Jakby ktoś kiedyś zastanawiał się, skąd w Mabel bierze się tyle ognistego temperamentu – odpowiedź jest prosta. Artystka, pomimo że przygodę z muzyką zaczęła w Wielkiej Brytanii, to jej korzenie sięgają Hiszpanii. To właśnie tam przyszła na świat twórczyniu przebojów: „Finders Keepers”, „Ring Ring” i najnowszego „Don’t Call Me Up”, który nieźle namieszał w UK. Skąd wzięła się ta wokalistka i jak bardzo w karierze pomogły jej znajomości ojca?
Niektórzy, pomimo że urodzili się w muzycznej rodzinie i mają dość spore znajomości wśród tego przemysłu – wciąż nie mają łatwo. Na przykładzie Mabel w zaledwie minutę można obalić ten mit. Jej matka jest rozpoznawalną szwedzką wokalistką, ojciec natomiast jest popularnym producentem muzycznym, który jest silnie związany z formacją Massive Attack, współpracował także z Sugababes i All Saints – to również za jego sprawą te dwa zespoły odniosły komercyjny sukces. Z muzycznego małżeństwa na świat przyszła dwójka dzieci – Marlon Roudette i Mabel McVay. Starszy brat też poszedł śladami rodziców, ma własny projekt muzyczny, ale pomagał także w pisaniu piosenek młodszej siostrze i Dule Lipie.
Dokładnie nie wiadomo w jaki sposób Mabel dostała się pod skrzydła Polydor Records. Możliwości jest wiele – zaczynają od tej klasycznej, czyli: rozsyłała dema do wytwórni muzycznych i w końcu któraś się Nią zainteresowała, a kończąc na linii najmniejszego oporu: ojciec zadzwonił tam gdzie trzeba. Oficjalne informacje podają, że brytyjska artystka pierwszy singiel – Know Me Better, wydała w 2015 roku. Chwilę później opublikowała mini-album z dwoma remiksami kolejnego utworu: My Boy My Town. Obie kompozycje nie przyniosły jej upragnionej sławy.
Dopiero w 2016 roku nastąpił przełom. Współpraca z Kojo Funds zaowocowała pierwszym sukcesem. Finders Keepers przebił się na rynku muzycznym i pozwolił Mabel budować własną renomę. Idąc za ciosem, brytyjska artystka postanowiła wydać kolejną EPkę – Bedroom z trzema dodatkowymi kompozycjami. Niestety debiutantka spoczęła na laurach, bo nikt nie zainteresował się jej premierowym materiałem, pomimo że wydała dwa single – nikt nie chciał zainwestować w ich promocję.
Wyniki sprzedażowe, a raczej ich brak pokazały, że Mabel nie jest jeszcze gotowa na rozpoczęcie solowej kariery. Jednak wytwórnia dała jej duży kredyt zaufania i pozwoliła wydać mixtape – Ivy To Roses (do podbicia słupków dodano na niego Finders Keepers, dodatkowy remiks i cover Drake’a – Passionfruit). I tu wokalistka zmierzyła się z kolejną porażką. Ludzie nie byli zainteresowani jej charakterystycznymi rytmami R&B. Sztab uznał, że artystka potrzebuje większej popularności, a ta zostanie jej zapewniona przez gościnne udziały u artystów takich jak: NOT3S – Fine Line i My Lover, RAYE – Cigarette i Jax Jones – Ring Ring. Wszystkie piosenki odniosły dość spory sukces w Wielkiej Brytanii. Mabel równolegle zaczęła gromadzić solowy materiał i po ostatnim singlu nagranym z Jax Jonesem, wydała własny utwór – One Shot. Kolejny potencjalny hit został zignorowany przez grymaśnych odbiorców w UK.
Zainwestowane pieniądze musiały się zwrócić, dlatego w 2019 roku została opublikowana reedycja mixtape’u. Mabel miała już znaczne grono fanów i dzięki temu wydawnictwo uplasowało się na 28. miejscu UK Charts i do dziś pokryło się srebrem.
Dziś Mabel dostała kolejną szansę, której jak widać nie zmarnowała. Wyciągnęła wnioski i wydała swój pierwszy, solowy hit, na punkcie którego oszaleli jej rodzimi odbiorcy. Don’t Call Me Up to chwytliwa kompozycja opowiadająca o zakończeniu związku. „Chciałam napisać piosenkę o rozstaniu, ale taką piosenkę, która sprawi, że ludzie poczują się z tym lepiej. Myślę, że łatwo jest patrzeć na wszystkie negatywy płynące z rozstania. Każdy z nas mówi: „Jestem taka smutna, wszystko skończone”. W rzeczywistości przychodzi taki moment, kiedy poczujesz się dobrze, że z kimś skończyłaś i to jest najlepsze uczucie, mówisz sobie: „Wczoraj spędziłam cały dzień myśląc cały dzień o tej osobie, a dzisiaj wstaję i ta osoba już w ogóle mnie nie obchodzi…””. Dobrze wyprodukowany utwór i chwytliwy tekst, to przepis na sukces Mabel. Za jego sprawą, artystka przez kilka tygodni utrzymywała się na #3 miejscu najpopularniejszych utworów w Wielkiej Brytanii i z każdym notowaniem Billboard Hot 100 pnie się wyżej. Piosenka bez większej promocji radzi sobie także w całej Europie.
Płyta High Expectations, która ujrzy światło dzienne 12 lipca, zawiera czternaście premierowych kompozycji (w wersji podstawowej) i dodatkowe sześć w wydaniu deluxe. Przed wydaniem usłyszymy jeszcze na pewno jeden singiel. Trudno dziś stwierdzić czy Mabel za jakiś czas będzie dużym zagrożeniem dla Duy Lipy czy Jess Glynne, ale jej twórczość na pewno jest warta uwagi i nie można obok Niej przejść obojętnie. Historia pokazała nam, że sporo talentów w przemyśle muzycznych niestety przepadło przez obojętność słuchaczy lub mały tantiem ze strony wytwórni. Nie można pozwolić, żeby ludzie przespali jej debiut. Mabel zasługuje na sukces.

