Site icon All About Music

Lanberry w warszawskim klubie Hybrydy. Relacja Maksymiliana Kluziewicza

Zanim wybrałem się na koncert w warszawskim klubie Hybrydy, miałem przyjemność widzieć Lanberry dwa razy. Podczas jej występu z Piotrem Kupichą na festiwalu RMF FM i telewizji Polsat, a później na przedpremierowym odsłuchu jej najnowszej płyty, kiedy to wykonała kilka singli w wersji akustycznej. Pomimo tego, że oba występy były naprawdę udane, to do prawdziwej eksplozji doszło jednak we wtorek.

Po bardzo dobrym przyjęciu krążka miXtura, Lanberry postanowiła zagrać klubowy koncert w Warszawie. 11 grudnia klub Hybrydy na ponad godzinę zamienił się w muzyczną halę, gdzie chwilę po godzinie 20:00 wraz z zespołem pojawiła się główna gwiazda. Koncert rozpoczął dobrze znany wszystkim hit Piątek. Następnie przyszedł czas na kilka innych przebojów, które promowały debiutancki album wokalistki.

Po usłyszeniu utworów, takich jak wspomniany Piątek, czy Podpalimy świat i Smak ust, trochę zacząłem się obawiać, że Lanberry pójdzie utartym przez wiele innych młodych artystek schematem, czyli zagra największe przeboje + najnowsze single z płyty i tyle. Na szczęście, myliłem się. Po przypomnieniu kawałków z debiutu, przyszedł czas na zaprezentowanie materiału z miXtury. I właśnie w trakcie wykonywania tych numerów, Lanberry pokazała, że drzemie w niej sceniczne zwierzę. Here We Are, Heart of Gasoline, Ostatni Most oraz Inna to utwory stworzone wprost do wykonywania ich podczas klubowych koncertów.

Jednym z mocniejszych punktów było wykonanie przez artystkę coveru singla Christiny Aguilery z 2002 roku, czyli Beautiful. Występ poprzedzony był ważną przemową o tolerancji względem wszelkich inności i mniejszości. Trzeba przyznać, że Lanberry udźwignęła ten naprawdę trudny numer.

Na koniec, w ramach bisu, artystka po raz kolejny zdecydowała się na ponowne wykonanie singla Nie ma mnie oraz kolejnego coveru. Tym razem piosenki More Than You Know, którą sama określiła imprezowym hymnem. Mam nadzieję, że dobry odbiór pierwszego koncertu promującego miXturę pójdzie w świat i frekwencja podczas kolejnych występów będzie jeszcze lepsza. Podczas naszej ostatniej rozmowy, Gosia powiedziała mi, że najbardziej lubi koncerty z całym zespołem. Było to widać, na scenie był prawdziwy ogień.

Exit mobile version