Site icon All About Music

Kate Bush – 50 Words for Snow (2011), recenzja Filipa Wiącka

Jeszcze mniej więcej do połowy tego roku twierdziłem, że nie ma rzeczy idealnych. Teraz jednak znam już synonim do słowa perfekcja. Jak on brzmi? Kate Bush, właśnie. Na cześć tej kobiety pomniki się powinno stawiać.

Wspomagając się różnymi portalami internetowymi, w rubrykę „gatunek” wpisałem art rock oraz piano rock. W sumie pasują do muzyki zawartej na 50 Words for Snow, ale jeśli miałbym sam gdzieś zaszufladkować Kate Bush, musiałbym stworzyć nowy gatunek. „Bush music” czy coś w tym stylu. To właśnie jest cudowne – wokalistka nie boi się wychodzić poza różne schematy, jej muzyka prezentowana np. na eksperymentalnym The Dreaming czy wspaniałym Hounds of Love w niczym nie przypomina innych, znanych mi utworów. Wróćmy jednak do 50 Words for Snow.

Długo zastanawiałem się czy nazwać ten album świątecznym. Patrząc przez pryzmat innych tego typu wydawnictw – na pewno nie. Muzyka na 50 Words for Snow nie jest tak prosta w odbiorze. Niewymagającym słuchaczom, u których muzyka z Eski leci 24/7, na pewno nie przypadnie do gustu. Z drugiej strony jeśli szukacie bogatych aranżacji, różnych dzwoneczków itp. to nie tędy droga. Na krążek składa się siedem raczej prostych, ale pełnych mocy ballad. Powiecie „siedem, co to za ilość?”. Już teraz uprzedzam, że idealna. Ilość utworów jest niewielka, ale cała płyta trwa ponad godzinę. A wracając jeszcze do moich rozważań na temat świątecznego charakteru tego wydawnictwa to jest ono bardziej mroźne, zimowe, ale stwierdziłem, że mogę je określić mianem bożonarodzeniowego. Mnie przywodzi na myśl święta. Poza tym wydaje mi się, że dla zawsze idącej okrężną drogą Kate Bush taki album jest na tę porę idealny.

Płyta nie ma żadnego słabego punktu. Wszystko tu jest na najwyższym poziomie. Strona muzyczna, produkcyjna, liryczna. I tu ponownie muszę pogratulować artystce – 50 Words for Snow jest w całości jej. To ona odpowiada za teksty piosenek, produkcję. Sama też skomponowała wszystkie utwory. Zagrała na pianinie, keyboardzie oraz basie (w piosence Snowflake). Na krążku wspiera ją również mąż – Dan McIntosh, który w kilku utworach zagrał na gitarze, syn – Albert McIntosh, który śpiewa falsetem w utworze Snowflake oraz wielu innych ludzi (m.in. perkusista Steve Gadd, basista John Giblin czy nawet znany wokalista Elton John).

Piosenka, która zrobiła na mnie największe wrażenie to bez wątpienia ballada Snowed in at Wheeler Street. Oprócz Bush pojawia się w niej wspomniany Elton John. Ich wokale – ciekawy, oryginalny Kate oraz głęboki Eltona – wspaniale się razem dopełniają. Na osobny komentarz zasługuje również sama muzyka. Niesamowita. Zaczyna się spokojnie – grą na pianinie. Szybko jednak się rozkręca, dochodzą dźwięki perkusji oraz gitary. Najbardziej jednak podoba mi się sam nastrój i sposób w jaki artyści śpiewają. Szczególnie wers:

I don’t want to lose you (PL: Nie chcę cię stracić)

…w wykonaniu obojga jest niesamowicie emocjonalny. Wzruszyć się można.

Jednak i pozostałe numery są bardzo dobre. Nie sposób przejść obojętnie koło tytułowego 50 Words for Snow. Choć z początku średnio mi się ten utwór podobał, to dziś go uwielbiam. Obok Kate Bush pojawia się w nim brytyjski komik Stephen Fry. Wymienia on tytułowe 50 określeń dla śniegu. Słuchając piosenki, wydaje mi się, że niektóre z nich są w innych, nieznanych mi językach. Nie tylko dlatego piosenka należy do najciekawszych. Muzyka składa się z perkusji oraz pianina. Poza tym kojarzy mi się ona z dźwiękami tamburyna. I – co ciekawe – przy tym prawie dziewięciominutowym kawałku nie czuć upływu czasu.

Przyznam, że te dwie już opisane piosenki to moje dwa faworyty z albumu 50 Words for Snow. Zupełnie odstają od pozostałych piosenek. Pozytywnie oczywiście. Jednak i te pięć innych ma dużo do zaoferowania. Na tle ballad wyróżnia się singlowe Wild Man, czyli zdecydowanie najbardziej przebojowy kawałek z płyty. Przywodzi mi na myśl album Hounds of Love, a dokładniej nieco rockowy, dziwny i szalony utwór Waking the Witch. Wild Man jest jednak spokojniejsze, bardziej wyważone. Ale równie dobre. Z początku nie zwracałem większej uwagi na kończącą album balladę Among Angels. Teraz jednak ją uwielbiam. Jest to jedyny kawałek, w który nie ingerował nikt oprócz samej Kate. Słyszymy tylko jej wokal, jej tekst i jej grę na pianinie. Zupełne przeciwieństwo tego numeru to różnorodne Lake Tahoe. Raz słyszymy niesamowity chór (brawa dla Stefana Robertsa oraz Michaela Wooda), po chwili samą Kate, w między czasie pianino i instrumenty smyczkowe.

Warto zwrócić uwagę jeszcze na Misty. Jest to najdłuższa (14 minut!) piosenka na płycie, jednak słuchając jej, nie odczuwa się znużenia ani zmęczenia. To kolejny numer z raczej oszczędną aranżacją. Mimo tego słucha się jej z zapartym tchem. Uwielbiam zwłaszcza fragmenty, w których Kate śpiewa mocniejszym głosem. Ostatnim numerem, o którym nie wspomniałem jest otwierające płytę Snowflake. Utwór bardzo dobry, powiedziałbym nawet, że jeden z lepszych. Muzyka ogranicza się do dźwięków pianina. Uważam, że był to bardzo dobry pomysł. Pięknie kontrastuje z załamującym się, w niektórych fragmentach, wokalem Bush.

Po kilkukrotnym przesłuchaniu 50 Words for Snow nie mogłem się doczekać, kiedy przeczytam, o czym Kate śpiewa. Nie zawiodłem się. Bardzo podoba mi się tekst do Among Angels. Pojedyncze zdania wyrwane z kontekstu nie miałyby sensu, więc nie wklejam cytatu. Ale dzięki znajomości tekstu tym bardziej doceniłem utwór. Lubię też Snowflake, w którym Kate wciela się w… płatek śniegu, oraz romantyczne Snowed in at Wheeler Street. Do najciekawszych tekstów z pewnością należy zaliczyć również 50 Words for Snow czy Misty, w którym wokalistka śpiewa o bałwanku. Bardzo ładne.

Muszę przyznać, że 50 Words for Snow to jedna z najlepszych (jak nie najlepsza) płyt 2011 roku. I choć wiem, że nie wszyscy docenią Kate Bush, to chciałbym jej muzykę polecić każdemu. To wspaniałe, że w takich czasach – dla muzyki raczej słabych – nadal znajdują się tacy artyści. Tylko pogratulować.

50 Words for Snow

  1. Snowflake
  2. Lake Tahoe
  3. Misty
  4. Wild Man
  5. Snowed in at Wheeler Street
  6. 50 Words for Snow
  7. Among Angels
Exit mobile version