Site icon All About Music

„Malinowa” Stanisława Celińska wystąpiła w Kuźni Kulturalnej. Relacja Maksymiliana Kluziewicza

Stanisława Celińska nie przestaje promować swojego ostatniego albumu „Malinowa…”. Artystka zawitała do Kuźni Kulturalnej w Warszawie na aż dwa koncerty. Miałem okazję być na pierwszym z nich i powiem krótko: jestem oczarowany!

Występ pani Stanisławy Celińskiej rozpoczął się punktualnie, czyli o godzinie 20:30. Wraz z nią, na scenie pojawił się zespół pod dyrekcją Macieja Muraszko, który wspólnie z aktorką i wokalistką wyprodukował jej dwa albumy studyjne. Koncert miał jednak na celu promocję tego ostatniego, wydanego w maju krążka Malinowa…. Piosenki z płyty zdominowały setlistę: usłyszeliśmy m.in. Drzewo, Ja – tu, Ty – tam, Malinową herbatkę czy Korali sznur, ale nie zabrakło też kompozycji z Atramentowej…, która okazała się wielkim przebojem komercyjnym w 2015 roku.

Już pierwsze minuty koncertu sprawiły, że ja oraz reszta osób na widowni zakochaliśmy się w pani Stanisławie i jej niezwykłej lekkości. Każdy utwór poprzedzony był przemową na jego temat i jakąś anegdotą z życia wokalistki, na które publiczność reagowała gromkimi oklaskami i śmiechem. Pani Stanisława, pomimo tego, że była główną gwiazdą sceny, po wykonaniu którejkolwiek z piosenek, przedstawiała z osobna każdego muzyka, który zaangażowany był w dany występ. To dało poczucie silnej więzi muzyków.

Stosunek pani Stanisławy Celińskiej do fanów jest zachwycający. Artystka odpowiadała na każde słowo, które zostało wypowiedziane przez kogoś z widowni. Gdy czegoś nie dosłyszała, dopytywała. Zachęcała do wspólnego śpiewania, do tańczenia, a wykonując utwór Mija raz, dwa, sama dała popis swoim tanecznym umiejętnościom. W zamian za to, otrzymywała głośne oklaski, okrzyki i posyłane w jej strony uśmiechy ludzi w każdym wieku. Na koniec, w ramach podziękowania za ciepłe przyjęcie, zagrała bis.

Kuźnia Kulturalna jest specyficznym miejscem, ale oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Nie przypomina typowego klubu czy filharmonii, tylko restaurację, a jej niewielka przestrzeń daje możliwość jeszcze mocniejszego przeżywania koncertu. Siedząc naprzeciwko tak wielkiej artystki, jaką niewątpliwie jest Stanisława Celińska, w ogóle tego nie czułem. Dzięki jej ciepłu i charyzmie, miałem wrażenie, jakbym był właśnie na „malinowej herbatce” z ciocią Stasią, jak sama kilkukrotnie się nazwała.

Stanisława Celińska zagra jeszcze kilka koncertów w ramach swojej trasy „Malinowa…”. Jeśli nie znacie dobrze albumu, nie martwcie się, podczas koncertu zupełnie tego nie odczujecie. Zetknięcie z wokalem aktorki i muzyką graną na żywo przez zespół Macieja Muraszko to naprawdę niezwykłe doświadczenie muzyczne.

Exit mobile version