W namiocie pełno siana i pyłu, moje włosy powoli zaczynają skręcać się w dredy a większość festiwalowiczów przypomina żywe trupy.. tak – to zdecydowanie ostatni dzień Let It Rolla.
High Contrast
Wieczór uważam oficjalnie za rozpoczęty, kiedy tylko dochodzą mnie pierwsze beaty High Contrast. Ci z was, których sprawa bardziej zajmuje, wiedzą że nie mówimy o jakiejś tam gwiazdeczce, ale o starych wyjadaczach, którzy zawsze wbijają publikę w ziemię. Nie inaczej było tym razem. Jest dynamicznie, ze sporą ilością wysokich rejestrów, opalizująco i przestrzennie. Doskonale!
Technimatic
Po High Contrast pora nieco się rozluźnić – wędruję na Madhouse Stage, bo właśnie pojawia się tam Technimatic. Liczę na stonowane liquid funki i rozkołysaną publikę. Rzeczywiście jest nieco plemiennie, hipnotyzująco, chwilami refleksyjnie i bardzo melodycznie. Ale ale! prosze nie sądzić, że w takim kojącym klimacie pozostaniemy do końca – nie brak tu mocno podbitego beatu, przesterowanych dźwięków i agresywnego tempa.
Noisia
Wreszcie docieramy do demona sceny d’n’b – niezastąpionej Noisii. To jedna z tych gwiazd, którą rozpoznacie nie po mocnym beacie, czy konkretnych motywach (to dopiero później), lecz po szaleńczym pisku publiki i eksplozji światła, która zapowiada ich wejście. Jest dynamicznie, mocno i bardzo tanecznie. Nagle wszyscy stajemy się jedną wielką ruchomą falą, każdy jest cząstką tej muzyki.
Hungry Beats
Na Laboratory Stage królują dziś przedstawiciele zrzeszeni pod banderą Prague Nightmare Records. Nie mogłam się oczywiście nie pojawić na koncercie Hungry Beats. Sporo tu elektronicznego jazgotu, dźwięki maksymalnie podbite, tempo nie do odtworzenia na parkiecie (a próbowałam – wierzcie mi!). Po prostu miazga! Energia, furia, gniew i mocny beat. Tego oczekiwałam i właśnie to dostałam!
Drum n bass to gatunek bardzo plastyczny, rozciągliwy i większość kawałków zawiera w sobie miks sprzecznych uczuć i połamanej, nieokiełznanej melodii. Trudno byłoby mi powiedzieć, który z artystów spisał się najlepiej. Kiedy jesteś na tego typu wydarzeniu, wszystko czego wysłuchasz przeżywasz z jednakową mocą a z racji ogromnej sławy, jaką cieszy się na świecie Let It Roll, każdy z artystów jest naprawdę świetnie przygotowany. Jedna wielka fuzja energii! Widzimy się za rok!

