Nie skłamię pisząc, że Łąki Łan to jeden z najbardziej wyróżniających się zespołów na polskim rynku muzyczny. Od prawie dwóch dekad zaskakują swoich słuchaczy brzmieniem i nie tylko. W tym roku mija równo 10 lat od wydania tego albumu.
Historia grupy od początku ich istnienia jest chyba jeszcze bardziej zawiła niż ich kompozycje. Skład przeżywał różne zmiany, kryzysy i wzloty, jednak po paśmie negatywnych wydarzeń, w 2009 roku mieli okazję wystąpić na pierwszych dużych festiwalach: Wisłostradzie, Coke Live Music i Heineken Open’er. Kolejnym krokiem było wydanie Łąkiłanda, który rok później został nominowany do nagrody Fryderyki w kategorii „muzyka alternatywna”. Z tej płyty pochodzą m.in. hity takie jak: Propaganda, Big baton i Selawi, które po dziś dzień święcą triumfy.
Mimo że zespół z założenia miał być funkowy, to ich kompozycje zawierają istny miks gatunków od jazzowego Nie widzisz jakim dyliżansem płynę?, przez elektroniczny Apostrof , po balladowe Dizajer. Można powiedzieć, że jedyny utwór zachowujący pierwotny zamysł to Galileon. Jednak to dzięki tej otwartości na dźwięki i eksperymentaliści Łąki Łan uzyskał rozgłos, którym cieszy się do tego dnia. Zróżnicowanie dźwięków i poszukiwanie ich nie tylko w tradycyjnych instrumentach, to jedna z największych wartości twórczości grupy.
Mimo sporej rozbieżności, album jest spójny na swój własny sposób. Każda z pozycji ma w sobie unikatowy klimat, który spaja wszystko w całość. Można powiedzieć, że zespół odkrywał i popularyzował rozwiązania, które dekadę temu były jeszcze czymś nowym na rynku muzycznym.
Propaganda to niezwykle bogata kompozycja, a jednocześnie jeden z najbardziej kultowych utworów grupy. Cała magia tej piosenki tkwi w powtarzalności. Mimo że dźwięki powtarzają się w kółko, a tekst jest prosty, to wszystkie dźwięki dodane, nienależące do głównej warstwy melodycznej sprawiają, że jest to ciekawe i fascynujące. Jak wszystko, co było związane z tym okresem twórczym muzyków jak np. to, że podczas koncertów przebierali się za robaki, ale te wszystkie ekscentryczne elementy idealnie wpisują się w stylistykę grupy.
Album ten posiada jeszcze więcej materiałów na ponadczasowe przeboje, jak np. Galeon, Big Baton czy Love. Są to wyjątkowe, chwytliwe i unikatowe kompozycje, które od razu wpadają w ucho.
Jest to album z którego bije świeżość, młodość i lekkomyślność. Jest pełen nowatorskich, ale też ryzykownych rozwiązań, które sprawiły, że albo się go kocha, albo nienawidzi. Jednak grupa broni to wszystko swoją ekstrawagancją i charyzmą w graniu.
Mimo dekady, którą przeżył album, nadal jest coś w nim niespotykanego i wyjątkowego. Łąki Łan stworzyli ze swojego grania markę i gatunek muzyczny. Nie pasują do żadnej z przegródek i niezbyt im zależy by to się zmieniło, tworzą swoje na przekór ograniczeniom i normom, które są przyjęte w muzyce. Jednak nie przeszkadza im to by zdobywać nową publiczność i wciąż grać na największych scenach muzycznych. To pokazuje jak wyjątkowa jest ta grupa: po 10 latach wciąż nie powstało coś, co choć trochę mogłoby dorównać ich twórczości. To co stworzyli w 2009 roku przeżyło próbę czasu i wciąż jest rozpowszechniane, a wiele osób zalicza ten album do klasyków, a kolejne płyty wydane przez zespół jeszcze bardziej rozsławiły niepowtarzalny styl, który miał swój początek na Łąkiladzie.

