Site icon All About Music

Król – Nielot (2014) recenzja Kamila Gajdka

A było to tak. Gdy usłyszałem, że duet, który niesamowicie cenię, czyli UL/KR zawiesza działalność wpadłem w rozpacz. Przypomniałem sobie kilka ich koncertów, kilka spacerów z ich muzyką na uszach, kilka przesłuchań albumu Ament ze wzrokiem tępo wbitym w okno pełne deszczu. Zrobiło mi się przykro jakoś. Potem dotarła do mnie informacja, że Błażej Król tworzyć będzie solo. Nie zareagowałem.

Zawsze przywiązanie do rozwiązanego zespołu pozostawało u mnie silniejsze niż solo jego wokalisty. Misia Ff zmieniła ciut ten pogląd swoją epką, ale mimo wszystko jednak wyjątek potwierdza regułę. Pamiętam gdy wjeżdżałem do Krakowa busem, było zimno, ciemno i w programie Agnieszki Szydłowskiej usłyszałem pierwszy raz Szczenię. Zaskamlałem. Zawyłem nieporadnie do księżyca i stwierdziłem: Oj Panie Król… dobre to jest. Szczenię katowałem przez długi czas, dalej podchodząc sceptycznie do kolejnych premierowych utworów (nie lubię rozczarowań). Znając już utwór na pamięć doczekałem się kolejnego. Było to Powoli. Powoli też uświadomiłem sobie, że Nielot będzie porywał do nostalgicznego lotu, który mnie usatysfakcjonuje. Ni z tego ni z owego szefostwo All About Music napisało: Zrób wywiad z Królem. Błażej Król podesłał mi cały album. To była bezsenna noc podczas której 27 minut (czas trwania albumu) powtarzało się w nieskończoność. Szczerze? Mimo, że mamy marzec, wiem już co w podsumowaniu roku 2014 będzie gościło u mnie na podium. Album Nielot jest według mnie dziełem idealnym. Jest tu melancholia wchodzącego w dorosłość człowieka, jest ogromna wrażliwość, są ambientowe dźwięki, jest lot muzyczny na tle słów. Właśnie. Słów, tekstów, wersów, które mnie powalają. Są prostymi kompilacjami, które trafiają w dziesiątkę melancholijnego nastroju. Nie potrafię wybrać najlepszego utworu, nie jest dla mnie możliwe wybranie numeru słabego. Błażej Król rozpoczyna album słowami:

a więc teraz jestem częścią twoich przygód
ja królewski ulubieniec

Wiedział co powiedział. Dokładnie tak się stało. Czy to wspomniane dwa utwory zamieszczone w sieci, czy to Wczoraj, Powoli, Ciepło, Żar i tak dalej, przez cały czas trwania albumu przebywamy z nim jedną wielką podróż pełną mocnych wrażeń.

Dobra, a teraz koniec egzaltacji i garść szczegółów dla tych co nie wiedzą co to, kto to Król i jak się do tego zabrać. Błażej Król to człowiek, którego możecie znać na przykład z zespołu Kawałek Kulki. Możecie znać go również z UL/KR, co już jest bliższe jego obecnej stylistyce muzycznej. Właściwie nie znoszę wkładać artystów do szufladek, szczególnie gdy ktoś jest Królem, ale zaryzykuję stwierdzeniem, że to muzyka ambient, chillout, elektronika z domieszką słów, które zapisane, spokojnie mogą być wydawane jako tomik poezji. Jeżeli lubicie Radiohead, Katarzynę Nosowską, a generalnie zdarza się Wam rozmyślać nad sensem istnienia i na proste rzeczy patrzeć niebanalnie – to jest album dla Was. Jeżeli cenicie proste kompozycje z refrenami lala lala będzie zabawa i szukacie czegoś co puścicie na zabawie domowej tudzież innej – niestety. Zdaję sobie sprawę, że Błażej Król i Nielot nie jest albumem dla każdego. Dla kogoś kto wcześniej się nie zetknął z taką stylistyką może nie być to muzyka łatwa. Ja jednak, bardzo subiektywnie, ale pewnie stwierdzam: Jest to płyta wyśmienita, która nigdy nie będzie hitem. Wąskie grono odbiorców mam nadzieję, że jednak się poszerzy i Król będzie rządził długo i szczęśliwie. Miałem przyjemność przeprowadzić wywiad z Błażejem i przeczytać kilka innych. On mówi tak jak śpiewa, wydaje mi się, że trwa u niego burza mózgów w jednym mózgu. Album Nielot natomiast polecam wszystkim, szczególnie jednak, tym wszystkim wrażliwcom, którzy dobijają do trzydziestki i czytują Houellebecqa. Brawo Król!

Król – Powoli

Exit mobile version