Site icon All About Music

Krzysztof Zalewski wystąpił w rzeszowskim klubie Life House. Relacja Aleksandry Żeleźnik

Ah co to był za wieczór! Krzysztof Zalewski powrócił z trzecią płytą i nową trasą koncertową. Na całe szczęście artysta postanowił zawitać także do stolicy Podkarpacia. Pięknie ugościł go klub Life House, dzięki czemu mogliśmy być świadkiem niesamowitego popisu czystego talentu. Co to był za wieczór…

W niedzielny wieczór (tj. 15.01.2017) Krzysztof Zalewski przybył do Rzeszowa, by promować swoje najnowsze wydawnictwo Złoto. Artysta wystąpił w magicznym klubie Life House, gdzie czekała na niego równie magiczna i spragniona muzycznych wrażeń publiczność. Wszystko rozpoczęło się trochę po godzinie 20. Wokalista zaczął swój koncert dość ciekawie – mianowicie piosenką Jak dobrze, która na żywo bez Natalii Przybysz zabrzmiała równie rewelacyjnie. Od początku Krzysztof wchodził w interakcję z zebranymi słuchaczami, co niewątpliwie zmniejszyło dystans i pozwoliło na świetną zabawę.

Prym, nie da się ukryć, wiodły piosenki z drugiej płyty artysty. Oprócz wyżej wspomnianej kompozycji Jak dobrze, rzeszowska publiczność miała okazję usłyszeć również takie utwory jak Uchodźca, Podróżnik, Na drugi brzeg, Głowa, Chłopiec czy Polsko. Możecie mi wierzyć na słowo – wszystkie w wykonaniu na żywo brzmią dosłownie jak czyste… złoto. Każda interpretacja live to istna petarda! Jeżeli podoba wam się płyta, to wersje koncertowe wręcz pokochacie! Sensacyjny odzew ze strony publiczności zyskały single Miłość Miłość oraz Luka. Cały Life House bawił się, tańczył i śpiewał razem z artystą, który przełamawszy pierwsze lody, okazał się bardzo otwartym na rozmowę człowiekiem i co rusz wtrącał między piosenkami jakieś anegdotki.

Fani pierwszej płyty też z koncertu nie powinni wyjść zawiedzeni. Zalewski cudownie skomponował setlistę, w której nie zabrakło miejsca na jego największe hity z wcześniejszego albumu. Kawałki Ósmeko, Folyn, Spaść, Gatunek czy Ry55 bez problemu rozkręciły imprezę.

Co do wokalu Zalewskiego… nie ma co się tutaj rozpisywać – to trzeba usłyszeć na żywo! Ten facet po prostu aż kipi talentem i nie waha się go użyć. A te wokalizy! Cudo, cudo, cudo!

Po godzinie przyszedł czas na bis. I tutaj przechodzimy do bardzo miłej niespodzianki, jaką okazał się cover piosenki Prince’aKiss. Cudowna interpretacja, nietuzinkowa, ale właśnie taki jest Zalewski. Pięknie pokazał co mu w duszy gra, zaskakując swoją otwartością na eksperymenty w wersjach live. Przyznam szczerze – nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy, ale to było cudowne przeżycie. Oprócz tego, wokalista zaserwował nam kompozycje Jaśniej, której tekst znali chyba wszyscy. Po drugim wywołaniu Krzysztof wraz zespołem wykonali (mój ukochany, ulubiony, jedyny w swoim rodzaju) utwór Zboża. Genialne zakończenie koncertu przypadło w udziale „akustycznej” wersji Miłość Miłość, gdzie cała publiczność dumnie odśpiewała refren wraz z artystą.

Jeżeli ktoś nadal zastanawia się czy warto wybrać się na koncert Zalewskiego, to ta relacja powinna rozsiać wasze wszelkie wątpliwości. Krzysztof w swoich wykonaniach na żywo jest GENIALNY i porywa publiczność jak nikt inny. To było piękne ponadgodzinne spotkanie z czystym talentem. Coś niesamowitego… Śpieszcie się zatem i lećcie po bilety na pozostałe koncerty, bo podobno sprzedają się jak świeże bułeczki!

Exit mobile version