
Amerykańska wokalistka Maggie Lindemann, znana przede wszystkim z hitu Pretty Girls, królującego na listach przebojów w wielu krajach, powraca do nas w zupełnie nowym wydaniu. Kilka dni temu ukazała się debiutancka EP-ka piosenkarki pt. PARANOIA, którą wcześniej promowały aż cztery single: Knife Under My Pillow, GASLIGHT!, Scissorhands i Loner.
PARANOIA jest totalnym zaskoczeniem, zarówno dla fanów piosenkarki, jak i dla przypadkowych słuchaczy wokalistki – takich jak ja. Jeśli pamiętacie Maggie jako słodką, popową piosenkarkę, to koniecznie o tym zapomnijcie! PARANOIA to bowiem nie do końca popowy krążek. Oczywiście, elementy tego gatunku muzycznego również możemy znaleźć na EP-ce, jednakże na płycie królują głównie rockowe, a nawet punkowe brzmienia.
Krążek składa się jedynie z ośmiu utworów, czego bardzo żałuję, gdyż chętnie przesłuchałabym więcej piosenek od Lindemann. EP-kę otwiera singiel Knife Under My Pillow, który jest jednym z moich ulubieńców. Podobnie jak Crush and Burn kojarzy się ze stylem muzycznym Avril Lavigne i Paramore. Mocna gitara i silny wokal Maggie idealnie współgrają ze sobą w obydwu piosenkach, nadając im rockowy vibe z lat 2000’s.
Utworem, szczególnie przyciągającym uwagę jest GASLIGHT!, w którym gościnnie pojawia się Siiickbrain. Jej przejmujące, niepokojące krzyki, budują w piosence klimat grozy i napięcia, a w połączeniu ze zmysłowym głosem Lindemann sprawiają, że GASLIGHT! staje się jedną z najciekawszych kawałków na EP-ce.
Wbrew pozorom, wśród rockowych i ciężkich brzmień, na krążku można znaleźć również spokojniejsze utwory. Singiel Loner to świetna ballada rockowa, z gitarą elektryczną w tle. Najspokojniejszą piosenką na EP-ce jest Love Songs. Ten spokojny utwór, brzmiący nieco jak kołysanka, z pozoru zupełnie nie pasuje do brzmień PARANOI, a jednak, umieszczenie go w środku EP-ki jest bardzo dobrze przemyślane. Delikatny głos wokalistki, przy akompaniamencie gitary, pozwala na chwilę odpocząć od cięższych brzmień i wprowadzić słuchacza w nostalgiczny nastrój.
Piosenkami zamykającymi minialbum są Different, kojarzący się z Avril Lavigne i jej rockowymi kawałkami oraz rytmiczne, wpadające w ucho It’s Not Your Fault, przypominające nieco muzykę rockowych zespołów z końcówki lat 90.
Oprócz bogatej warstwy muzycznej i obecności nowych brzmień, nie sposób nie zwrócić uwagi na warstwę liryczną PARANOI. W Knife Under My Pillow Lindemann opowiada o strachu i lękach, których doświadcza w nocy, czym wprowadza słuchaczy w nastrój niepokoju. Z kolei Loner to piosenka o izolacji i osamotnieniu, które, według wokalistki, nie są wcale takie złe. Piosenkarka podkreśla w tym utworze swoją niezależność słowami: „Yeah, I’m a loner / And I like it that way / I like a dark room / With nobody but pain”. Love Songs to natomiast piękny utwór o miłości, wsparciu i wielkim uczuciu, bardzo emocjonalny i przejmujący. Zamykający EP-kę It’s Not Your Fault opisuje chaos, plątaninę myśli i niepewność, łącząc tym samym elementy tekstowe wszystkich utworów.
PARANOIA to zdecydowanie krążek dla każdego słuchacza, znużonego klasycznymi popowymi brzmieniami, lecz nie tylko! EP-ka z pewnością przypadnie do gustu fanom indie pop czy lekkiego rocka. PARANOIA jest bardzo obiecującym i mocnym debiutem niedocenianej Maggie Lindemann. Polecam przesłuchanie jej naprawdę każdemu, a obiecuję, że zakochacie się tak samo jak ja!
