Paweł Leszoski znany wszystkim jako Leski właśnie wydał swój długogrający debiut. Wcześniej mogliśmy poznać EP-kę Zaczyn, która dawała nadzieję na otrzymanie dobrego materiału. Leski nie zawiódł i dzisiaj możemy zasłuchiwać się w Splocie.
Leski, jako nieznany wcześniej szerszemu gronu artysta, został supportem Edyty Bartosiewicz podczas jej trasy koncertowej Love & More. Później jego utwór Było znalazł się na ścieżce dźwiękowej serialu Prawo Agaty.
Folkowymi nutami inspiruję się od dawna. Postanowiłem wymieszać je z odrobiną elektroniki, a wszystko scalić opowieścią. O ludziach. Tak powstał 'Splot’ dźwięków, brzmień i znaczeń. Z poszukiwania i odkrywania. Potrzeby wypowiedzi. Czasem zwyczajnie katharsis. – tak zapowiadał swoją debiutancka płytę Leski
I właśnie taki splot otrzymaliśmy. Możemy w nim się zasłuchiwać nie tylko w ciepłe, letnie wieczory. To muzyka, która otwiera w nas pokłady emocji skrywane na dnie serca, to muzyka, która szpera w zakamarkach duszy, to wreszcie muzyka, której brakuje na polskim rynku.
Album otwiera Autofobia – bardzo spokojny i nostalgiczny utwór. Kompozycja w głównej mierze oparta na dźwiękach gitary, w której na pierwszy plan wysuwa się wokal artysty. Kosmonauta to pierwszy singiel, który zapowiadał album. Na początku miałam problem z tym utworem. Dopiero po jakimś czasie go polubiłam. To kompozycja bardziej żywiołowa (jeżeli takim przymiotnikiem możemy określać twórczość Leskiego) w odniesieniu do całego materiału.
Z bardziej dynamicznego rytmu wpadamy po raz kolejny w sidła spokoju i delikatności. Od rac urzeka prostotą i naturalnością. Wydaje mi się, że właśnie taki jest sam artysta. Skromny i naturalny. Żyjemy w czasach, w których zaistnienie na rynku (w świadomości słuchacza) w głównej mierze wiąże się z pokazywaniem w telewizji śniadaniowej, w robieniu zamieszania wokół premiery i innymi zabiegami PR. Jednak moim zdaniem w przypadku tego artysty jest to zbyteczne. Jego muzyka broni się sama, ale takie są prawa rynku i trzeba się na nie zgadzać. Z całego serca życzę mu, by odniósł sukces a jego muzyka nie przeszła niezauważona. Co więcej artysta cały swój album nagrał w rodzimym języku za co również należą mu się słowa uznania. W swoich tekstach nie popadł w banał. Splot to idealne połączenie, w którym forma współgra z treścią. Warstwa liryczna, miejscami bardzo intymna, pokazuje artystę jako niezwykle wrażliwego i wyczulonego na piękno człowieka. Na pozór lekkie i minimalistyczne kompozycje urzekają swoim wyrazem, a wszystko spina doskonały wokal artysty. I właśnie wokal jest jednym z atutów całego albumu. Paweł jest posiadaczem bardzo miękkiego, delikatnego jednak charyzmatycznego i wyrazistego głosu. Splot nie stanowi rewolucji w twórczości Leskiego, to swoista ewolucja w porównaniu do epki, którą poznaliśmy jakiś czas temu. Artysta zdecydował się nawet umieścić dwa utwory z EP-ki na długogrającym debiucie (Było i Lepiej wcale), co pokazuje, że nowy materiał ma podobny wydźwięk jak EP-ka. Splot to zbiór 11 kompozycji, które stanowią spójny i harmonijny materiał.
Leski pokazał, że można tworzyć w języku polskim utwory, które na długo pozostają w słuchaczy. Pokazał, że nie trzeba się napinać i puszyć. Mądre teksty ubrane w piękne dźwięki tradycyjnej mandoliny, banjo czy gitary akustycznej dały intrygujący splot dźwięków, brzmień i znaczeń. Krążek ma w sobie niesamowity spokój. Rozsiądźcie się wygodnie i pozwólcie by te dźwięki Was oplotły i zabrały w wyjątkową podróż.
