Album Like a Virgin uważany jest za debiut królowej popu. Zgodzić się z tym jednak nie mogę, bo rok wcześnie ukazała się płyta Madonna. Nie zdobyła wówczas dużej popularności. Co innego Like a Virgin. Ponad 20 milionów sprzedanych egzemplarzy mówi samo za siebie. Nie chcieli jednak tracić materiału z pierwszej płyty więc Madonna została ponownie wydana w 1985 roku, kiedy piosenkarka była już u szczytu popularności. A znalazła się tam właśnie dzięki Like a Virgin.
Na drugim albumie Madonny przeważają takie gatunki jak pop i dance pop. Czasami pojawia się i synthpop (Dress You Up, Into the Groove). Album otwiera Material Girl. Na pewno kojarzycie ten numer. Kiedyś omijałam go szerokim łukiem – dziś doceniłam. Uważam, że to bardzo przyjemny, słodki popowy utwór. Ze świetnym tekstem, warto dodać. Madonna wciela się w rolę kobiety – materialistki i śpiewa:
Cause the boy with the cold hard cash is always Mister Right (…) Living in a material world and I am a material girl (PL: Bo tylko chłopiec z wyliczoną gotówką zawsze będzie moim wybrankiem (…) Żyjemy w materialnym świecie, a ja jestem materialistką).
https://www.youtube.com/watch?v=DNSUOFgj97M
Kolejna piosenka – Angel – zaczyna się bardzo ciekawie. Dobra melodia, śmiech Madonny. Jednak po pierwszym refrenie mam dość. Nudzi mnie ten utwór. Ponownie uśmiecham się przy tytułowej piosence – legendarnym już Like a Virgin. Nie powiem, aby ta piosenka była jakaś wybitna. Ot tak, taneczna muzyka, niezbyt dobry wokal Madonny. Ale ma w sobie coś takiego, co do niej przyciąga. Co każe wcisnąć jeszcze raz „play”. Jeśli myślę ‚lata 80-te’ właśnie Like a Virgin przychodzi mi pierwsze na myśl.
Kolejne piosenki możemy podzielić na szybkie i wolne. Przeważają wprawdzie te taneczne (Over and Over, Stay), ale to ballady mają w sobie więcej uroku. Aż szkoda, że na Like a Virgin Madonna umieściła tylko dwie wolne piosenki. Pierwszą z nich jest Love Don’t Live Here Anymore. Na początku nie zwracałam na to nagranie uwagi. Później mnie denerwowało. Od dłuższego czasu jest jednak inaczej. Piosenka należy do moich ulubionych z repertuaru Królowej. Oryginalnie numer ten wykonywał zespół Rose Royce. Jednak to wersja Madonny mnie zachwyca. Świetnie wczuła się w rolę opuszczonej i smutnej kobiety. Śpiewa m.in.
You abandoned me Love don’t live here anymore Just a vacancy Love don’t live here anymore (PL: Zostawiłeś mnie Miłość już tu nie mieszka A jedynie pustka Ale miłość już tu nie mieszka).
Drugą balladą jest Shoo-Bee-Doo. Szczególnie początek mi się podoba, gdzie Madonna śpiewa
Shoo bee doo bee doo ooh la la When I look in your eyes Baby here’s what I see I see so much confusion And it’s killing me (PL: Shoo bee doo ooh la la Gdy patrzę w twe oczy Kochanie, oto co widzę Widzę tyle zmieszania To mnie wykańcza).
Przyjemny, uroczy numer.
https://www.youtube.com/watch?v=JxWP302k0JI
Z tanecznych prawie wszystkie mi się podobają. Najbardziej jednak obok wspomnianego wcześniej Like a Virgin lubię Into the Groove. Numer ten znałam chyba od zawsze, chociaż długo nie kojarzyłam, że wykonuje go właśnie Madonna. Artystka ma jednak nosa do takich utworów. Radosnych, lekkich, tanecznych. Płyta Like a Virgin nie jest jakaś ambitna. Zmieniła jednak oblicze muzyki. Wniosła Madonnę na szczyt, na tron. Najbardziej jednak podoba mi się to, że mimo tylu lat, które upłynęły od wydania tego albumu, muzyka pozostała świeża i wciąż może podbijać serca kolejnych słuchaczy.
