Site icon All About Music

Machine Gun Kelly – Tickets To My Downfall (2020), recenzja Izabeli Zadury

Do tej pory Machine Gun Kelly, czyli Colson Baker, kojarzony był przede wszystkim z rapem (oraz aktorstwem, ale to zupełnie inna historia). Na swoim piątym studyjnym albumie, Tickets To My Downfall, muzyk postanowił pokazać nam nowe oblicze, sięgając po gitarowe melodie i rytmiczne wokale. MGK nagrał pop-punkowy krążek. Czy był to dobry pomysł?

Machine Gun Kelly już w zeszłym roku zasugerował, że w swojej nowej twórczości chciałby pokazać coś zupełnie innego, niż to, co tworzył do tej pory. Zapowiedzią zmiany był utwór I Think I’m OKAY nagrany z udziałem Yungbluda oraz Travisa Barkera, producenta znanego także jako perkusista blink-182. Kawałek zamykał poprzedni album MGK, Hotel Diablo. Współpraca z Barkerem tak przypadła MGK do gustu, że muzyk postanowił powierzyć mu produkcję swojego nowego krążka. 

Oprócz legendarnego perkusisty blink-182 MGK zaprosił do współpracy przy Tickets To My Downfall jeszcze kilka gwiazd. Swoje chwile w świetle reflektorów mają: Halsey, blackbear, Trippie Red i Iann Dior. Dzięki mówionym przerywnikom między utworami możemy usłyszeć najlepszego przyjaciela MGK Pete’a Davidsona, jego dziewczynę Megan Fox czy… ojca muzyka. 

Krążek otwiera prawdziwa bomba. Title track to czyste pop-punkowe szaleństwo, rozpędzone jak Ferrari na autostradzie i świetnie nadające kierunek całemu albumowi. Jako doświadczony raper MGK wie, że aby zostać w głowie słuchaczy utwór musi mieć flow. Ze świata rapu artysta przynosi również teksty – seks, uzależnienia, romanse i imprezowy styl życia to przeważająca tematyka warstwy lirycznej utworów. Idealnym przykładem jest kawałek kiss kiss. Ale uwaga, muzyk sięga również po pop-punkowe schematy – o niechęci do dorastania i ucieczce przed prawdziwą dorosłością opowiada drunk face. W warstwie muzycznej nie sposób nie usłyszeć inspiracji twórczością blink-182.

Tickets To My Downfall rzadko zwalnia tempo. Dwa hity z największym mainstreamowym potencjałem zostały wydane jako single jeszcze przed ukazaniem się albumu. Po przesłuchaniu krążka w całości kawałki te nadal lśnią najjaśniejszym blaskiem – mowa o bloody valentine oraz concert for aliens. Opatrzony teledyskiem z udziałem Megan Fox bloody valentine nie pozwala się od siebie uwolnić. Prostota tekstu opowiadającego o przygodzie na jedną noc w tym przypadku jest zaletą utworu. Tytuł najlepszego kawałka na albumie zgarnia jednak concert for aliens. Travis Barker na perkusji przechodzi tutaj samego siebie. Jeśli jesteście dzieckiem wczesnych lat 90., na pewno już nie raz słyszeliście podobne brzmienia. MGK z lekkością bawi się tutaj nostalgicznym pop-punkiem, dorzucając od siebie świeżość i luz.

Spośród licznych duetów, które znalazły się na krążku, najsłabszym jest zdecydowanie my ex’s best friend z niezwykle popularnym ostatnio artystą pod pseudonimem blackbear, autorem hitu hot girl bummer. Nie sposób nie zauważyć, że flow my ex’s best friend jest identyczne, jak flow innych utworów blackbeara. Nieco szowinistyczny tekst o bawieniu się uczuciami innych nie pomaga – utwór jest płytki, wpada jednym uchem, a wypada drugim. Na drugim krańcu spektrum znajduje się forget me too z gościnnym udziałem Halsey, której wokal znakomicie wpasowuje się w stylistykę gatunku. MGK nie jest najlepszym wokalistą pod słońcem, ale całkiem nieźle harmonizuje z Halsey. Efektem jest prawdziwy pop-punkowy hymn o nieszczęśliwej miłości, którego nie powstydziliby się Fall Out Boy w 2005 roku.

Na nowym krążku Machine Gun Kelly pokazuje również swoją wrażliwą stronę. Power ballada lonely opowiada o tęsknocie artysty za ojcem, który zmarł zaledwie kilka miesięcy przed ukazaniem się albumu. Wzrusza również zamykające album play this when i’m gone, które artysta napisał dla swojej córki, aby, jak sam powiedział, „niczego nie żałować, kiedy jego czas nadejdzie”.

I’m not gonna lie and tell you it’s alright, it’s alright

You’re gonna cry and baby, that’s alright, it’s alright

I wrote you this song to keep when I’m gone

If you ever feel alone

Na Tickets To My Downfall Machine Gun Kelly oferuje spojrzenie na pop-punk z innej niż znana nam dotychczas perspektywy. Dzięki rapowemu flow jego utwory są bardziej chwytliwe i strawne mainstreamowo, świeższe są również teksty. Nie znajdziemy tutaj marudzenia o nienawiści do swojego rodzinnego miasteczka, nieszczęśliwych nastoletnich miłościach czy poczuciu bycia outsiderem. Tematyka jest w większości typowo rapowa – oprócz kilku bardziej poruszających utworów, MGK nie sili się na większą głębię. Tickets To My Downfall to 36 minut znakomitej rozrywki, która trafi do wielu słuchaczy, i być może zachęci wielu fanów rapu do sięgnięcia po klasykę pop-punku sprzed 20 lat.

Exit mobile version