
Człowiek wielu twarzy, wielu talentów, wielu instrumentów. Gra, śpiewa, rozbawia, a to wszystko przekłada na swoje występy. To i jeszcze więcej można było zobaczyć podczas koncertu Pawła Izdebskiego, który odbył się 13 kwietnia w Królestwie.
Można było go usłyszeć już w Filharmoniach ze studiem Accantus, na festiwalach z Ralphem Kaminskiem oraz w wielu innych projektach. Tym razem sam lśni na scenie wraz ze swoim własnym zespołem i nowym materiałem.
Mimo że płyta Pawła nie miała jeszcze premiery, to na koncertach można już usłyszeć część materiału. Jedno jest pewne: Jest na co czekać! Wokalista bawi się stylami, brzmieniem, tekstami i zdecydowanie wychodzi mu to na dobre. Co ciekawe podczas godzinnego występu można było usłyszeć tylko jeden utwór z EPki Książę Naiwności, co oznacza, że ten rozdział w sercu wokalisty jest zdecydowanie zamknięty.
Chyba nie ma bardziej podnoszącej na duszy osoby niż Paweł Izdebski, szczególnie jego przerywniki między utworami. Jeśli ktoś oczekuje całkowicie zaplanowanej, poważnej konferansjerki, to nie ten adres. Fakt, że jest to wszystko spontaniczne, przepełnione żartami i anegdotami z życia sprawia, że człowiek czuje się bardzo przytulnie. Do tego każdy pewnie odnajdzie siebie w choć jednej z jego historii. Mam nadzieję, że to się nie zmieni z czasem.
Cudowna jest też więź między wokalistą, a zespołem. Mimo że to dopiero drugi przystanek na którym zagrali razem, to można było wyczuć chemię w powietrzu, która jest podstawą w tworzeniu.
Jeśli mieliście okazję słyszeć już nowy materiał, to zdecydowanie przyznacie mi rację: nie ma bardziej prawdziwej piosenki niż Laura. Mam nadzieję, że pozycja ta pojawi się na debiutanckim albumie Pawła, ponieważ każdy choć raz w życiu miał sytuację i dzięki niej można poczuć, że nie jesteśmy z tym sami, do tego wpada ona w ucho i jest wręcz ucztą dla naszych ran.
Do tego podczas występu można było usłyszeć trzy covery: Chcę Miłości (Love Interruption) Jacka White’a, Nigdy Więcej Nie Tańcz ze Mną Ani Dąbrowskiej oraz I’ll be there for You z serialu F.R.I.R.N.D.S.. Co najlepsze wszystkie były świetnie wykonane i całkowicie w stylu Pawła. Wręcz można powiedzieć, że brzmiały tak samo dobrze lub nawet lepiej od oryginałów. Szczególnie ucieszył ostatni cover wszystkich fanów kultowego serialu.
Za miłość włożoną do muzyki należy mu się jeszcze większy aplauz. Jeśli jeszcze nie mieliście jeszcze okazji posłuchać Pawła Izdebskiego na żywo, to polecam z całego serca czekać na koncerty, które pewnie pojawią się po wydaniu albumu, bo warto.
Setlist:
- Intro + Nora
- Chasing Cars
- Jenny don’t be hasty
- No cóż
- Balon
- Chcę Miłości
- Nigdy więcej nie tańcz ze mną
- 3
- Szwy
- Laura
Bis:
- I’ll be there for you
- Niezatytułowana jeszcze piosenka

