16 września w Pradze Centrum z okazji Lata na Pradze wystąpiła jedna z najpopularniejszych artystek młodego pokolenia – Margaret. Przyznam, że miałem lekkie obawy przed koncertem, zwłaszcza, że wokalistkę usłyszałem pierwszy raz na żywo. Czy warto było poświęcić swój czas?
Praga Centrum to bardzo wyjątkowe miejsce, które zachwyca nie tylko swoim oryginalnym i dość sporym obszarem. W tym roku rozpoczął się nowy miejski projekt – Lato na Pradze, podczas którego na żywo wystąpi pięćdziesięciu polskich artystów. 16 września swój koncert dała Margaret, która ostatnio zdecydowała się na zwrot w swojej muzycznej karierze.
Koncert rozpoczął się kilka minut po godzinie 20 i trwał niecałe 2 godziny. Przed rozpoczęciem wydarzenia pod sceną czekali już najwierniejsi fani artystki.
Margaret przywitała słuchaczy utworem Nowe Plemię, który od pierwszych dźwięków porwał wszystkich obecnych na koncercie. Artystka wykonała nie tylko utwory z najnowszego albumu, Gaja Hornby, ale także nowsze i niepublikowane. Margaret wykonała takie utwory jak Ej chłopaku, VAJB, Psia mać czy tytułowy utwór z płyty – Gaja Hornby. Tuż przed jego zaprezentowaniem, wokalistka przyznała, że bardzo tęskniła za koncertami i ludźmi, ponieważ jej ostatni występ na żywo miał miejsce w październiku 2019 roku. Utwór Gaja Hornby napisała mając 27 lat. Wyznała, że rok później miała okres imprezowania, a teraz zamknęła się lesie szykując nowe utwory i przygotowują się do wydania kolejnego albumu.
Najbardziej zaskakującym momentem podczas koncertu było wykonanie utworu Serce Baila w nowej, bardziej rockowej wersji, która przypominała swoją energią wybuchający wulkan.
Margaret zaśpiewała również swoje najnowsze hity, czyli Przebiśniegi, Reksiu czy utwór, który miał premierę 11 września, czyli Roadster.
Czym byłby warszawski koncert w Pradze Centrum bez niespodzianek? Artystka zaprosiła na scenę artystów, z którymi nagrała wcześniej wspomniane utwory. Wśród gości znaleźli się m.in. Otsochodzi i Young Igi.
Po zaprezentowaniu wszystkich piosenek, Margaret wyszła na scenę raz jeszcze, aby zaśpiewać trzy kawałki. Artystkę można lubić, bądź też nie, ale tego wieczoru widać i słychać było, że dała z siebie sto procent. Pomimo, że nie mówiła zbyt często i dużo, to nadrobiła to wokalem oraz energią, która dała swoim fanom.
Przyznam szczerze, że na koncert Margaret w Pradze Centrum udałem się ze sporą nutą niepewności. Uważam, że było warto spędzić kilka godzin przy dźwiękach światowo zagranej muzyki na żywo z czystym, lekkim i wciągającym wokalem artystki.

