Site icon All About Music

Kylie Minogue – A Kylie Christmas (2015), recenzja Zuzanny Janickiej

Australijska wokalistka Kylie Minogue dotychczas broniła się przed wydaniem całego albumu inspirowanym świątecznymi piosenkami, chociaż zdarzało jej się nagrywać pojedyncze kawałki. Pod koniec lat 80. była jedną z gwiazd nowej wersji charytatywnego singla Do They Know It’s Christmas?, śpiewając u boku popularnych artystów z tamtych lat. Potem przyszła kolej na cover Santa Baby (B-side singla Please Stay) i Let It Snow (króciutka, i pozbawiona większego sensu EPka A Kylie Christmas). W końcu Minogue postanowiła w grudniu zawalczyć o nasze uszy czymś dłuższym.

W ostatnich paru latach kariera Kylie wyraźnie zwolniła. Nie pojawiały się już przeboje na miarę I Should Be So Lucky czy Can’t Get You Out of My Head, a płyty nie dorównywały tym, które artystka wydawała w latach 90. Dno, brzydko mówiąc, wokalistka osiągnęła rok temu, oddając w nasze ręce Kiss Me Once. A Kylie Christmas ma nam pokazać, że australijska gwiazda wciąż wie, co to dobra muzyka.

Świąteczne wydawnictwo Minogue jest takie, jak sama wokalistka. Bardzo słodkie, kobiece i… chwilami mdłe. Kylie swoje wersje bożonarodzeniowych utworów osadziła nie tylko w typowym dla siebie popowo-tanecznym stylu, ale i (w paru przypadkach) zostawiła ich aranżacje w spokoju, przypominając nam o tradycyjnym, ukształtowanym kilka dekad temu brzmieniu tych piosenek. Artystka na warsztat wzięła nie tylko klasyki pokroju Let It Snow, Have Yourself a Merry Little Christmas czy Winter Wonderland, ale i przybliżyła nam kilka mniej znanych kompozycji (m.in. Christmas Wrapping, Santa Baby) oraz piosenek, które nie były w oryginale przemyślane na świąteczne kawałki (np. Only You). Nie zabrakło i autorskich utworów w postaci White December i Christmas Isn’t Christmas ‚Til You Get Here.

Początek płyty jest bardzo udany. Wesołe, orkiestrowe It’s the Most Wonderful Time of the Year wprawia w dobry nastrój. Zachwyca Santa Claus Is Coming to Town, które brzmi, jakby nagrane zostało w latach 40. Duża w tym zasługa… Franka Sinatry, do którego, chcąc nie chcąc, Kylie musiała się dostosować. Dobrze słucha się jazzującego, zalotnego Winter Wonderland. Intryguje nowoczesne Christmas Wrapping, które zyskało na podkręceniu melodii gitarami i zaproszeniu do współpracy Iggy’ego Popa.

Spadek formy zaobserwowałam dopiero w piątej kompozycji. Ballada Only You, wykonywana przez wokalistkę i Jamesa Cordena, jest bardzo urocza, ale… nic więcej. Szybkie, popowo-orkiestrowe I’m Gonna Be Warm This Winter można było zaśpiewać lepiej. Nie porywa popowa ballada Every Day’s Like Christmas, którą Minogue podebrała grupie Coldplay, ratując niejako chłopaków od nagrania kolejnego bezbarwnego numeru. Po krótkim zastoju artystka wyskakuje z jedną z najbardziej lubianych przeze mnie świątecznych piosenek, Let It Snow, udowadniając mi, że jazzowo-popowe aranżacje bardzo do niej pasują. Niestety nastrój po chwili burzy młodzieżowe White December, które równie dobrze trafić by mogło do jakiegoś girlsbandu złożonego ze średnio rozgarniętych nastolatek. Podobne uczucie zostaje po zapoznaniu się z Christmas Isn’t Christmas ‚Til You Get Here.

Dobre wrażenie zostawiają po sobie trzy ostatnie propozycje Kylie. Wykonywana w oryginale przez The Pretenders piosenka 2000 Miles w wersji Minogue jest nieco smutną, trafiającą do serca balladą. Warto sięgnąć po kokieteryjne Santa Baby i ładne, pełne spokoju Have Yourself a Merry Little Christmas.

Kylie musiała kiedyś wydać taki album. Tym bardziej, że jej własne kawałki zaczęły zmierzać w niepokojącym kierunku. Razi jednak to, że Kylie Christmas to płyta bardzo nierówna, z której dałoby radę wykroić kilka lepszych kompozycji i zrobić z nich świetną EPkę. Czasem mniej znaczy więcej. A jeszcze ciekawszą rzeczą byłoby rozwinięcie pomysłu z Santa Claus Is Coming to Town i dogranie wokali Australijki do bożonarodzeniowych utworów wykonywanych m.in. przez Elvisa, Deana Martina i Patti Page.

Exit mobile version