Site icon All About Music

Maestro Smolik i znani artyści w hołdzie Grzegorzowi Ciechowskiemu. Relacja Łukasza Jaćkiewicza i zdjęcia Jakuba Molina

Toruń to miasto Kopernika i pierników. To także miasto, w którym szczególnie celebruje się pamięć znanego muzyka Grzegorza Ciechowskiego. Także i w tym roku huczne obchody zostały połączone z koncertami ku jego pamięci. Jeden z nich był naprawdę wyjątkowy.

Grudzień to już tradycyjny miesiąc, w którym Toruń przez kilka dni zamienia się w oazę pamięci wielkiego artysty jakim był Ciechowski. Już rok temu specjalny koncert przygotowany przez Adama Sztabę i kilkunastu polskich artystów wzbudził moje wielkie uznanie. Chwaliłem wtedy rozmach, aranżacje, dobór muzyków i wokalistów, a także organizację. Nigdy jednak nie przypuszczałem, że coś takiego może się jeszcze raz powtórzyć. A jednak.

Koncepcja koncertu była jasna. Będzie to koncert poświęcony Ciechowskiemu i jego drugiemu albumowi spod szyldu Obywatela G.C. – Tak! Tak! To co jednak się tam zdarzyło przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Aranżacji podjął się człowiek niezwykły – Andrzej Smolik – śmiało mogę powiedzieć, że czołowy polski kompozytor i multiinstrumentalista od lat 90. aż do dzisiaj. Osoba wielu talentów, producent największych albumów ostatnich 20 lat w Polsce. Już po tym nazwisku można się było spodziewać show na najwyższym poziomie. Muzyk zaprosił do współpracy czołowych polskich instrumentalistów z Michałem FOXem Królem, Kubą Staruszkiewiczem, Dariuszem STRUSiem Plichtą, Tomaszem Dudą oraz kwartetem smyczkowym Jana Stokłosy na czele. Również wokalnie koncert nie odstawał od instrumentarium. Tu prym wiedli głównie laureaci nagrody im. Grzegorza Ciechowskiego, ale nie tylko. Na scenie mogliśmy usłyszeć Misię Furtak (znaną jako Misię Ff), Melę Koteluk i Julię Marcell. Męskie głosy reprezentowali natomiast Skubas, Piotr Rogucki, Błażej Król i raper Miuosh.

Już podczas pierwszego utworu Tak… Tak… to ja, śpiewanego przez Misię, mogliśmy spodziewać się wielkiego wow jeśli chodzi o aranżację. To było coś niesamowitego, biorąc pod uwagę, że to przeboje z kultowego już albumu i nie chodziło o to, aby je odegrać w stosunku jeden do jednego, a wprowadzić w nie coś nowego. To się Smolikowi udało, bo aranżacje były niesamowite, bogate w przeróżne dźwięki – tak pewnie tworzyłby teraz Ciechowski gdyby żył. Największym zaskoczeniem było chyba wykonanie przez Błażeja Króla utworu Podróż do ciepłych krajów. Wokalista zrobił to perfekcyjnie, oddając tu cząstkę siebie i dodając do tego utworu pewną zagadkowość. Dobrą passę podtrzymywali Julia Marcell i Mela Koteluk (odpowiednio kolejne utwory ze strony A płyty Tak! Tak!).

Druga część koncertu prowadzonego przez Piotra Stelmacha z Radiowej Trójki zdominowana była przez panów. Miuosh w charakterystyczny dla siebie sposób przearanżował utwór Depeszę do producenta na zwrotki raperskie, zaś Skubas połączył swoją lekką melancholię w utworach Nie pytaj o Polskę i Skończymy w niebie. Piotr Rogucki w klasycznym stylu zmierzył się z Piosenką kata. A gdy już skończyły się piosenki z tego krążka, artyści kontynuowali kolejne utwory Ciechowskiego.

Bardzo się cieszę, gdy widzę takie koncerty. Gdy artyści łączą siły, przełamując swoje bariery i współpracując ze sobą, robią coś wielkiego. Takich wydarzeń nam zdecydowanie brakuje, wierzę natomiast, że będzie ich co raz więcej. Ciężko to opisać słowami, najlepiej sprawdzić to samemu.

 

Exit mobile version