Louis Tomlinson powrócił w piątek z nową muzyką. Faith In The Future jest drugim wydawnictwem wokalisty, który wciąż poszukuje dla siebie złotego środka, w jakim jego kariera pójdzie. Można powiedzieć, że ta podróż przyniosła ciekawe owoce jego pracy, poznając lepiej to, co leży w sercu piosenkarza.
Kontrast między utworami na tym albumie zdecydowanie się różni w porównaniu z Walls. Na debiucie przeważały w głównej mierze smutne ballady, było mało akcentów, które dodawałby cząstkę szczęścia. Tutaj jest zupełnie inna historia. Rozkład jest wyrównany, gdyż możemy więcej potańczyć czy pokrzyczeć niż na debiucie. Sam Louis przyznał, że inspirował się wczesnymi albumami Arctic Monkeys, a z pomocą w realizacji tego planu zaprosił Roba Harveya, Dana Grechema, a nawet wokalistę Hurts Theo Hutchcrafta. To jest dla mnie zdecydowanie na plus, ponieważ brakowało mi tego wcześniej.
Przyznam, że dobór singli mnie zachęcił jeszcze bardziej do wysłuchania albumu. Silver Tongues charakteryzuje się zmianą tempa z ballady granej na pianinie do rockowej piosenki, która wręcz zachęca do zabawy, a Out Of My System jest już definitywną rockową pozycją. Nie sposób też nie wspomnieć o kolejnych takich pozycjach, czyli Bigger Than Me oraz Written All Over Your Face oddający klimat, jaki wokalista dostarcza na swoich koncertach. Gdybym miała się wybrać za rok na jeden z jego koncertów w Polsce, to wyczekiwałabym najbardziej na ten numer.
Świetnymi pozycjami są dodatkowo She Is Beauty, We Are World Class, który o dziwo daje mi wrażenie, jakbym się przeniosła do wczesnych lat 10. XXI wieku, oraz Face The Music, w którym sam autor chce porwać do tańca.
Na Faith In The Future znajdują się też emocjonalne ballady takie jak Chicago o nieudanym związku, Angels Fly ma być opoką dla duszy słuchaczy, a Saturdays jest hołdem dla zmarłej siostry Louisa Félicité, o której cały czas myśli. Krążek kończy That’s The Love Goes mający być pocieszeniem w tym, że miłość między kochankami rodzi się i umiera, i tak może zdarzyć się dosłownie każdemu.
Drugi album jest zdecydowanie lepszym odzwierciedleniem Louisa Tomlinsona. Jeśli ktoś odrzucił solowe poczynania byłego członka One Direction, powinien dać temu drugą szansę. Faith In The Future jest świetnym tytułem dla albumu, ale także do dalszej działalności piosenkarza, która idzie ostatecznie w dobrą stronę.

