Debiuty muzyczne nigdy nie należą do łatwych. Tym bardziej gdy przypada on na trudniejsze czasy dla naszego społeczeństwa. Topowi artyści zmagają się z dylematami, czy może wydawać swoje płyty teraz, czy też może przeczekać ten okres i przesunąć premiery na później. Licząc, że wtedy uda im się dotrzeć do większej liczby fanów, z fizyczną wersją krążków, co oczywiście przełoży się na wyniki sprzedażowe i finansowe.
Artystka, której twórczość mam przyjemność Wam przybliżyć w tej recenzji, postanowiła, że nie zmieni swoich planów, dzięki czemu w dniu dzisiejszym, czyli 27 marca światło dzienne ujrzał jej debiutancki krążek – Nie Wiem, Czy Będę. Tą artystką jest Magda Ruta. Skromna, charyzmatyczna dziewczyna pochodząca z Włodawy, urokliwego miasta na trójstyku wschodnich granic naszego kraju. Kobieta o artystycznej duszy, z wieloma pasjami. Ale przede wszystkim z pasją do muzyki. Magda jest postacią barwną, poznacie ją na pewno w tłumie ludzi z uwagi na jej żółte włosy. Ten wyrazisty wizerunek, przekłada się również na jej twórczość, która wyróżnia się na tle innych. Kompozycje, które znalazły się na płycie są bardzo przemyślane i dopracowane. Nad produkcją i warstwą muzyczna czuwał Tomek „Serek” Krawczyk, który od wielu lat działa w polskiej branży muzycznej. Współpracował z wieloma znanymi artystami, ostatnio głównie z Melą Koteluk, Zakopower i Bisquit ale ma też na koncie współpracę min. z Pawłem Domagałą, Kayah, Justyną Steczkowską, a więc artystami znanymi.
Wszystkie teksty, które znalazły się na albumie są autorstwa samej Magdy, która opowiada w nich historię swojego życia, sytuacje z którymi się zmagała. Wsłuchując się dobrze w słowa, można poczuć to samo, co czuła ona. Czasem słuchając muzyki i zwracając bardziej uwagę na warstwę tekstową, odnoszę wrażenie, że sporo kompozycji jest po prostu o niczym. O tak, żeby coś napisać w celach mainstreamowych. Dlatego warto docenić to, co zaprezentowała nam autorka, gdyż bije od niej po prostu szczerość i prawda. Równie kunsztowna co teksty, jest warstwa melodyczna autorstwa „Serka”. Podobają mi się te mieszanki stylistyczne. Elektronika i nieco nowocześniejsze brzmienie, wymieszane z retro brzmieniem i ciepłą barwą gitary. Do tego nieszablonowe rozwiązania harmoniczne. Pojawia się również wiele kontrastów, jedne kompozycje są bardziej dynamiczne, inne mniej. Trochę takie odzwierciedlenie ludzkich osobowości, które bywają zmienne.
Nie Wiem Czy Będę, promują 3 single: Wybujałe, Nie Wiem Czy Będę oraz najnowszy, który wyszedł w dniu dzisiejszym – 22. Pierwszy z nich, Wybujałe, jest również openerem albumu. Wydany został 4 października ubiegłego roku. Bardzo klimatyczna kompozycja, do której powstał oddający jej klimat teledysk. Takie zresztą było założenie autorki, by obraz oddawał to, czego słuchamy. Od pierwszych dźwięków urzeka charakterystyczna barwa głosu Magdy. Do tego w tle zapętlona, skacząca melodia syntezatorów, przeplatana gitarowymi wstawkami „Serka”. Pozytywne otwarcie, zwiastujące dobre granie.
Drugi, tytułowy singiel Nie Wiem, Czy Będę, stylistycznie i pod względem dynamiki jest całkowitym przeciwieństwem do poprzedniego. Wyraźnie słyszalna linia basu, nadająca odpowiedniego tempa. Znów pojawiające się w tle syntezatory, które dobrze się komponują z resztą. Czuć sporą dawkę i inspirację alternatywnym brzmieniem. Stylistycznie, momentami podchodzi mi pod niektóre z utworów np The Killers albo Arctic Monkeys. Nierównomiernie rozłożone partie perkusji. Niby chaos, ale jednak wszystko jest dobrze przemyślane, fajny bridge pod koniec. O samej warstwie tekstowej i jej przekazie wspominałem już wcześniej, dlatego skupimy się na razie bardziej na samej muzyce.
Ostatni z singli 22, pojawił się w dniu premiery albumu. Trzeci utwór i znów mamy inne brzmienie. Tym razem bardziej w stronę nowego brzmienia, więcej elektroniki, ale to w niczym nie przeszkadza. Sama Magda przyznała, że ma on „bardzo nietypową formę i rozwiązania harmoniczne„. Takiej muzyki po prostu chce się słuchać. Poza singlami, na krążku znalazło się jeszcze dziewięć innych kompozycji, w tym jeden instrumental, o zamykający album. Nie chciałbym w tej recenzji zdradzać całej zawartości i tego co się kryje pod wszystkimi kompozycjami. Dlatego też, postanowiłem, że powiem o kilku wybranych. Resztę pozostawiając Wam do samodzielnego odkrycia i przemyśleń. Jednym z utworów, które mnie urzekły są Sanatoria. Na pozór kompozycja banalna – wokal plus gitara i tak przez większość czasu. Jednak w tym wypadku to połączenie wyszło po prostu świetnie. Piękny tekst o miłości, tęsknocie i bliskości, okraszony klimatyczną gitarką. Między refrenami a zwrotką, Magda postawiła na delikatne wokalizy dodające przysłowiowego smaczku.
Kolejnym wartym uwagi według mnie utworem jest Zamarznę. Wybrałem go, gdyż jest on znów kontrastem do swojego poprzednika. Dynamiczne zwrotki, rozciągnięte dźwięki w refrenach. Sporo wypełnień przestrzeni przez różne brzmienia. Oczywiście nie obyło się bez syntezatorów w tle, którymi zabawa przy produkcji albumu chyba spodobała się „Serkowi”. Tym razem mamy styl zbliżony do Meli Koteluk. Warto w tym miejscu jednak podkreślić, że nie jest to absolutnie wzorowanie się na nikim. To ich własny, wypracowany styl, który „zagrał im w duszy” w danym momencie. W trakcie rozmowy przy okazji wydania albumu Magda przytoczyła bardzo ciekawą myśl na ten temat:
Każda piosenka powstawała z „czystej niezapisanej kartki” w głowie przelanej na instrument i głos. Polski rzeźbiarz Stanisław Szukalski powiedział, że swoją twórczość, sztukę, trzeba wyssać z palca, bo wtedy będzie oryginalnym krokiem na przód. Nie będzie kopią niczego i nikogo, bo nie ma drugiego takiego kogoś, jak ty.
W sumie, jakby się tak głębiej zastanowić, to myślę, że za jakiś czas, Magda wciąż będzie właśnie taką artystką. Podążającą własnym, wypracowanym stylem. Jak To Będzie jest z kolei kompozycją idealną do tzw. chilloutu. Relaksująca melodia w słuchawkach i przyjemny tekst, towarzyszące słuchaczowi w trakcie odpoczynku na łące. Idealne połączenie. Instrumental, o którym wcześniej wspomniałem znalazł się na końcu płyty i nosi świetnie podsumowujący cały album tytuł – Dobre Zakończenie. Kompozycja hipnotyzująca, lekko płynące dźwięki pianina, delikatne wstawki wokalne i oczywiście – syntezatory! Fajny miszmasz muzyczny na koniec.
Magda ma bardzo charakterystyczną barwę głosu, delikatną i kojącą słuchacza. Myślę, że po kilku przesłuchaniach jej utworów, będziecie później w stanie bez problemu rozpoznać go, słuchając jej utworów w rozgłośniach radiowych. Zdradzę tylko, że pozostałe utwory, o których nie wspomniałem, są na równie wysokim poziomie, jak te zawarte w recenzji. Może to moja subiektywna opinia, ale takie mam odczucie. Myślę, że na tym albumie każdy znajdzie coś dla siebie. Dlatego debiut ten uważam za bardzo dobry. Brakuje nam takich wyrazistych osób, podążających własną ścieżką i tworzących muzykę z pasji. Ukłony dla Tomka „Serka” Krawczyka za produkcję i muzykę – świetna robota. Dużo zabawy brzmieniem i eksperymentów, co w efekcie dało ciekawe i niecodziennie spotykane dźwięki. Czuć ten feeling w graniu i jego wieloletnie doświadczenie na scenie. Mam nadzieję, że Nie Wiem, Czy Będę otworzy tej artystce drogę do dalszej kariery. Wtedy już nie będzie tego dylematu, bo po prostu będzie i będzie sprawiać słuchaczom, fanom przyjemność słowem i muzyką płynącą prosto z serca. Zapraszam do słuchania!

