Site icon All About Music

Kygo – Kids in Love (2017), recenzja Zuzanny Rubaszewskiej

Cztery lata temu, remix utworu I See Fire Eda Sheerana zapewnił mu rozpoznawalność. Jeszcze przed wydaniem debiutanckiego albumu, dzięki występom na różnych światowych festiwalach uzyskał status gwiazdy. Terazpo ponad roku od wydania debiutu, Kygo powraca z nowym materiałem. Jakie jest Kids In Love i jak wypada w porównaniu do swojego poprzednika, przebojowego Cloud Nine?

Sięgając po nowy album Kygo miałam mieszane uczucia. Z jednej strony, moje oczekiwania względem niego były ogromne, gdyż poprzednią płytę DJa – Cloud Nine pokochałam całym sercem od pierwszego przesłuchania. Z drugiej natomiast, elektro nigdy nie należało do moich ulubionych gatunków i zawsze do twórczości artystów z nim związanych podchodziłam z dużą rezerwą (obawiałam się po prostu, że Cloud Nine był tylko jednorazową próbą pokazania innego oblicza swojego gatunku). Do Kids in Love starałam się jednak podejść z otwartym sercem. I nie zawiodłam się!

Album rozpoczyna się żywym Never Let You Go nagranego z Johnem Newmanem. Warto podkreślić, że zdecydowana wszystkie utwory na płycie to żywe, taneczne kawałki, niektóre ze spokojniejszymi momentami czy melodiami. Charakterystyczny wokal Newmana łączy się z delikatnym, nienarzucającym się bitem. Jest kolejna rzecz, która podoba mi się na tym albumie i w całej twórczości Kygo – nie ma tu agresywnych dźwięków, bitów od których boli głowa. Całość jest bardzo dokładnie przemyślana.

Podobnie jest z pozostałymi utworami. Nie ma tu tak naprawdę złej kompozycji, są tylko mniej zapadające w pamięć. Do takich należą, w moim przypadku, Sunrise, Riding Shotgun, Stranger Things czy Permanent. Wszystkie są fajnie zbudowane, dobrze się ich słucha, ale nie wywarły na mnie takiego wrażenia jak te o których piszę poniżej, ale jest to indywidualna kwestia. Jedynym moim małym rozczarowaniem jest Stranger Things nagrany w kolaboracji z OneRepublic. Kawałek wpada w ucho, ale nie wyróżnia się niczym szczególnym. Po takim duecie (zarówno OneRepublic, jak i Kygo można nazwać fabrykami hitów) oczekiwałam po prostu czegoś więcej.

Utworami, które szczególnie zapadły mi w pamięci po przesłuchaniu albumu to With You, tytułowe Kids in Love oraz I See You. Wszystkie trzy kompozycje mają wspaniałą melodię, chwytający za serce tekst i poruszające wokale zaproszonych do współpracy artystów (m.in. OneRepublic, Wrabel, The Night Game czy Billy Raffoul). To właśnie dobór gości pojawiających się na albumie znacznie wpływa na jego niesamowity charakter, nastrój i ostateczny kształt.

Kygo stworzył godnego następcę Cloud Nine – album, który pokazuje delikatną/dobrą stronę muzyki elektronicznej. Jedyną rzeczą, którą mogę mu zarzucić to długość, zaledwie osiem utworów to o wiele za mało, szczególnie, że jest on prawdziwą przyjemnością dla słuchacza. Klimatyczny, spokojny, ale równocześnie utrzymany w charakterystycznym dla swojego gatunku stylu. Już na poprzedniej płycie DJ pokazał swoją niezwykłą umiejętność łączenia fortepianu z elektronicznymi dźwiękami, która sprawia, że nawet najwięksi krytycy tego rodzaju muzyki są w stanie się do niej przekonać. I w tym tkwi właśnie największa siła zarówno Cloud Nine, jak i Kids in Love. Oba pokazują inne oblicze elektro, nieco spokojniejsze, często też bardzo popowe. Kygo znalazł idealny sposób na to, by przyciągnąć i zatrzymać przy sobie zarówno entuzjastów jaki i krytyków gatunku, a jedyne czego mu życzę to więcej takich albumów!

Exit mobile version