Site icon All About Music

L.U.C. – REFlekcje o miłości apdejtowanej selfie (2014), recenzja Marty Mrowiec

10 listopada na sklepowe półki trafił kolejny album Łukasza Rostkowskiego, znanego wszystkim jako L.U.C. Krążek o dosyć trudnym tytule REFlekcje o miłości apdejtowanej selfie to zbiór 11 kompozycji, w których wykorzystano sample z polskich przebojów minionych dekad. Na najnowszym albumie artysta zabiera nas w swój bardzo intymny świat.

REFlekcje o miłości apdejtowanej selfie to na pewno album bardzo emocjonalny. To krążek, na którym L.U.C. w bardzo osobistych tekstach otwiera się przed słuchaczem. I właśnie na to zwracamy pierwsze uwagę – na szczerość przekazu i ogrom emocji. To uczuciowa spowiedź artysty mówiącego o swoich przeżyciach z minionego roku, które związane są z rozpadem jego związku (Wtedy nagle między nami jakby ktoś znów nacisnął klawisz spacjiZong ala goliatowy bąk). Album to swoisty rodzaj muzykoterapii – terapii w wersach – i radzenia sobie z zaistniałą sytuacją. Być może wielu będzie przeszkadzać ten uczuciowy ekshibicjonizm, jednak dla mnie Rostkowski jest na tyle szczery i autentyczny, że nie przeszkadza mi monotematyczność albumu. Wręcz przeciwnie. Dzięki temu stanowi on kompletny koncept album. Ponadto wielu z nas zapewne miało podobne sytuacje w swoim życiu, wielu na pewno może się z nim identyfikować i chyba każdy może tam odnaleźć coś ze swoich doświadczeń. Stąd też boleśnie prawdziwe teksty mogą znaleźć odzwierciedlenie w życiu niejednego z nas.

Artysta dzieli się ze słuchaczem przemyśleniami na temat związków  i uczuć, porusza tematy miłości, dbania o relacje międzyludzkie, pisząc przez pryzmat własnych doświadczeń i obserwacji otaczającego go świata. Mimo, iż odnosi się do wartości bardzo uniwersalnych i niejednokrotne poruszanych w muzyce, robi to umiejętnie i prawdziwie. Poza tym krążek ten ma prowokować do dyskusji na temat współczesnego stylu życia, wyłącznej koncentracji na sobie, braku bliskości z drugim człowiekiem i lekkości z jaką traktuje się uczucia.

Pary tworzą pakty, podpisują akty
Sparing adekwatny do egoistycznych praktyk


Należy również docenić fakt, iż niemało pracy włożył artysta, by przebrnąć przez biurokratyczne zawirowania związane z prawem do wykorzystania wokali i sampli we wszystkich utworach. Dzięki temu na albumie połączył on swoje teksty z fragmentami piosenek z poprzednich dekad. Na REFlekcjach… usłyszymy zatem razem z L.U.C-em takie gwiazdy jak Irena Jarocka, Halina Frąckowiak, Magda Umer, Krystyna Prońko czy Stanisław Sojka. I chociaż z pozoru wydaje się to dziwne i niepasujące do siebie połączenie, to fragmenty utworów tych artystów idealnie wpasowały się w koncepcję albumu i dobrze brzmią z hip-hopowymi podkładami. I tak sampel w Zong ala goliatowy bąk wprowadza dramaturgię i lekko mroczny klimat a w Małych Wielkich Rzeczach stopniuje i podkręca atmosferę.

To nadzwyczaj pracochłonny projekt, który wymagał zdobycia zgody dziesiątek autorów, wykonawców i producentów a niejednokrotnie także ich spadkobierców znajdujących się poza krajem.

Wśród zaproszonych gości znaleźli się  Rahim, Buka,K2, Mesajah oraz MC Silk. Zdecydowanie najlepiej wpasował się w album Rah ze swoją zwrotką. Pozostali panowie dobrze brzmią – Buka ze swoim specyficznym wokalem, lekko bujający Mesajah czy tworzący ciekawy klimat W burdelu mojego życia MC Silk. Temu numerowi trzeba poświęcić kilka przesłuchań, aby zrozumieć tekst, który miejscami jest bardzo niezrozumiały przez szybkość nawijki.

Na najnowszym albumie słychać, że L.U.C nie boi się awangardy, eksperymentu, tego co nowe i dzięki temu  nagrywa rzeczy nieszablonowe. I chociaż na tym albumie muzyka stanowi wyłącznie tło dla tekstów, to możemy tutaj znaleźć wiele smaczków, jak chociażby te grane przez instrumenty akustyczne. I jeszcze raz powrócę do sampli. Jak dobrze było powrócić do wielkich przebojów naszych rodzimych artystów, do utworów, które mają swój urok i duszę. Świetny pomysł, dzięki któremu album sporo zyskał.

 
Exit mobile version