś stać na nagranie popowego albumu, który skomentowałby (subtelnie, ale jednak) stan polskiego społeczeństwa roku 2020, a Maria Sadowska tego dokonała i to ze stuprocentową skutecznością.
Moje czysto muzyczne wrażenia są równie entuzjastyczne jak fakt, że jest to tak zwana płyta zaangażowana. Produkcja Początek Nocy jest doprawdy wyśmienita. Każda z kompozycji stoi na swoich własnych dźwiękowych nogach, a ewentualna dyskusja sprowadza się wyłącznie do tego, która z nich bardziej wpasowała się w nasze gusta. Nawet te utwory, które na pierwszy szmer ucha wydają się przestarzałe, bądź banalne, z czasem zyskują swoją zasłużoną chwilę chwały, bo razem tworzą spójną całość, a nie bezmyślną kolekcję pioseneczek. Równie świetne są teksty, które nie przeszkadzając samej melodii, kryją w sobie całe sedno albumu. Choć Maria Sadowska z pewnością śpiewa o swoich osobistych doświadczeniach, tak z łatwością możemy się z nimi utożsamić, bo żyjemy w tej samej biało-czerwonej rzeczywistości.
Ze względu na bycie niepoprawnym optymistą wobec elektronicznych bitów, nie mogłem się oprzeć pierwszym czterem kompozycjom, które zapraszają mnie na całonocną imprezę. Najlepiej spośród nich wypada Sen – piosenka fantastyczna, wprost stworzona na radiowe fale. Singlowy Początek Nocy również nie odstaje, a wręcz jest naturalną kontynuacją poprzedzającego go Snu. Stracić Nadzieję jest pierwszym sygnałem, że jednak Początek Nocy nie jest wyłącznie albumem o dobrej zabawie. Najdziwniejszym muzycznym pomysłem wyróżnia się Tysiące Rzeczy – rok 2012 wrócił na pełnej, ale w kontekście tekstu zdaje się mieć to sens, dlatego pierwotne zdziwienie zniknęło i zastąpiła je aprobata. Druga połówka to elementarz polskiej piosenki. Zanim bije „Dąbrowską” energią. Kocham Cię jest niezwykle urocze, choć jak na moje gusta zbyt słodkie. Niezgoda to piosenka przywodząca na myśl najbardziej pompatyczne ballady, jak chociażby te wykonywane przez Rihannę (Love On The Brain), czy Palomę Faith. Wolno Umierać gdzieś przepadł wśród pozostałych propozycji. Natomiast Marakeczi pięknie zamknął cały album, pozostawiając mnie z nadzieją na lepszą, bardziej kolorową i łaskawą przyszłość.
Początek Nocy to album na czasy w jakich przyszło nam żyć. Maria Sadowska dzieli się swoimi przemyśleniami, aby słuchacz poczuł, że ktoś myśli tak jak on, że nie jest samotny pośród otaczającej go nocy. Nie spodziewałem się, że krążek ten tak bardzo wpisze się w moje „niepolskie” gusta (cokolwiek to znaczy). Chciałbym więcej takich albumów w naszym lokalnym eterze – na razie jest ten jeden i wystarczy póki co za całą resztę.

