Site icon All About Music

Taneczna petarda na lato. Mabel – About Last Night, 2022 (recenzja)

Mabel należy do grona dość produktywnych artystek, a większość jej utworów z miejsca staje się hitem, bądź jest bardzo rozpoznawalna. Po kilku singlach wydanych w tym roku, przyszła pora na premierę jej kolejnego albumu. Tak o to 15 lipca ukazał się krążek About Last Night. Jak mogliśmy wyczytać z jego zapowiedzi, jest to żywa i hiperrealna podróż przez wszystkie etapy imprezowych nocy. Trudno się z tym nie zgodzić, Mabel zaprezentowała nam na tej płycie kawał dobrego klubowego brzmienia, przeplatanego smętniejszymi wstawkami i momentami. Nie zmienia to faktu, że jest to bardzo obiecujący zbiór utworów. Obiecujący na tyle, by w trwające lato, większość pochodzących z tego albumu kompozycji gościło na klubowych parkietach, porywając ludzi do tańca.

Na About Last Night znalazło się w sumie 15 kompozycji, jednak nie wszystkie z nich są pełnymi utworami. Mamy np. już na samo otwarcie kompozycję About Last Night… (Intro), która wprowadza nas w krążek, po czym bardzo płynnie, niemalże niezauważalnie przechodzi w rytmy petardy na dobry początek, jaką bez wątpienia jest Animal. Tłusty klubowy bit, mocne basy, sporo zapętlonych wokali w refrenie. Do tego sample z instrumentów smyczkowych, fruwających pomiędzy dźwiękami bitu. Melodia sprawia wrażenie ciągle narastającego napięcia, bardzo fajny sposób na motyw prowadzący. Od razu na myśl przychodzą stare, dobre klubowe utwory powiedzmy z lat 90tych i 2000, co zresztą jest poniekąd inspiracją w wielu kompozycjach z tej płyty. Ta piosenka zdecydowanie porywa do tańca.

Równie mocny jest pierwszy z singli promujących, czyli Let Them Know. Przy tym utworze można swobodnie dopisać określenie banger, bo bangerem to on jest totalnym. Lekkość, wpadający w ucho bit, sample znów nawiązujące do klubowych dźwięków z dawnych lat. Podoba mi się kierunek, który obrała Mabel. Z jednej strony jest to ukłon i duża inspiracja dokonaniami innych artystów, tworzących fajne klubowe i taneczne utwory, a z drugiej daje też coś od siebie, a w zasadzie producenci, którzy tworzyli z nią ten album. Zmiksowane stare z nowym, jestem jak najbardziej za. Prosty refren, szybko zapada w pamięć. Dobrych utworów wcale nie trzeba tu ze świecą szukać, bo kolejnym jest następny z singli, tym razem nagrany przy współpracy znanych gości. Tymi gośćmi są Galantis i Jax Jones, którzy jak mało kto wiedzą, jak pobudzić muzyką do tańca. W Good Luck spodobała mi się ścieżka muzyczna ze zwrotek, gdzie prym wiedzie melodia grana przez klawisze. Natomiast refreny są ich zupełnym przeciwieństwem, przynajmniej na początku, bo mamy „ostrzejsze” brzmienia klubowe, by znów powrócić do klawiszy. W tej części wyróżniłbym również Definition. Mimo, że nie jest to może ten sam poziom, to jednak jest dobrze zbudowane. Lżejsze zwrotki, z budowanym napięciem, do ciut żywszych refrenów. Do tańca także się nada. Moją uwagę przykuły fajne chórki oraz wokalizy w refrenach, natomiast najlepszą częścią tego utworu jest genialny bridge a’capella. Już widzę oczami wyobraźni te klaszczące tłumy ludzi na koncertach, z dłońmi uniesionymi w górze.

Druga część About Last Night, jest jakby kolejnym rozdziałem. Wprowadza nas w niego Take Your Name (Intrelude). To bardzo poruszający, chociaż krótki fragment z towarzyszeniem sekcji smyczkowej. Zaraz po nim mega kontrast, Let Love Go z udziałem Lil Tecca. Utwór ten jest rozprawieniem się z dawną miłością, otwarciem na coś nowego. Jak dla mnie akurat mało porywający, chociaż do radia by się nadał. Natomiast to, co następuje po tej piosence jest totalnym sztosem. Overthinking to totalna rakieta. Chociaż na pierwszy rzut oka tak się nie wydaje. Gościnnie pojawia się w nim 24kGoldn. Z jednej strony mamy znów trochę nowoczesnych brzmień, a z drugiej kolejny zwrot ku dawnym brzmieniom. Tym razem Mabel idąc drogą The Weekenda innych wróciła muzycznie do lat 80tych, w których królowały syntezatory i typowe dla tych czasów brzmienia, fajny vibe tamtego okresu. Duże zaskoczenie, ale zdecydowanie na plus. Zaczyna się niewinnie, a rozwija na tyle, że może stać się sporym hitem. Podoba mi się głos artystki w refrenach, bardzo czysty, mający w sobie coś wyjątkowego, swego rodzaju głębię.
Kolejnym kompozycjom ciężko dorównać do tego poziomu. Co nie znaczy, że są one słabe. Trzeba przyznać, że Mabel trzyma na krążku równy poziom, z mniejszymi, bądź większymi odchyłami na plus lub minus. Weźmy takie I Love Your Girl. Niby prosty utwór, jakich mamy masę na rynku muzycznym. Pewnie nawet stylistycznie mógłbym go przypisać do jakiejś innej artystki. Jednak jest on na tyle dobry, że nie sprawia mi problemu słuchając go, że nie jest jakiś wyjątkowy. Prosta, wpadająca w ucho melodia i tekst, jak mawiają za granicą utwór ten jest catchy. Nieco słabiej wypada When The Party’s Over, jego plusem jest pokaz możliwości wokalnych Mabel w refrenach. Jak można usłyszeć, jej głos ma dużo do zaoferowania. Na końcu znalazło się również dla dużego radiowego hitu z przed kilku miesięcy. Mowa o I Wish stworzonym przez Joela Corry’ego, w którym Mabel użyczyła swojego głosu. Pamiętam, że gdy trafił do streamingu, z miejsca stał się bardzo rozpoznawalny, zaś jego rozpoznawalność trwa w zasadzie do dziś.

Muszę przyznać, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczony tym, co usłyszałem. Przyznam, że twórczość Mabel nie była mi do tej pory jakoś specjalnie znana. Poza kilkoma utworami z radia, które zna większość przeciętnych słuchaczy muzyki. Dlatego cieszę się, że miałem możliwość zapoznania się z About Last Night. Jak wspominałem na wstępie, jest to bardzo obiecująca płyta, gdzie jest dużo perełek, które są zróżnicowane stylistycznie. Jestem zdecydowanie zwolennikiem takich muzycznych inspiracji i nawiązań do wcześniejszych lat w muzyce. Czy to momenty, gdzie były ukłony do czasów tanecznych lat 80tych i syntezatorów, czy euforycznych lat 90tych. Zazwyczaj wychodzi to na plus i tak było też w tym przypadku. Patrząc na twórczość Mabel nasuwa się pewien wniosek. Mianowicie jest ona póki co bardzo niedoceniana. Wiadomo, że trzeba zapracować na swoją markę, jednak myślę, że teraz jest jej 5 minut. Gdyby część z tych utworów wydała np. Dua Lipa, to gwarantem jest, że byłyby to mega hity. Mam nadzieję, że Let Them Know, Animal, czy Overthinking szybko będą takimi kamieniami milowymi w karierze Mabel i otworzą jej drogę na szersze wody. Mimo, że oczywiście nie jest już postacią anonimową. Sam album bardzo mi się podoba, uwielbiam, gdy artysta postawi sobie wysoko poprzeczkę i przez całość trwania płyty nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Tak było w tym przypadku, mocne klubowe rytmy, dużo melodii porywających do tańca, zdecydowanie na plus. Liczę, na kolejne hity z jej strony i szybki rozwój kariery, bo ta dziewczyna ma w sobie mega potencjał.

Exit mobile version