Maria Peszek powróciła z nową trasą koncertową. Nie ma nowych piosenek, bo jak sama mówi – stare wciąż są popularne. Nie można się bardziej zgodzić.
Jak się posłucha kolejnych piosenek podczas koncertu to każda z nich ma w sobie tak dużo prawdy, tak dużo linijek, które tak ładnie opisują dzisiejsze czasy.
Ile jeszcze
Krew na ulicach
litrów czerwieni
aż się coś zmieni
Coraz bliższy
bliski wschód
Coraz większy
strach i chód
Dzieli nas wszystko
Polska A B C i D
Nie łączy nic
Daj mi być sobą
Pozwól mi żyć
Inny nie znaczy
Gorszy lub zły
Boli mnie głowa
Szara flaga
totalny niż
Męczy mnie Polska
wisi mi krzyż
Tylko nie każ mi wybierać
Sorry Polsko
tylko nie każ, nie każ mi,
nie każ walczyć, nie każ ginąć
Nie chciej Polsko mojej krwi
Maria Peszek nie napisała żadnych nowych piosenek na tę trasę. Nie musiała. Doskonale wypełniła ponad 90 minut show, a piosenki oprócz tekstów, brzmią jeszcze lepiej niż kiedykolwiek mieliście okazje je słyszeć. W wiele tknięto nowe życie, nadano pazura, trochę basu i posypano pieprzem nowoczesności i roku 2020.
Zaskakujące jest również, że sama Maria nie traciła czasu na zbędne gadanie i zabawianie publiczności, a „nawalała” kolejnymi piosenkami jak z pistoletu. W sumie uzbierało się ich ok. 20, co jest naprawdę sporą liczbą.
Idźcie na koncerty Marii. Serio, to dopiero początek trasy, macie do wyboru wiele dat. Piosenki są znakomite, aranże są nowoczesne i świeże, a teksty aktualne jak nigdy. I jest energia. Idźcie!

