Site icon All About Music

Dziwna debiutancka EP-ka. LUSHY! – Luscious Mind, 2022 (recenzja)

Zespół LUSHY!, czyli grupa, w której skład wchodzą Karolczyk, Akerman i Rup przychodzi z debiutanckim wydawnictwem 21 czerwca 2022 roku. Ich początki pamiętają jeszcze okres edukacji muzycznej i improwizacje w małym mieście – Wałbrzychu. Dzisiaj grupa, już z Wrocławia, wzbogacona o wiele doświadczeń, częstuje słuchaczy pierwszą EP-ką, noszącą tytuł Luscious Mind. Jak właściwie powinnam to przetłumaczyć: słodki, pociągający? Przyjrzyjmy się całemu wydaniu.

LUSHY! tworzy w większości groove, ale wolę nie przypisywać mu żadnego gatunku, ponieważ doskonale słychać i czuć, że muzyka dla tej grupy jest trochę eksperymentem, na szczęście w pozytywnym sensie. Członkowie zespołu sami twierdzą, że nie zamykają się na żaden gatunek, poszukują własnego „ja” w erze radiowego i „cukierkowego” popu. Brzmienia, jakie zaprezentowali w Luscious Mind były dla mnie dość sporym zaskoczeniem. Jest to coś, co określę mianem nieoczywistego i momentami wręcz psychodelicznego, zarówno partie instrumentalne, jak i wokalne. Po pierwszym odsłuchu szok był tak duży, że nie zapamiętałam z tej EP-ki prawie nic. Nie wiedziałam, co się właśnie dzieje, ani w tym wydaniu, ani w mojej głowie. Pomyślałam wtedy: „To jest dziwne”, ale okazało się, że „dziwne” znaczy tutaj: nowe, ciekawe, wyróżniające się.

W tym wydaniu można usłyszeć aż trzy różne wokale: EEMEE, WERY i Antoniny (aktywnie działającej na rynku muzycznym wokalistki). Muszę przyznać, że to wyszło zespołowi na duży plus. Głos Szymona Paduszyńskiego (EEMEE) dodaje „pazura”, a damskie barwy potęgują uczucie, którego doświadczałam za każdym razem, gdy odsłuchiwałam Luscious Mind czyli takiego błądzenia wewnątrz umysłu (stąd określenie wydania, jako „psychodeliczne). Rzadko mojemu gustowi odpowiadają EP-ki. Często jest tak, że są zbyt monotonne, jednolite. Grupie LUSHY! nie mogę tego zarzucić. Przyznam szczerze, że te pięć utworów to wręcz za mało, ponieważ każdy utwór sprawia, że chcę więcej.

Steps jest świetnym otwarciem tej przedziwnej, zmysłowej historii. Dobrze odzwierciedla klimat całego wydania i wprowadza słuchacza w nieoczywisty świat. Chociaż nie jestem fanką singla World of Yours (oprócz wokalu, który już pochwaliłam) to uważam, że wszystkie utwory tworzą spójną całość. Na końcu EP-ki zdarzyło się coś, co wywołało u mnie oburzenie (sic!). Spowodowane było tym, że Luscious Mind zamknięte jest piosenką o tym samym tytule, którą uważam za najlepszą w tym wydawnictwie. Do tego zmysłowy teledysk z tancerką w roli głównej. Po tym słuchacz żąda więcej, czeka na kontynuację. Co dostaje? Zakończenie.

Luscious Mind to chwila zagłębienia się w najdalsze zakątki własnego umysłu. Nieoczywista, ciekawa podróż, w którą powinno dać się porwać zdecydowanie więcej słuchaczy i fanów sensualnych rozwiązań. Mam wrażenie, że LUSHY! otwiera pewną erę w muzyce i nie mogę się doczekać kolejnych wydań tej grupy. Luscious Mind – słodki czy pociągający? To pytanie pozostawię bez odpowiedzi. Posłuchajcie, a znajdziecie!

Exit mobile version