Site icon All About Music

Kilka westchnień i niejedna niespodzianka podczas koncertu zespołu Karaś/Rogucki w Krakowie. Relacja

W sobotę 26 listopada w krakowskim Klubie Studio odbył się koncert zespołu Karaś/Rogucki. Był to siódmy występ na trasie Czułe Kontyngenty, promującej najnowszy album grupy. Wrażeń brzmieniowych, obrazowych, czy nawet zapachowych nie zabrakło.

Support przed głównym koncertem zagrał Dawid Tyszkowski, artysta o którym w ostatnim czasie zrobiło się głośno (a będzie jeszcze głośniej) nie bez powodu. Młody, wrażliwy muzyk zaprezentował utwory pochodzące z debiutanckiej EPki Nadal Nie Śpię (2022), w tym kawałki takie jak Koszulka, Zepchnij mnie i Pomóż mi, których wykonanie zrobiło na mnie największe wrażenie. Słuchacze mieli również okazję przedpremierowo wysłuchać utworu Potrzeba przyjaciela na już.

Publiczność okadzona kadzidłami jako pierwszy utwór zespołu Karaś/Rogucki usłyszała kawałek BrunatnyDo widzenia do jutra na samo wejście odebrałam jako humorystyczny akcent i potraktowałam jako dobry omen. Mimo że aktualnie grupa promuje drugi album studyjny Czułe Kontyngenty (2022), pojawiły się również kawałki z debiutanckiego krążka Ostatni Bastion Romantyzmu (2020). Nie mogło przecież zabraknąć utworów takich jak La Petite Mort, Kilka Westchnień, czy Witaminy. Piosenki z Czułych Kontyngentów zdominowały jednak setlistę. Duża część publiczności niemalże na pamięć znała tekst Zapasowego Tlenu, czy Resztę Zostawmy Na Jutro.

Celowo jak dotąd nie użyłam określenia „duet”. Piotr Rogucki wyraźnie zaznaczył rolę perkusistki Wiktorii Jakubowskiej oraz gitarzysty i klawiszowca Kamila Kryszaka w grupie. Podczas koncertu zagrano utwory z płyty, które zostały skomponowane właśnie przez nich – Film (Wiktoria) oraz Mniej Niż Więcej (Kamil). Jak stwierdził główny wokalista, Karaś/Rogucki jeszcze dwa lata temu byli duetem, teraz są zespołem.

Inteligentnego humoru podczas koncertu nie zabrakło. Gdy na tekst Roguckiego I nagle wszystko zgasło reflektory naprawdę wyłączono, a na A przecież miało być światło zapalono je z powrotem – pomyślałam, że właśnie takie przemyślane detale czynią koncert udanym. Przypadek, że struna Kuby Karasia obluzowała się, tuż przed tym kiedy Piotr zaśpiewał Uparcie wierzę, że się znajdzie ratunek, tylko utwierdził mnie w tym przekonaniu. (A ratunek oczywiście się znalazł, gdy z pomocą przybiegł zaprzyjaźniony techniczny.)

Koncert zupełnie niespodziewanie ubarwiła jeszcze jedna postać. Młody chłopak z publiczności co jakiś czas między piosenkami zagadywał muzyków, a jego zaangażowanie tak urzekło Piotra, że zaprosił fana na scenę. Chłopiec – Szymon wspólnie z zespołem zaśpiewał kawałek Jutro Spróbujemy Jeszcze Raz.

Koncert zakończono Bolesnymi Strzałami w Serce, a następnie moim ulubionym utworem Zobacz Jak Się Ładnie Pali. Na wyczekany bis ponownie usłyszeliśmy Brunatny i Bezpieczny Lot.

Autorskie kompozycje w połączeniu z porywającą energią artystów, przemyślaną grą świateł i licznymi niespodziankami sprawiły, że na koncercie bawiłam się niemalże tak dobrze, jak sami artyści na scenie – a to wydaje się być trudne do przebicia! Rzadko powtarzam koncerty, ale tym razem chętnie powiem Do widzenia, do jutra:)

Exit mobile version