Site icon All About Music

Limboski w Pubie Underground. Fotorelacja Katarzyny Mieszawskiej

Kto by pomyślał, że środek tygodnia może być dobrą porą na koncert? W środy większość ludzi wolałaby usiąść przed telewizorem i po godzinach spędzonych w biurze lub na uczelni, przygotować się na wyzwania kolejnych dni. Zupełnie inny plan mieli goście, zebrani w rzeszowskim Pubie Underground. I przyznam szczerze, ze był to o niebo lepszy pomysł, bo czy może być coś lepszego niż występ Limboskiego?



Publiczność zebrana w rzeszowskim Undergroundzie z niecierpliwością czekała na występ ulubionego muzyka. Mimo, ze koncert miał rozpocząć się o 20, goście pojawiali się w pubie jeszcze kilka minut przed planowanym występem. Miejsca siedzące szybko zostały zajęte przez największych fanów, którzy od pierwszych do ostatnich chwil koncertu, śpiewali wszystkie utwory.

Kilkadziesiąt minut po 20, pojawił się on. W szalonych dwukolorowych spodniach, z pierścieniem na palcu i  gitarą w ręku (dobra, tutaj akurat trochę się mylę – gitary były już na scenie). Od pierwszych taktów francuskiego coveru La Boheme, Limboski zaczarował całą publiczność. Sam. Na scenie. Z  gitarą w ręku i na charakterystycznym dywanie, który jest stałym elementem pubu. Limbo i jego ciemny, głęboki głos roznosił się po bocznych salach Undergroundu.

 

Wkrótce do Michała dołączyli następni muzycy – Jacek Cichocki na klawiszach oraz  Bartek Kazek , który skrył się za perkusją.  Koncert rozpoczął się na dobre, a publiczność śpiewała wraz z zespołem wszystkie utwory po kolei. Księżyc Płonie, Pogrzeb Mnie,  Czy widziałeś już tę smugę bracie oraz Czarne Bramy.

Koncert nie mógł odbyć się bez piosenek Davida BowieLet’s Dance oraz Heroes. Publiczność nie musiała długo prosić o W Trawie i Czarne Serce. Nie zabrakło również małej zagadki dotyczącej węża, która była zapowiedzią utworu Sunie.

Kiedy zespół chciał skończyć koncert, szybko został poproszony o bis. Największe fanki wręcz wypchnęły wokalistę na scenę! Nie było wyjścia – dla takiej publiczności trzeba było grać i grać i grać, bo Rzeszów nie miał dość! Bisy okazały się podwójne, a tłum zebrany w Undergroudzie porzucił swoje wygodne krzesła i tańczył ile sił.  Na koniec można było usłyszeć Tu Na Dole oraz Jezus Był Słaby, a tuż po koncercie była chwila na autografy, zdjęcia oraz rozmowy z muzykami.

 
 

 

Exit mobile version