Długi okres utrzymywania się na topie w świecie muzyki, jest nie lada wyczynem. Wyczynem, którego udało się dokonać dziewczynom z Little Mix. Świętują one w tym roku dziesięciolecie istnienia grupy, aby uświetnić ten czas postanowiły wydać pierwszy w swoim dorobku album typu Greatest Hits, którego tytuł to Between Us. Początki grupy sięgają sierpnia 2011. Przełomowym momentem, był udział dziewczyn w brytyjskiej edycji popularnego formatu X Factor. Wtedy to jurorzy postanowili, że 4 obce dla siebie dotąd dziewczyny stworzą girlsband. Trzeba przyznał, że Simon Cowel miał nosa, bo nie tylko zostały one pierwszym zespołem, który wygrał ten program, ale stały się również niekwestionowanymi gwiazdami brytyjskiej sceny muzycznej i nie tylko.
Od tamtej pory ich kariera, to już tylko pasmo sukcesów. Ciężko tak naprawdę zliczyć, tak na szybko, ile ich utworów docierało na szczyty list przebojów, albo stawało się hitami. W zasadzie każdy z ich dotychczasowych 6 albumów przynosił masę świetnych utworów. Ich najnowsze dziecko, to nie tylko zbiór najbardziej znanych kompozycji, ale także 5 kompletnie nowych propozycji, z czego jedna nie znalazła się w podstawowej wersji płyty. Premiera pierwszej z nich miała miejsce 3 września. Wtedy to do sieci trafił utwór Love (Sweet Love). Warto w tym miejscu podkreślić, że utwór ten jest o tyle ciekawy, że jest to tak naprawdę pierwsza kompozycja, po odejściu z girlsbandu jednej z członkiń. Nie tak dawno, od zespołu odeszła z powodów osobistych Jesy Nelson. Aktualny skład stanowią więc Leigh-Anne Pinnock, Perrie Edwards oraz Jade Thirwall. Co ciekawe najnowszy krążek ukazał się w kilku wersjach. Mamy więc wersję podstawową, 3 różne wersje ze zdjęciem każdej z członkiń (każda wersja zawiera po 2 inne utwory bonusowe), wersję deluxe, oraz 2 płytową wersję super deluxe. Na każdym z krążków deluxe, znajdują się inne utwory, więc każdy z fanów z pewnością będzie mógł wybrać coś odpowiedniego dla siebie. Z jednej strony ciekawy pomysł na wydanie albumu, a z drugiej wcale mnie to nie dziwi. Przy takiej liczbie naprawdę solidnych utworów, ciężko by było wybrać te kilka konkretnych, które znajdą się na płycie, każdy z pewnością ma inną wizję jej zawartości.
Jeśli chodzi o pozostałe nowe utwory, to przepiękną kompozycją jest Between Us, do którego powstał teledysk (lyrics video). Muszę przyznać, że jest on świetny w swojej prostocie, a zarazem wzruszający. Zawiera on zdjęcia z różnych okresów twórczości, przez co podkreślony zostaje sentymentalny jego wydźwięk. Również teks jest dla dziewczyn bardzo osobisty i emocjonalny. Opowiada o ich trudnej drodze, przeciwnościach z którymi walczyła, a jednocześnie mówią o tym, jak dzięki nim stają się silniejsze. Głownie za sprawą swojej niesamowitej przyjaźni, której nic nie jest w stanie rozdzielić. O wokalach nie ma co się rozpisywać, każda z dziewczyn ma swoją unikalną, genialną barwę głosu i wnosi do harmonii grupy swój pierwiastek. Zaś ich głosy razem brzmią anielsko.
Trash jest z kolei utworem, który nie znalazł się w podstawowej wersji, a jest nowy. To prosta, kompozycja, niestety taka bez polotu. Dużo lepsze jest zdecydowanie No, które to stało się drugim singlem. Bardzo skoczne refreny, dobry, mocny i rytmiczny bit z fajnym basem. Tekst jest dość prosty i szybko wpada w ucho. Jeśli chodzi o warstwę melodyczną, to słychać, że ich muzyka cały czas się rozwija i wznosi co raz to na wyższe szczeble doskonałości. Znów jestem oczarowany panującą tu harmonią i współistnieniem głosów. Każdy jest ważny i wnosi coś unikatowego,a gdy zabrzmią razem to mamy po prostu miazgę. Dobrze poprowadzony bridge. Ostatnim z nowych utworów jest Cut You Off, który napisała Jade. Kompozycja z dużą energią i nośnością w przejściach do refrenów. W zwrotkach panie bardzo swobodnie posługują się swoimi wokalami w wyższych rejestrach głosowych.
Nie będzie zaskoczeniem, jeśli powiem, że jest to świetny i nietypowy album Greatest Hits. Jednak przyznam szczerze, że sam do końca nie wiem na którą jego wersję się skuszę, a na którąś skuszę się na pewno. Jest to must have dla fanów grupy. Śledzę ich losy od ich przygody w X Factorze i muszę przyznać, że z każdym rokiem kwitną. Zdobywane doświadczenie, dojrzałość muzyczna ale także i ta życiowa pozytywnie wpływają na rozwój ich muzyki. Słychać to na każdym nowym albumie. Dziewczyny nie zatrzymują się i z pewnością siebie idą po swoje marzenia. Jestem ciekaw, jak będzie wyglądała ich kolejna płyta, w całości stworzona bez Jesy. Po nowych utworach widać, że girlsband nie stracił nic na jakości, a to tylko dobrze wróży na przyszłość. Album zdecydowanie polecam, genialny zbiór najlepszych hitów, plus kilka nowych perełek.

