Site icon All About Music

Lady Pank – LP1 (2018), recenzja Weroniki Oszajcy

Lady Pank to grupa, której nie trzeba nikomu przedstawiać. Założona na początku lat 80. formacja szturmem zawojowała polską scenę muzyczną, stając się jednym z najpopularniejszych zespołów w historii polskiego rocka. Po 35 latach od wydania pierwszego, uwielbianego przez Polaków albumu nazwanego po prostu Lady Pank, grupa z Janem Borysewiczem i Andrzejem Mogielnickim na czele zdecydowała się na wydanie reedycji. Do współpracy przy LP1 zaproszono wielu polskich artystów. Jak im poszło?

Na reedycji krążka znajdziemy łącznie 13 utworów – poza dobrze znanymi przebojami, artyści dołączyli również trzy bonusowe kawałki. Są to Tańcz głupia tańcz, Mała Lady Punk oraz Minus 10 w Rio. Sami muzycy przyznają, że reedycja jest próbą trafienia do młodszej grupy odbiorców poprzez ich współczesnych idoli. Jest to również prezent dla fanów, którzy wychowali się na twórczości Lady Pank lub takich, którzy szaleją w rytm ich muzyki od niedawna.

Być może wielu z nich dowie się dzięki temu o zespole Lady Pank, choć jak obserwuję publiczność na naszych koncertach, to nie mam kompleksu wieku. Spektrum wiekowe ludzi, którzy przychodzą nas posłuchać, ciągle mnie zaskakuje i fascynuje. Ta płyta to prezent również dla nich. Piosenki, które znają i lubią zostały zaśpiewane przez ich współczesnych idoli. Sam bym sobie kupił taką płytę Andrzej Mogielnicki

Warto przypomnieć, że pierwszy album Lady Pank okazał się kopalnią przebojów i całkowitym fenomenem na polskiej scenie muzycznej. Radio Trójka wypromowało z niego aż 10 kawałków, co oznacza, że każda piosenka zawarta na wydawnictwie stała się singlem! Krążek otwiera oczywiście nuta Mniej niż zero, jeden z największych przebojów grupy. Lista gości jest długa, usłyszymy wśród nich Kasię Kowalską, Grzegorza Markowskiego z zespołu Perfect, Tomasza Organka czy Piotra Roguckiego znanego z formacji COMA.

Organek pojawił się też w Kryzysowej Narzeczonej, a Markowski wsparł wokalnie dynamiczne, pełne pozytywnej energii Moje Kilimandżaro. Ponownie usłyszymy również Roguckiego, który zaśpiewał w Vademecum Skauta. Po Kryzysowej Narzeczonej przyszła kolej na Fabrykę Małp, gdzie usłyszymy Krzysztofa Zalewskiego. Niestety, na próżno szukać w nich wyraźnie zaznaczonej indywidualności artystów, kompozytor Jan Borysewicz nie pozwolił bowiem na zbytnią ingerencję w oryginalne wersje utworów. Mimo tego nie zabrakło oczekiwanego powiewu świeżości. Bardzo spodobało mi się wykonanie nuty Pokręciło mi się w głowie. Przyznaję, że bardzo cenię sobie oryginał, jednak wykonanie Lecha Janerki również bardzo przypadło mi do gustu. Cieszę się, że pojawiły się też damskie wokale. Zamki na piasku zaśpiewała Kasia Kowalska, a zamykające wydawnictwo bonusowe Minus 10 w Rio Katarzyna Nosowska. Trzeba przyznać, że tej drugiej poszło to fenomenalnie! Charakterystyczny wokal artystki sprawił, że dawny przebój stał się zupełnie nowym utworem, który na stałe trafi do mojej playlisty.

Ciekawy okazały się również drugi bonus, czyli Tańcz głupia tańcz wykonany przez Macieja Maleńczuka, a także Wciąż bardziej obcy Artura Rojka, jednego z założycieli i byłego wokalisty Myslovitz. Obaj panowie doskonale poradzili sobie z powierzonym im zadaniem i tchnęli w te przeboje nieco własnego stylu. 

Myślę, że LP1 to wydawnictwo, po które warto sięgnąć choćby z ciekawości. Osobiście traktuję je właśnie jako ciekawostkę i powiew świeżości w znane mi od dawna przeboje. Widać, że artyści dali z siebie wszystko, by utwory zostały wykonane na jak najwyższym poziomie. Udało się, zarówno wokalnie, jak i instrumentalnie album wypadł bardzo dobrze. Trafi zarówno do starych miłośników Lady Pank, jak i całkowicie nowych odbiorców. Warto po niego sięgnąć i pozwolić sobie na odrobinę nostalgii.

Exit mobile version