Site icon All About Music

Pop-punk poster boy. Machine Gun Kelly -Mainstream Sellout, 2022 (recenzja)

Można nie lubić nowego Machine Gun Kelly. Można nie popierać jego przemiany z rapera, dissującego Eminema, do pop punkowego chłopca z plakatu (cytat z IG Billboardu). Jednak ta jego zmiana sprawiła, że jest na językach każdego na nowo. Poprzedni krążek Tickets to my downfall, (który najlepiej sprzedał się w pierwszym tygodniu w całej jego karierze) utwierdził już fanów muzyka, że będzie dalej brnąć śladami YUNGBLUDA czy Travisa Barkera z blink-182. I tak właśnie jest, ponieważ znowu dostaliśmy pop punkowy album, ale czy lepszy od poprzednika?

Zapowiedzią najnowszego albumu MGK była ballada papercuts. Nie ukrywam, że to była jedna z moich ulubionych piosenek ubiegłego roku. Na Mainstream Sellout pojawiła się poszerzona wersja o rapową zwrotkę, która  kompozycyjnie mi nie przypadła do gustu. Chociaż broni się tekstem. Dowiedzieliśmy się dzięki niej nie tylko o tym, jak wygląda sława oczami Colsona Bakera (prawdziwe imię i nazwisko MGK), ale także o jego kolejnej próbie walki z depresją oraz, że jest dedykowana zmarłemu ojcu. Podobny zabieg muzyczny słychać w born with hors i w tym wypadku łączenie swojego starego ja ze swoim nowym jest lepsze. Oczywiście za perkusją stał były perkusista blink-182 dodając wszystkim piosenkom na płycie rockowego pazura.

Dość kontrowersyjną pozycją jest emo girl z WILLOW, ale przecież z kontrowersji muzyk słynie. Gdybyśmy żyli w czasach, gdzie na listach przebojów królowali My Chemical Romance, Fall Out Boy, Paramore to na pewno uznanoby utwór za bardzo udany. Ale żyjemy w 2022 roku, więc nie jest aż tak różowo, a muzyczne standardy się zmieniają. Więc co jest sukcesem tej piosenki? Przede wszystkim Tik Tok oraz chwytliwy refren z powtarzającym się I fell in love with an emo girl. Ale przyznaję bez bicia – piosenka wpada w ucho i trudno jest mi ją wyrzucić z głowy, mimo niezbyt ambitnego tekstu.

W przeciwieństwie do poprzednich singli Ay! z Lil Waynem nie wyróżnia się niczym. Jest dla mnie po prostu nudne. Dla mnie nie ma żadnego potencjału, mimo nawet ciekawych zwrotek MGK. Dla mnie bardziej wkurzające jest powtarzane Ay! Ay! Ay! w refrenie, aniżeli wspomniany wcześniej fragment z emo girl. Ponadto, nie przepadam zbytnio za postacią Wayna, więc nie zainteresował mnie kolab. Jak już Machine Gun Kelly chciał wybrać piosenkę akurat z nim na singla, to dobre by było drug dealer.

Maybe jest dobrą pozycją, ale jak na Bring Me The Horizon jest to mocno przeciętne. Oli (wokalista grupy) nie dostarczył aż tak wielkiego poweru, który można usłyszeć zwykle w utworach grupy. Jednak będę do tej pozycji wracać w przeciwieństwie do Ay! czy kolaboracji z blackbearym. Również nie przypadła mi do gustu w porównaniu z my ex’s best friend z poprzedniego albumu. Liczyłam na coś więcej, ale niestety rzeczywistość niemiło mnie zaskoczyła. Za to najlepszy duet na tej płycie to fake love don’t last z iannem diorem. Można nawet powiedzieć, że w moim osobistym rankingu jest nawet na 2. miejscu, bo mimo wszystko króluje u mnie papercuts.

Na uznanie zasługuje również ostatnia piosenka twin flame. Również ballada, tym razem nie o depresji czy sławie tylko o… Megan Fox, którą możemy usłyszeć tutaj podczas rozmowy telefonicznej. I to właśnie ona zamyka moją topkę na ten moment (25.03.2022r.), nie tylko za tekst, ale także za koniec, którego się totalnie nie spodziewałam. Po zniesmaczeniu duetami to sprawiło, że MGK broni się solowymi utworami bardzo dobrze. A tak humorystycznie dodam, że w piosence WW4, która przy okazji jest sequellem piosenki WWIII padł bardzo ciekawy cytat, którego nie mogłam ot tak zbagatelizować, dlatego go tutaj umieszczę:

Okay, here’s some rules:

Your teachers are full of shit

You don’t need to go to school

Life’s gonna kick your ass anyways

Tak naprawdę przyczepiłam się do duetów. Nie będę się kryć z tym, że kładłam na nie ogromny nacisk po emo girl oraz po Bois lie na płycie Avril Lavigne. To sprawiło, że niektóre kawałki moim zdaniem nie współgrają ze sobą i mam co do nich mieszane uczucia. Przynajmniej reszta jest bardzo dobra. Trudno jest mi określić czy wolę Tickets to my downfall, czy Mainstream Sellout. Raczej są dla mnie na równi, więc dobra passa MGK niech trwa w najlepsze.

Exit mobile version