Site icon All About Music

Małe Miasta – Podkucie EP (2016), recenzja Pawła Markiewicza

Czuliście pewien niedosyt po odsłuchaniu ubiegłorocznego „KoniaMałych Miast? Jeżeli macie tak samo jak ja, to Holak i Gudel przygotowali dla nas deser. Chłopaki niespodziewanie wydali EPkę i podkuli swojego „Konia„. Mateusze rozglądając się wokół, biją się o „Moment” i pytają „Co Tam„. Wyszedł bunger czy berger?

Podkucie, to takie ulepszenie Konia. Dosłownie i w przenośni. Gdyby piosenki z mini-albumu wrzucić do longplaya z 2015 r. to połowę z nich dałbym do najlepszych utworów. Czemu tylko połowę? Bo druga połowa pochodziłaby ze studyjnego albumu. Chłopaki dalej w swoich tekstach komentują styl życia i robią to z dystansem, i młodzieńczą lekkością? I chyba za to ludzie ich kochają. Nie zapominając o bitach, które nieźle siadają i produkcji.

Trochę mi brakuje syntezatora, którego tak mocno pokochałem przy Koniu, ale propsy za brak featów na Podkuciu. Moment, to zaraz po Małych Miastach (to dopiero koń – polecam) najlepszy kawałek w karierze Mateuszów. Co chłopaki porobili, to przechodzi ludzkie pojęcie. Ten abstrakcjonizm i lekkość przejawiająca się w tekstach i muzyce, bije aż na kilometr. Brawa dla Rau za remix. Chociaż trochę syntezatora. I bit jest si. A jak jest si, to jest git.

Holak i Gudel uraczyli nas jeszcze utworem Co Tam i remiksem do niego w wykonaniu KVBA. Oryginał super, trochę trapu, wolny muzyczka, produkcja sztos. Wersję KVBA szanuję, bo jest inna i ciekawa pod względem warstwy muzycznej i produkcji, ale pierwotna lepsza.

Obserwuje Twoje zdjęcia, sam chyba trochę się nakręcam. Znam wszystkie, a nie wszystkie lubię, bo trochę to analizuje. I czekam teraz dwie kolejki, i chyba stoję na spalonym. Za dużo analizuję, nie robię nic, a potem żałuję.

Wisienka na torcie to Rozglądam się. I o nile początek miażdży, to końcówka przynudza i muli. Tak, czy inaczej chciałoby się rzec, że Podkucie to prawdziwy… KOŃ.

Exit mobile version