I, I follow, I follow you Deep sea baby, I follow you (PL: Podążam, podążam za tobą poprzez morską głębię, kochanie, podążam za tobą). Kto z nas nie nucił utworu I Follow Rivers? A kim jest dziewczyna, który wykonuje ten hit? Znaną od kilku lat wokalistką, która na koncie ma już dwie płyty oraz rzesze fanów. Dzisiaj przybliżę wam jej drugi studyjny krążek Wounded Rhymes, który ostatnio często gości w moich głośnikach.
Lykke Li zadebiutowała w 2008 roku wydając album Youth Novels. Przyznam niestety, że płyta nie zrobiła na mnie dużego wrażenia. Po prostu – poprawna, popowa, lekka. Z utworami, które nawet na chwilę nie zostały mi w głowie. Jednostajna i monotonna. Sytuacji nie poprawił sam głos Lykke Li, która brzmiała zbyt dziecięco i słodko. Na szczęście Youth Novels poznałam już po Wounded Rhymes, bo w przeciwnym razie odkładałabym w czasie przesłuchanie drugiej płyty Lykke Li.
Już po pierwszym przesłuchaniu nowej płyty Szwedki daje się zauważyć znaczną różnicę. Przede wszystkim w klimacie albumu. Nie jest już tak subtelny i delikatny jak debiut, ale mroczniejszy i chłodniejszy. Muzyka jest bardziej wyrazista i przebojowa. Zmieniła się też sama Lykke Li. Z niepozornej dziewczyny w pewną siebie kobietę. Udana transformacja.
Twórczości artystki nie da się zaszufladkować. Mamy tu bowiem porządnie wyprodukowany pop, indie pop, elementy rocka, folku czy nawet soulu. Chociaż wydawałoby się, że od nadmiaru wrażeń może rozboleć głowa, Wounded Rhymes to spójny krążek, na którym znalazło się jedynie 10 utworów.
Od pierwszych dźwięków Lykke Li funduje nam porcję mocnej muzyki. Nagranie Youth Knows No Pain jest bardzo przebojowe i sprawia wrażenie nieco chaotycznego – zwariowane bębny, perkusja, gitary przeplatają się z brzmiącym buntowniczo głosem artystki. Następujące po Youth Knows No Pain singlowe I Follow Rivers jest bardziej elektroniczne. Sama piosenka zaś do ambitnych nie należy. Jest banalna, posiada wręcz prostacki refren, ale ma w sobie coś, co do niej przyciąga i sprawia, że nie jesteśmy wobec niej obojętni. I właśnie to jest jej największym atutem. Równie przebojowy, co bezkompromisowy, jest utwór Get Some. Należy on do moich ulubionych piosenek z Wounded Rhymes. Lykke Li brzmi świetnie – drapieżnie i bardzo zadziornie. Świetnie komponuje się to z nieco psychodeliczną muzyką. Elementy rocka Lykke Li przemyciła w numerze Rich Kids Blues, a w Jerome otrzymujemy nieco folkowych brzmień.
ttp://www.youtube.com/watch?v=-TTPGAy5H_E
Obok szybkich piosenek, do których i potupać można nóżką i umilić sobie czas podczas podróży samochodem, artystka przygotowała kilka spokojniejszych piosenek. Jedna z nich jest ładnie zaśpiewane, ale niestety bardzo nudne Love Out of Lust, które najzwyklej na świecie gubi się pomiędzy I Follow Rivers i wyróżniającym się Unrequited Love. Druga z piosenek zwraca na siebie uwagę oszczędną aranżacją. Tylko gitara i ledwie zauważalna perkusja. Podoba mi się w tym utworze to, że głos Lykke Li jest pełen emocji, kiedy śpiewa chociażby
My love is unrequited (PL: Moja miłość jest nieodwzajemniona).
Faktycznie wtedy czujemy, że ten temat sprawia jej wiele bólu. Jeszcze bardziej zachęcam do posłuchania uroczego, delikatnego Sadness Is a Blessing. To, obok Get Some, najlepsza piosenka na Wounded Rhymes. Uwielbiam również I Know Places, które Lykke Li wykonuje jedynie przy akompaniamencie gitary. Podobnie sytuacja miała się z Unrequited Love, jednak nie da się ukryć, że artystka dużo lepiej brzmi właśnie w I Know Places. Mimo, iż oby piosenkom nie można odmówić oddziaływania na zmysły i emocje. Na sam koniec płyty Lykke Li zostawiła nam bardzo szczególną kompozycję. Utwór Silent My Song jest bardzo minimalistyczny. Muzyka gra sobie cichutko w tle, na pierwszy plan wysuwa się wokal artystki oraz chórek. Cała piosenka ma dość smutny wydźwięk. Warta jest tego, by posłuchać jej w ciszy i skupieniu.
Ponoć na brzmienie Wounded Rhymes same teksty piosenek wpłynęła nieszczęśliwa miłość. Zapoznając się z druga płytą Szwedki jestem jak najbardziej w stanie się z tą tezą zgodzić. Utwory są dość depresyjne i melancholijne. Pełne nostalgii i mroku. Nawet szybsze kawałki w stylu I Follow Rivers czy Rich Kids Blues brzmią dość chłodno. Niesamowite jest również to, jak Lykke Li zmieniła się od Youth Novels. Dojrzała, określiła swój styl, jej muzyka nabrała wyrazu. Wielki postęp!
