
To już kolejny koncert szweda w Polsce. Na samym początku wspomniał o wydarzeniu w Warszawie z kwietnia i miał nadzieję, że w Gdańsku będzie równie dobrze. I było, Måns Zelmerlöw pokazał niesamowitą energię, którą przekazał gdańskiej publiczności, a taką samą od nich odebrał. Dopisał za równo on, jak i my – publiczność.
Setlistę dominowały piosenki z dwóch ostatnich albumów Månsa – Chameleon i Perfectly Damaged, ale nie zabrakło również kilku utworów z albumu Barcelona Sessions, piosenki Brother Oh Brother z debiutu oraz nieśmiertelnej i wyczekiwanej przez publiczność – Cara Mii. Co ciekawe – i to mi bardzo przypadło do gustu – utwory z wspomnianych trzech albumów zagrane były raczej w standardowych wersjach, ale największe hity uzyskały nowe ubrania – przy Brother Oh Brother było słychać elementy Adventure Of A Lifetime Coldplaya, Cara mia była mocniejsza i dynamiczniejsza, a eurowizyjne Heroes dłuższe, mocniejsze i bardziej wyraziste.
Bisy były dwa i były bardzo mocne. Wspomniane Heroes, ale także piosenka Beautiful Lie wykonana w całości przez Mansa i jego band acapella. Na drugiego bisa usłyszeliśmy nowy, jeszcze nie wydany (ale śpiewany już na żywo) utwór Children of Tommorow.
Na pewno po raz kolejny Mans doświadczył tego, że polska publiczność go kocha i na pewno wróci tu jeszcze nie raz. No i hej, takie moje prywatne zwycięstwo – Mans dodał na swojego Instagrama moje zdjęcie i oznaczył All About Music.

